SBB wydało SBB, czyli Skrzek i Apostolis w wielkiej formie

(dor)
SBB nagrali płytę zatytułowaną SBB - premiera 19 marca 2012 roku
SBB nagrali płytę zatytułowaną SBB - premiera 19 marca 2012 roku
Tym razem nad materiałem krążka pracowali przede wszystkim Józef Skrzek i Apostolis Anthimos. Później Skrzek dograł bas, a Lakis zasiadł za bębnami. I SBB brzmi, jakby czas zatoczył wielkie koło.

Krążek rozpoczyna "Piwnica" . Utwór wyłącznie ozdobiony wokalizami po prostu płynie. Z eterycznych dźwięków klawiszy i delikatnych gitar wyłania się fantastyczny pejzaż, przypominający, te wszystkie harmonie, za które kochamy Skrzeka przyprawiony lekko brzmieniem Pata Metheny z lat 80.

SBB byli kiedyś zespołem, który występował u boku Czesława Niemena. Później muzycy poróżnili się, ale od wielu lat Skrzek wręcz żałuje, że doszło między nimi do ochłodzenia stosunków. Kompozycja o odważnym - ze względu na grożące procesy tytule - "Niemen" to mocny, rock-jazz - właśnie w takiej kolejności.

Utwór "74" zaczyna odlotowa gitara Lakisa. Ten bardzo skromny gitarzysta to muzyk obdarzony wręcz światową wyobraźnią i wciąż niedoceniany. Rewelacyjnie bawi się głośnością, a Skrzek dodaje smaku swoimi psychodelizującymi wokalizami i złożonymi akordami syntezatora.

"Bunkry wiedeńskie" to koncertowy pewniak. Utwór o typowo rockowym rytmie, z przejrzystą frazą gitary połączoną z partią na mini moogu. Po prostu czad.w stylu SBB.

I oto "Zwątpienie Lakisa". Żartobliwie można stwierdzić, że ten wyjątkowy muzyk zwątpień jest pełny. Przecież grywał na Zachodzie, był na scenie w towarzystwie gwiazd i ciągle pozostał skromny. Od czasu do czasu koncertuje z własnym zespołem, gra też na syntezatorze, ale wydaje się, że ciągle zapominamy w ogóle, że jest. I oczywiście w utworze tym gitary jest bardzo niewiele.

"Aries" to z kolei popis Skrzeka na syntezatorze, ale przepięknie połączony z frazami fortepianu. Tym razem hasło jazz-rock będzie równie zasłużone co space. A wszystko w sosie progresywnej muzyki Rocka Wakemana.

"Urodziny w Roskilde" to wre\ęcz obraz malowany dźwiękami i to w jakiś nieuchwytny sposób bardzo słowiańskimi. Z wokalizami rozmawiają nie tylko syntezatory, ale nawet bębny. Magia, od której śmiało można zaczynać koncert.

"Rozstanie" to znów instrumentalny popis Apostolisa. Nie epatuje szybkością, ale niezwykłymi progresjami dźwięków i silnym wibrator. Rozmawia po prostu dźwiękami ze słuchaczami.

Zespół SBB nie raz był w Ameryce - kolebce nowoczesnej muzyki, najnowszych brzmień. Ale wiadomo - nie w studiach Michaela Jacksona, tylko klubach. I taka właśnie, rockową gitarą opisana "Ameryka" pojawia się na krążku. Z jednej strony w utworze jest tęsknota za przestrzeniami wielkiego kontynentu, niczym nie ograniczoną swobodą, a z drugiej nostalgia i miłość do Ojczyzny. Wspaniała kompozycja.

"Nowy wiek" to kolejny utwór, który może być gotową ilustracją jakiejś opowieści lub obrazu. A jednocześnie nie natrętnie klasycyzujący. Muzycy oprócz 40 letniego bagażu doświadczeń mają też wykształcenie i potrafią je wykorzystać w służbie sztuki.

Nie można nie uśmiechnąć się słuchając "Lotu nad Chicago". To najlepszy dowód, że takie przeboje jak ostatnio modny Gotye, SBB mogłoby pisać co 5 minut - tylko po co?

Kiedy w utworze "Seged" naprawdę może się wygrać, zbudować coś, co wciąga i nie pozwala się oderwać od klawiszowej improwizacji i zwyczajnie cieszyć z odkrywania nut.

Za to "Memento" to jedna z takich kompozycji, które muszą po prostu wejść do żelaznego repertuaru grupy. Świetnie rozpisana na instrumenty, z wyrazistym solem Apostolisa, ale i genialną współpracą między nim a Skrzekiem. Jak w dobrym jazzowym triu muzycy słuchają się i wzajemnie reagują na każdy zagrany dźwięk. Bardzo współczesna a zarazem bezczasowa muzyka.

"Muzy" to kolejna jakby na wpół stworzona w studiu kompozycja. Bardziej zespół wrażeń, niż konkretny utwór, ale i świadectwo znakomitego porozumienia między Apostolisem i Skrzekiem.

Po miniaturce "Zaufani" zwieńczeniem krążka jest "Requiem". Chyba najtrudniejszy utwór na płycie. Pełen niepokojących partii solowych, traktujący perkusję jako równorzędny instrument - nie wyznacznik rytmu. Bo tu przed słuchaczami jakby muzyka rodzi się na żywo. Tak jakbyśmy uczestniczyli w sesji Roberta Frippa. Ale nie - to nasi mistrzowie z SBB.

Józef Skrzek i Aposotolis Anthimos nazywając płytę po prostu "SBB" wracają paradoksalnie do początków. Kiedy najważniejsza była muzyka. Zastąpienie słów wokalizami otwiera przed nimi, jak w połowie lat 70. praktycznie cały świat. Czy Metal Mind Productions pomoże im go podbić? Tak świeżo brzmiącego SBB nie słyszeliśmy od bardzo dawna.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Też Andrzej
Dzisiaj jadąc do Danii też słuchałem całej płyty i rownież mnie Seged rozwalił na łopatki. Nie mogę zasnąć, cały czas nucąc melodię,
A
Andrzej
Genialna płyta, najlepsza od wielu lat, niezwykle spójna. Poprzednie miały też i słabe punkty, tu takich nie ma. Szeged mnie rozwalił
t
tomek
Płyta rzeczywiście fajna, najlepsza z płyt SBB wydanych w XXI wieku. Oby tak dalej - jak to dobrze, że sa tacy twardzi i uparci.
W
Wojtas
Płyta już zamówiona bo SBB zawsze kupuję w ciemno i jakoś się jeszcze nie zawiodłem.
Dodaj ogłoszenie