Teatr Wierszalin. Wziołowstąpienie (zdjęcia, wideo)

Jerzy DoroszkiewiczZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (7 zdjęć)
Fantastyczny, wieloznaczny tytuł obiecuje chyba więcej, niż dzieje się w spektaklu. A jednak – karuzela życia kręci się i symboliczna podlaska klasa na oczach widzów Teatru Wierszalin ukazuje swoje dzieje i metamorfozy swej mentalności.

Na pozór treść owego „wstąpienia” nie jest nazbyt skomplikowana. To raczej kolejne spotkania widzów z grupką mieszkańców jakiejś podlaskiej wioski, może gdzieś koło Hajnówki albo Sokółki (jedna z przypowieści o zamawianiu umiejscowiona jest w Puciłkach). Sami mieszkańcy pojawiają się na scenie na pewien obraz i podobieństwo „Umarłej klasy” Tadeusza Kantora, do którego twórczości Piotr Tomaszuk, autor przedstawienia odwołuje się w przedpremierowych wywiadach. Może dlatego dzieciaki, które błąkają się po lesie w poszukiwaniu grzybów wydają się postaciami lekko upośledzonymi, z uporem kolejno powtarzają te same kwestie. Dłuży się to nieco, ale może właśnie taka była intencja autora – wszak wiele osób dręczą powracające sny, nierzadko odzwierciedlające dzieciństwo.

Tu jednoznacznie dorosłym wydaje się nauczyciel anatomii, dający w założeniu zabawne wykłady niezbyt rozgarniętym słuchaczom. Parodia systemu edukacji będzie jedną z wielu, jakie widz na supraskiej scenie zobaczy podczas „Wziołowstąpienia”. Tomaszuk bowiem kpi ze wszystkich i wszystkiego co wydaje się być normą współczesnych elit. Profesor nauk fizycznych firmuje bzdurne badania, polonistka apeluje by nie przeklinać, choć wstydzi się wypowiedzieć słów, które miałyby zastąpić nad wyraz często płynące ze sceny mądrości ludowe o „j..nej żizni”. Przekleństwo jako sól tekstu jeszcze nikomu nie zaszkodziło, ale wykorzystywane w nadmiarze nie śmieszy – raczej wywołuje poczucie zażenowania. Przecież chyba nie chodzi o ośmieszenie ludzi z prowincji?

Zastanawiając się nad istotą ludzkiej substancji, kruchością bytu i „niewyjaśnionymi medycznymi przypadkami” Tomaszuk zaprasza widzów w świat szeptuch i szeptunów. Ukazuje ich moc, tłumaczy, że medycyna ludowa zwyczajnie umiała pochylić się i nad człowiekiem, i nad zwierzęciem. Nie straszy widzów jakąś czarną magią, nie wyszydza, raczej stara się z humorem opowiedzieć o znanych z miejscowych przekazów przypadkach uzdrowień. Opowieść o wołoseniu czytelnicy lokalnie wydawanej prozy mogą znać ze wstępu do zbioru opowiadań Vitala Voranau „Szeptem”. Podobnie kolejne historie o mocy szeptuch. Przestrogą przed niewłaściwym zamawianiem jest określenie „przepełniło”, które skutkuje śmiercią.

Największe salwy śmiechu wywołuje jednak połączenie zamawiania z seksualnością i płodnością. Krytyka „j..nia po pustaku”, poszukiwanie eliksirów na zachęcenie mężczyzn do prokreacji i wzmocnienia męskości. Z dość brawurowym finałem związanym z „długosterczem”.

Czas w tym spektaklu to przyśpiesza, to zwalnia, przyjaciele z grzybobrania zamieniają się w poważnych ludzi, bawią się, śpiewają polskie piosenki, ba, nawet ekscytują lotami kosmicznymi, a w miejsce wyścigów furmanek, starają się okiełznać polskie fiaty. Śpiewają, tańczą, jednym słowem – elementów kabaretu czy wodewilu jest naprawdę sporo. Niestety, czasem humor tego kabaretu przypomina transmitowane przez telewizję wygłupy w amfiteatrach, niż wdzięk równie telewizyjnych Starszych Panów. I osadzenie bohaterów na podlaskiej wsi nie jest tu żadnym wytłumaczeniem.

„Wziołowstąpienie” to swego rodzaju emocjonalna huśtawka, gdzie po mocno dyskusyjnych żartach, następują sceny obmyślane z maestrią i znacznie elegantszym poczuciem humoru. Zagrana praktycznie bez słów scena pogoni kolejki za papierem toaletowym, z świetnie wygranymi rekwizytami i skrzynkami po amunicji pełniącymi rolę sklepowych arsenałów jest chyba najlepszą z całego spektaklu. Na pewno nie tylko wtajemniczeni będą pokładać się ze śmiechu słuchając genialnego monologu o roli audytu. Za to wciąganie na prosektoryjny stół „oślizłego trupa” właściwie graniczy z dobrym smakiem.

Lata lecą, a coraz to dojrzalsi bohaterowie grzybobrania, w miejsce darów natury i papieru toaletowego najpierw zbierają tytuły i zaszczyty, by wreszcie stać się grupką stetryczałych pensjonariuszy jakiegoś zakładu opiekuńczego. Wspominając młodość wracają do natury.Wtedy Tomaszuk dyskretnie cytuje fragmenty książki jednego z nestorów ziołolecznictwa, ojca Klimuszki, a zbliżający się do smugi cienia bohaterowie przedstawienia w obliczu kłopotów gastrycznych, zamiast grzybów, zbierają owe zioła. Aż do finałowego „Wziołowstąpienia”, gdzie na wzór bergamanowskiej „Siódmej pieczęci” medyk gra w szachy ze śmiercią. A z nią nie wygrała jeszcze ani żadna szeptucha, ani medycyna konwencjonalna.

Teatr Wierszalin powrócił z medialnych szaleństw „Złotego deszczu” w podlaskie chaszcze i ostępy. Przypomina ginący świat ludowych wierzeń i zabobonów i ukazuje dwuznaczność naukowych tytułów i kontroli. A przy tym bawi. Po delikatnym skróceniu niektórych scen widzowie dorośli, "nie Giermańcy, nie Rasjańcy, a inteligencja miejscowa", będą mogli zobaczyć wprowadzający w dobry nastrój spektakl o sobie samych.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

w
widz

Byłem, obejrzałem. Aktorzy dość dobrze grają swoje role, jest stworzony odpowiedni "klimat", ale sztuka do bani. Realizacja dźwiękowa też kiepska. Nie rozpisując się, byłem na wielu przedstawieniach w swoim życiu, a to było najsłabsze.

A
Amy Winehouse
W dniu 04.12.2015 o 20:15, Inny widz napisał:

To czego tam poszedłeś Baranie. Sam jesteś nawolony. Genialna sztuka o życiu i przemijaniu. Nie dla każdego, bo wymaga trochę myślenia

odniosłem się do twórców , a nie do sztuki

I
Inny widz

To czego tam poszedłeś Baranie. Sam jesteś nawolony. Genialna sztuka o życiu i przemijaniu. Nie dla każdego, bo wymaga trochę myślenia

w
widz

Wniebowstąpienie pasuje .Twórcy napróci i nawaleni zazwyczaj . Kto im płaci i ile z  publicznej kasy i kto ich kontroluje ?  sami siebie ?

 

j
jaa

może przydałoby sie zmienic tytuł sztuki bo minister kultury zabrani wystawiania sztuki

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3