Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Ponad rok bezwzględnej kary więzienia za pobicie nastolatka podczas zeszłorocznego Marszu Równości w Białymstoku

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Wojciech Wojtkielewicz
Na rok i dwa miesiące więzienia skazał w poniedziałek (9.11) Sąd Okręgowy w Białymstoku 25-letniego Mariusza J. Mężczyzna zaatakował nastolatka podczas Marszu Równości, który odbył się w Białymstoku w lipcu zeszłego roku. Wyrok jest prawomocny.

Jak uzasadniał sędzia, oskarżony rażąco naruszył prawo i porządek konstytucyjny. W jego mieszkaniu znaleziono ulotkę sugerującą jego negatywny stosunek do uczestników Marszu Równości i przedmioty (kominiarki, kij bejsbolowy , koszulki z logo Jagiellonii – red.) wskazujące na związek ze środowiskiem kibiców.

Oskarżony nie poszedł więc na marsz z ciekawości, ale żeby zamanifestować sprzeciw wobec marszu. W dodatku skierował swą agresję wobec niewinnego nastolatka tylko dlatego, że „swoim wyglądem (chłopak miał zielono-fioletowe włosy - red.) nie odpowiadał on wzorcowi obywatela z jakim podsądny się identyfikuje". Był to więc swoisty atak na konstytucyjnie zagwarantowane prawo każdego obywatela do określonych przekonań i wyznawanych wartości.

W stosunku do orzeczenia sądu pierwszej instancji kara jest o pół roku niższa. To dlatego, że sędzia uniewinnił oskarżonego od pobocznego zarzutu ukrywania dowodu osobistego innej osoby, czyli dokumentu, którego nie mógł posiadać. Oskarżony dwa miesiące spędził w tymczasowym areszcie. W procesie odpowiadał z wolnej stopy. Na rozprawę odwoławczą nie przyszedł.

Czytaj również: Złamał nastolatkowi obojczyk na marszu równości w Białymstoku. Skazany na 1,5 roku więzienia, walczy o łagodniejszy wyrok (zdjęcia, wideo)

Do ataku na 17-latka doszło na ulicy Suraskiej. Napaść nagrała osoba postronna, a film błyskawicznie trafił do internetu. Nagranie wykorzystali policjanci prowadzący postępowanie. W zarzucie, który został przedstawiony Mariuszowi J. śledczy przyjęli, że jego atak na chłopaka był występkiem chuligańskim, a sprawca działał umyślnie i bez powodu, okazując tym samym rażące lekceważenie porządku prawnego. 25-latek kopnął chłopaka tak mocno, że złamał mu obojczyk. Jak mówił w śledztwie, uderzył 17-latka, bo inni wobec demonstrantów też byli agresywni.
Sąd pierwszej instancji skazał go wyrokiem łącznym na rok i osiem miesięcy więzienia. Kazał też zapłacić na rzecz pokrzywdzonego nastolatka 5 tys. zł nawiązki. Obrońca oskarżonego odwołał się; chciał łagodniejszej kary - w zawieszeniu.

Czytaj również: Białystok. Wyroki więzienia w zawieszeniu i nawiązki za pobicie dwóch nastolatków podczas ubiegłorocznego marszu równości (zdjęcia)

Podczas pierwszej rozprawy apelacyjnej obrońca przeciwnika tęczowej parady przyznał, że jego klient nie kwestionuje ustaleń sądu pierwszej instancji. Uważa jednak, że rok i 8 miesięcy więzienia to kara zbyt surowa. Sąd nie uwzględnił bowiem okoliczności łagodzących, a przecież oskarżony przyznał się do winy i zapewnił, że chce naprawienia szkody.

Przypomniał, że Mariusz J., jako podejrzany nie miał dostępu do danych pokrzywdzonego, a gdy wyszedł z aresztu kontakt z ofiarą mógł zostać potraktowany, jako chęć wpływania na zeznania. Dlatego próbę pojednania podjął na rozprawie i choć wyrok nie był jeszcze prawomocny zapłacił 5-tysięczną nawiązkę na rzecz nastolatka.

Obrońca nie zgodził się też z opinią sądu pierwszej instancji, który przyjął, że choć Mariusz J. uderzył tylko raz, jego zachowanie odznaczało się dużą agresją. - Nie próbował kopać po raz drugi. Tak się złożyło nieszczęśliwie, przede wszystkim pokrzywdzonego (ale i mojego klienta), że to jedno kopnięcie wystarczyło, aby obojczyk złamać – mówił obrońca.

Czytaj również i oglądaj: Marsz Równości w Białymstoku. Na ulicach tłumy kolorowych ludzi i kibiców. W powietrzu tęczowe flagi, gaz i kamienie (ZDJĘCIA, WIDEO)

Przypomniał też inną sprawę o pobicie podczas Marszu Równości. Tam sprawcy bili i kopali ofiarę, a otrzymali wyroki w zawieszeniu, choć ich nasilenie agresji było znacznie wyższe niż w przypadku Mariusza J.

Z kolei prokurator chciał oddalenia apelacji i utrzymania wyroku w mocy. Przyznał, że oskarżony rzeczywiście uderzył tylko raz, ale za to w okolice wrażliwe, jakimi są głowa i obojczyk. Stwierdził, że przyznanie się Mariusza J. do winy nie było wyrazem skruchy. Atak został sfilmowany, więc oskarżony musiał się przyznać i trudno tu mówić o okolicznościach łagodzących.

od 7 lat
Wideo

Wyniki II tury wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny