Bielsk Podlaski. Załoga Spółdzielni Mleczarskiej Bielmlek z wypowiedzeniami. Europoseł interweniuje

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Europoseł Krzysztof Jurgiel poprosił prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego m.in. o nadzór nas sprawą upadłości Bielmleku i pracą syndyka. Tymczasem syndyk wręczył już pracownikom bielskiej mleczarni wypowiedzenia i liczy jej majątek przed sprzedażą.

W swoim liście europoseł i były minister rolnictwa z PiS (tak jak prezes Bielmleku) zwraca uwagę, że powodem jego interwencji są skargi członków bielskiej spółdzielni, którzy wskazują na "duże nieprawidłowości dotyczące wewnętrznych dokumentów spółdzielni". Chodzi o listy członków i sposób podejmowania uchwał. Jurgiel prosi więc prokuratora krajowego, by zainicjował czynności procesowych do sprawdzenia tych wątków. Chce także, by minister sprawiedliwości doraźnie nadzorował działania syndyka, bowiem ten jest również licencjonowanym doradcą restrukturyzacyjnym.

Liczenie, sprzedaż, udziały

- Proces upadłości Bielmleku jest na etapie zliczania majątku. Gdy zostanie oszacowany w dalszej kolejności. Po ustaleniu zasad bądź przez sędziego-komisarza, bądź przez radę wierzycieli - będzie podlegał sprzedaży - mówi Józef Gliński, syndyk masy upadłości bielskiej mleczarni.

Czytaj również: Bielsk Podlaski. Po dwóch nieudanych próbach sprzedaży SM Bielmlek, sąd ogłosił upadłość bielskiej mleczarni (zdjęcia)

Problem w tym, że na prowadzenie upadłości nie ma pieniędzy. Co prawda sąd zobowiązał niedawno wierzycieli, by w ciągu dwóch tygodni wpłacili na ren cel zaliczkę, ale nie muszą tego robić. Już raz odmówili i zarządca sądowa musiała przerwać restrukturyzację.

Syndyk odniósł się też do sprawy wysokości udziałów rolników w bielskiej spółdzielni i ewentualnych dopłat do 50 czy też do 100 tys. zł (zarząd podwyższył kwotę udziałów, by zwiększyć wartość firmy i móc zaciągnąć kolejny kredyt - red.)

- Zgodnie z obowiązującym zapisem statutowym udział wynosi 50 tys. zł i każdy członek spółdzielni ma obowiązek ponosić odpowiedzialność za zobowiązania do wysokości udziału. Jeśli zaś chodzi o te osoby, które zostały ze spółdzielni usunięte to ich odpowiedzialność rozciąga się na rok przed wszczęciem postępowania upadłościowego. Wszczęcie postępowania liczy się od daty złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości. W przypadku Bielmleku miało miejsce w grudniu 2020, więc łatwo policzyć, że odpowiedzialność za zobowiązania spółdzielni dotyczy tych dostawców mleka, którzy członkami SM Bielmlek byli jeszcze w grudniu 2019 roku - tłumaczy Józef Gliński.

Czytaj również: Bielsk Podlaski. Bielmlek bez restrukturyzacji? Zbliża się dzień, w którym zostanie ogłoszona upadłość? (zdjęcia)

Lepiej sprzedać w całości, ale...

Pytany o to, jak długo może potrwać cały proces liczenia i potem sprzedaży majątku bielskiej mleczarni syndyk, stwierdził, że jeśli spółdzielnię uda się sprzedać jako zorganizowane części przedsiębiorstwa to sprawa może zostać załatwiona dość szybko i korzystnie.

- To będzie jedyna szansa na to, by ze sprzedaży uzyskać optymalną kwotę. Jeśli proces będzie się przedłużał, majątek będzie się degradował, a firma traciła na wartości. Prawo upadłościowe preferuje sprzedaż przedsiębiorstwa jako całości. W tym przypadku całość to SM Bielmlek w Bielsku Podlaskim i oddział w Hajnówce, tzw. zakład drzewny. Wydaje się, że najlepiej będzie potraktować te dwa podmioty, właśnie jako dwie zorganizowane części i sprzedawać je oddzielnie. Jeśli zakład będzie chciała kupić np. jakaś spółdzielnia mleczarska, nie będzie zainteresowana zakładem drzewnym - wyjaśnia syndyk masy upadłości bielskiej spółdzielni.

Syndyk potwierdził nam również, że wszyscy pracownicy spółdzielni otrzymali wypowiedzenia z pracy z ustawowymi terminami (zależnymi od stażu pracy). Najczęściej były to wypowiedzenia trzymiesięczne. Dokumenty zostały podpisane w poprzednim tygodniu, ze skutkiem na koniec marca.

Zwolnienia podpisane i wręczone

- Zostaną do nich doliczone odprawy za grupowe zwolnienie, które pokryje Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Niestety załoga od kilku miesięcy nie otrzymywała wynagrodzeń. W kasie mleczarni nie ma żadnych pieniędzy. Jako syndyk, nie miałem innych możliwości. Utrzymywanie pracowników oznaczałoby kolejne niewypłacone pensje. Oczywiście, gdyby nagle zjawił się jakiś inwestor, który zechciałby przejąć zakład i wznowić działalność, ja bym te wypowiedzenia cofnął - zapewnia Józef Gliński.

Zapytaliśmy więc syndyka, czy Polindus-Laktopol, który prawie przejął Biel mlek (na transakcję zgodził się UOKiK) Biel mlek nadal jest zainteresowany transakcją. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że są prowadzone rozmowy. - Za zgodą sędziego-komisarza można wziąć zakład w dzierżawę (na określony czas) z prawem pierwokupu. Na razie nie ma jednak kontrahenta, które na tych zasadach zechciałby dzierżawić Bielmlek - wyjaśnił Józef Gliński i dodał, że są pewne oferty, ale jako syndyk nie ma kompetencji, by dawać im jakieś specjalne gwarancje.

Bielsk Podlaski: Protest przed Bielmlekiem. Upadłość spółdzi...

Ile dzisiaj jest wart majątek spółdzielni nie wiadomo. Prawdopodobnie mniej, niż ustaliła to zarządca majątku w czasie restrukturyzacji. W październiku 2020 roku było to 140 mln zł, ale długi mleczarni były o ponad 100 mln zł większe.
Głównymi wierzycielami (wszystkich jest około stu) Bielmleku są instytucje rządowe: Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa i Bank Ochrony Środowiska.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rolnik

A to się Romańczuk zdziwił gdy instytucje rządowe poprosiły uprzejmie o zwrot kredytów. Pytanie w jaki sposób i dlaczego kredyty w takiej wysokości zostały udzielone, ktoś powinien za to odpowiadać i to karnie. Najgorsze, że za głupotę zapłacą i to dosłownie spółdzielcy. To też nauczka, że prezes spółdzielni i jej zarząd obligatoryjnie powinni być członkami spółdzielni, tak aby za swoje błędy też odpowiadali własnym majątkiem a nie byli bezkarni. Zastanawia mnie także to jak Romańczuk może spojrzeć w oczy rolnikom, jak może chodzić po Bielsku, wychodzić z domu i jak mu nie wstyd????!!!!!

Dodaj ogłoszenie