Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

"Wyzwolenie" w Wierszalinie to teatr w teatrze. Ukazanie prawdy o Polsce sprzed ponad 100 lat, która wciąż jest aktualna

Urszula Śleszyńska
Urszula Śleszyńska
W rolę Konrada wciela się Rafał Gąsowski
W rolę Konrada wciela się Rafał Gąsowski Magdalena Rybij
Wierszalińskie "Wyzwolenie" jest świeże i nowatorskie, a zarazem i klasyczne. Momentami przywodzi na myśl oniryczny sen, innym razem majaki artysty, który zbyt mocno chce, za bardzo pragnie się wyzwolić, nie wiedząc w sumie do czego te wyzwolenie miałoby doprowadzić. A może tego wyzwolenia w ogóle nie ma, bo i wyzwalać się nie ma z czego?

Spis treści

To teatr w teatrze, złożona analiza polskiego społeczeństwa, które mimo upływu lat się nie zmienia. Bo tekst Stanisława Wyspiańskiego, napisany przecież 120 lat temu, nic nie traci na aktualności. Przeciwnie - jest bardzo gorzką satyrą, makabrycznym kabaretem, ujawniającym nasze narodowe słabości. To próba wyzwolenia Polski, zdaje się momentami, że od samych Polaków. Ale też i wyzwolenia sztuki - ze swoistych ram, ale i od oczekiwań samych artystów, jakie wobec niej żywią.

Artystami są wszyscy - niezależnie czy o tym wiedzą, czy nie

Głównym bohaterem jest Konrad (świetny Rafał Gąsowski), który nieco zabawny w swych poczynaniach, wierzący w naturalne (dziś powiedzielibyśmy babcine) sposoby leczenia, przykładający liście kapusty do obolałego gardła i robiący sobie inhalacje nad wielką miską próbuje napisać sztukę. Sztukę o chłopach, o Polsce, o wyzwoleniach, o prezesie i o kaznodziei, o prymasie i ojcu z synem, którzy walczą w imię wolności - również pragnąc wyzwolenia.

To też spektakl o tym, że artystami są wszyscy - niezależnie czy o tym wiedzą, czy nie. O tym, że musimy coś zrobić, każdy z nas, co by od nas zależało. Bo w końcu dzieje się tak dużo, co nie zależy od nikogo. O czynach - o tym czym są. Bo czy czyn jest potęgą, czy może potęga to jedynie pusty frazes? A naród? Czy to my jesteśmy przyczyną tego, że naród się zgubił? A może Polak powinien żyć z zamkniętą gębą i nie filozofować?

Adaptacja z pomysłem i kabaret, który daje do myślenia

Adaptacji tekstu Wyspiańskiego dokonał Piotr Tomaszuk. On też wyreżyserował spektakl. I zrobił to bardzo dobrze - z pomysłem i swoistą subtelnością, która w odpowiednich momentach zamienia się w stanowczość. W stanowczość stwierdzeń i przekonań z którymi ciężko jest dyskutować - można się z nimi zgodzić lub nie, ale nie można przejść obok nich obojętnie. Reżyser umiejętnie wplótł w całość humor - tak, że jest on faktycznie wysublimowanym dodatkiem, a nie przaśnym rechotem. Tutaj, żeby się zaśmiać trzeba mieć pewną wrażliwość i wiedzę. To kabaret - ale bardziej ten przedwojenny, a nie obecny, bazujący często na odgrzewanych gagach i wywołujących ów rechot przekleństwach. Kabaret z postaciami na pierwszy rzut oka zabawnymi, które jednakowoż okazują się tragiczne - w swojej niemożności wyzwolenia.

Świetnie wypada cały zespół Wierszalina. Rafał Gąsowski - jako Konrad, cierpiący artystyczne katusze - zmusza do zastanowienia, wypowiada słowa, które na długo zostają w pamięci i sprawiają, że zaczynamy się zastanawiać, czy i z czego my sami powinniśmy się wyzwolić.
Dariusz Matys jest niezwykle wyrazisty, a w owej wyrazistości wtóruje mu również Mateusz Stasiulewicz.
Monika Kwiatkowska czaruje głosem, gdy pojawia się w pewnej chwili na scenie jako piękna harfiarka, a Magdalena Dąbrowska jest muzą, która potrafi zjeżyć włosy na głowie. Jej wyrazistość, ale też zapalczywość w działaniu i sceniczne zdecydowanie fascynuje. To postać która przeraża, ale i przyciąga jednocześnie. Niczym wyjęta z filmu noir, nie jest ani dobra ani zła, za to zdecydowanie przykuwa uwagę.

Muzyka, która przykuwa uwagę

Uwagę przykuwa również muzyka, wykonywana na żywo przez Adriana Jakucia-Łukaszewicza i Piotra Tomaszuka. Jest przejmująca, momentami złowieszcza, pozwalająca słowom wybrzmieć i podnosząca ich znaczenie. Towarzyszy aktorom praktycznie bez ustanku i nadaje sztuce swoisty bieg i tempo. Wywołuje też niepokój, a momentami sprawia, że i od niej chcemy się wyzwolić, że pragniemy ciszy. Nie męczy jednak i nie zniewala. Przeciwnie - otwiera widza na to, co dzieje się na scenie.

To zdecydowanie spektakl, który warto zobaczyć. Czy zszokuje? Niekoniecznie. Czy da widzom do myślenia? Zdecydowanie!

od 7 lat
Wideo

Wyniki II tury wyborów samorządowych (sondaż)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: "Wyzwolenie" w Wierszalinie to teatr w teatrze. Ukazanie prawdy o Polsce sprzed ponad 100 lat, która wciąż jest aktualna - Gazeta Współczesna

Wróć na poranny.pl Kurier Poranny