MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Premiera spektaklu "Winda" już w piątek w Nie Teatrze. To będzie rzecz oszczędna jeśli chodzi o scenografię, ale z mocnym przekazem

Urszula Śleszyńska
Urszula Śleszyńska
Talentu i zaangażowania młodym aktorom mógłby pozazdrościć niejeden profesjonalista
Talentu i zaangażowania młodym aktorom mógłby pozazdrościć niejeden profesjonalista Michał Grześ
Ona i On. Nie wiedzą o sobie nic, a jednak los stawia przed nimi wspólne wyzwanie. Muszą wytrzymać w windzie, w której się razem zacięli między piętrami. Jak poradzą sobie z emocjami i dokąd zaprowadzi ich ta historia? Warto sprawdzić już w piątek, 22 marca w Nie Teatrze, gdzie o godz. 19 rozpocznie się premierowy pokaz spektaklu "Winda" w reżyserii Dariusza Szady-Borzyszkowskiego.

Zacięta winda, niezręczna cisza... i co dalej? W spektaklu "Winda" jesteśmy obserwatorami "wymuszonej" rozmowy i rodzącej się znajomości, która z każdą minutą zmierza coraz głębiej we wnętrza dwójki bohaterów. Jak to się skończy? Zobaczyć będzie można na scenie Nie Teatru.

W rolach głównych tego ascetycznego - jeśli chodzi o scenografię - spektaklu wystąpi dwójka młodych aktorów: Gabriela Grześ (jako Ona) i Antoni Jackowski (jako On). A jak to się stało, że to właśnie ta dwójka w teatralnej windzie się zacięła?

Na początku był pomysł, aby stworzyć coś razem z Antkiem - mówi Gabriela Grześ. - Jakiś wspólny projekt, spektakl. Następnie poszukiwaliśmy tekstu, na podstawie którego mielibyśmy to zrobić. Ta "Winda" pojawiła się jako jedna z pierwszych propozycji i tak naprawdę została, bo chyba najbardziej do nas przemówiła.

Tekst o którym wspomina młoda aktorka pojawił się wraz z reżyserem, Dariuszem Szadą-Borzyszkowskim.

Antek, poprosił mnie o jakieś rekomendacje - wspomina Dariusz Szada-Borzyszkowski. - Nie da się ukryć, że Ireneusz Iredyński jest bardzo mi bliskim dramaturgiem, do którego wracałem, nie tylko czytając, ale też realizując kilka projektów na zawodowych czy innych scenach.

Słuchowisko radiowe przeniesione na teatralną materię

Dariusz udostępnił więc młodym twórcom teksty dramaturga i sam był zaciekawiony, który z nich ich zainteresuje.

Szczerze mówiąc z wielkim zaniepokojeniem zareagowałem na początku, jak zdecydowali się właśnie na ten tekst - twierdzi reżyser. - Myślałam, że zdecydują się jednak na coś prostszego i bardziej prowokującego. Aczkolwiek "Winda" jest to taki z krwi i kości Iredyński. Sam jestem ciekawy jak spektakl zostanie odebrany.

Tekst w pierwotnym zamyśle jest słuchowiskiem radiowym. Wydaje się więc na pierwszy rzut oka, że przeniesienie tej materii na teatr nie jest wcale proste. Jednak sami artyści zapewniają, że ta radiowa forma była dla nich ułatwieniem.

Myślę, że jest to bardzo ciekawy proces (adaptacja słuchowiska na teatralną scenę - przyp. red.) ponieważ nie jesteśmy związani żadną scenografią czy wcześniejszym ruchem scenicznym - zapewnia Antoni Jackowski. - Aczkolwiek, jeżeli chodzi dokładnie o "Windę", nie było to aż tak trudne, ponieważ nasi bohaterowie są ograniczeni bardzo małą przestrzenią.

Ten tekst sprzedaje się sam w sobie - dodaje Gabriela. - Jeżeli słuchowisko radiowe, czyli sam czysty tekst, już porywa słuchacza, to co dopiero kiedy dodamy do niego efekt wizualny, czyli aktorów na scenie i scenografię.

O bohaterach nie wiemy początkowo nic. Zarówno oni, jak i my poznajemy się w tym samym momencie. Kiedy zacinają się między piętrami.

To jest ich pierwsze spotkanie i tak naprawdę chcieliśmy, aby o postaciach nie było wiadomo na początek nic - mówi Gabrysia. - To mógł być każdy z nas. Każdy człowiek, który ma swoje ciężkie życie, swój bagaż emocjonalny. Który po prostu zostaje zatrzymany, zawieszony między trzecim a czwartym piętrem i jest zmuszony do rozmowy.

Przez pełne 40 minut aktorzy są ograniczeni do nieco ponad metra kwadratowego scenografii. Pomaga to stworzyć bardzo intymną atmosferę między postaciami.

I tak naprawdę możemy siadać, wstawać, może zamienić się stronami windy - wymienia Antek. - Ale w pewien sposób zmusza to nas do takiej szczerej rozmowy. Nie mamy jak przed sobą uciec, dosłownie.

Wydaje mi się, że ta przestrzeń po pierwsze faktycznie, jak mówił Antek, pomaga taką intymność zbudować - podsumowuje Gabrysia. - Ale też daje widzom możliwość, aby sobie trochę więcej powyobrażali. Nie zobaczą historii, które my sobie razem tworzymy i wymyślamy. Muszą włożyć też swoją własną pracę w to. Wychodzi nam więc trochę taka współpraca aktora z widzem.

Jak ta współpraca przebiegnie? Warto sprawdzić w Nie Teatrze. Jeśli ktoś nie załapie się na premierowy spektakl, to w przyszłości jest szansa na kolejne. Warto sprawdzać w repertuarze Nie Teatru czy spektakl nie wrócił przypadkiem na afisz.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Błysk i cekiny czyli gwiazdy w Cannes

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny