MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Światowa prapremiera w Operze i Filharmonii Podlaskiej. Publiczność zobaczy oryginalne wersje „Pajaców” i „Rycerskości wieśniaczej”

Magda Ciasnowska
Magda Ciasnowska
Próby w Operze i Filharmonii Podlaskiej
Próby w Operze i Filharmonii Podlaskiej Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Około 140 artystów pojawi się na scenie Opery i Filharmonii Podlaskiej na premierowym pokazie dwóch arcydzieł repertuaru werystycznego. Już od piątku możemy oglądać „Pajace” Ruggera Leoncavalla i „Rycerskość wieśniaczą” Pietra Mascagniego, które od lat stanowią nierozłączną parę

Akcja „Pajaców” toczy się we włoskiej wiosce i przedstawia życie grupy artystów cyrkowych. Dramaturgia utworu zbudowana jest w oparciu o tragedię miłosną głównych bohaterów, a niezwykle śpiewna i dynamiczna muzyka Leoncavalla wydobywa z postaci całą emocjonalną paletę. Kompozytor zręcznie połączył w jednym dziele farsę i tragedię, i odmalował dramat zazdrości w środowisku artystycznym, kończący się rozlewem krwi.

W „Rycerskości wieśniaczej” Mascagni zawarł mieszaninę miłości, namiętności i zdrady, hańbę, pojedynek i śmierć – emocje kipiące jak wulkan na tle sycylijskiej wsi, przez którą przechodzi wielkanocna procesja. Kompozytor podkreślił werystyczny styl (kierunek w sztuce włoskiej końca XIX w. zbliżony do naturalizmu, zawierający często akcenty krytyki społeczne) opery poprzez brutalność, naturalizm, melodramatyczne gesty oraz śpiew zmieszany z gwarem i okrzykami.

Oba dzieła zostały napisane na ten sam konkurs ogłoszony przez mediolańskie wydawnictwo muzyczne w 1890 r. Partytura nadesłana przez Mascagniego zdobyła wówczas pierwsze miejsce. Szybko jednak okazało się, że dzieło Leoncavalla reprezentuje również wyjątkową wartość artystyczną. Po sukcesie ich premier obie opery wystawiane są razem, podczas jednego spektaklu.

Białostocka inscenizacja pod batutą Massimiliano Caldiego i w reżyserii Michała Znanieckiego, która w Operze i Filharmonii Podlaskiej będzie wystawiana już od piątku, 10 maja, to światowa prapremiera oryginalnej partytury „Rycerskości wieśniaczej”, opracowana przez wydawnictwo Bärenreiter.

Myślę że to wielki zaszczyt i dla Polski, i dla Białegostoku – podkreśla Michał Znaniecki.

Jak przyznaje Massimiliano Caldi, publiczność po 134 latach powinna zobaczyć w końcu pierwotną wersję obu dzieł.

- Chcemy dać publiczności te wersje, które narodziły się w głowach kompozytorów - mówi dyrygent. – Zgłębiam „Rycerskość wieśniaczą” od ponad 20 lat. Myślę, że sukces tej opery wynika z tego, że jest w niej dużo pasji wyrażanej z ogromną siłą, a wręcz z ogniem typowym dla sycylijskiego temperamentu. „Pajace” Leoncavalla są także wspaniałym dziełem, jednak nigdy nie dyrygowałem całą operą od początku do końca. Dyrygowałem arię Cania, intermezzo i prolog. I dopiero teraz, gdy od kilku miesięcy pracuję nad „Pajacami” całościowo i zacząłem dogłębnie się z nimi zaznajamiać, mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że to zachwycające arcydzieło.

Dlatego też operę „Pajace” białostocka publiczność ujrzy na scenie m.in. bez prologu Tonia i bez intermezzo, czyli tak, jak pierwotnie napisał ją Leoncavallo.

Najnowsza premiera to kolejna – po „Wesołej Wdówce”, „Księgach Zaczarowanego Fletu” i „Dyptyku Wielkanocnym” – podlaska produkcja w reżyserii Michała Znanieckiego.

- Będzie tu weryzm, czyli szukanie prawdy. To to, z czego opera jest mniej znana. Znamy ją bowiem jako pewną konwencję, która oddala nas od życia. Musimy znaleźć jakieś metafory, by ta stylizacja nas dotknęła. A w tym wypadku mówimy o czystych uczuciach. Nazywamy te opery operacją na otwartym sercu – sercu artystów, twórców, kreatorów i publiczności _– mówi Michał Znaniecki. – _Nie trzeba szukać paraboli scenicznej czy inscenizacji, która wzruszy, bo już nawet w czystej formie, bez kostiumów i świateł, tylko z samym fortepianem, te opery bardzo mocno do nas docierają.

Jak przyznaje reżyser, dzieła te pokazują fakt, że każdy z nas ciągle zakłada jakieś maski.

- Codziennie udajemy, zakładamy i zdejmujemy te maski czy peruki. I nagle okazuje się, że ciągle się czegoś boimy. Boimy się odkryć emocje – podkreśla. - Pokazujemy, że w prawdziwym życiu ta hipokryzja cały czas krąży. Nosimy maski, lecz gdy je zdejmiemy, nagle okazuje się, że potrafimy być okrutni i bezwzględni. Potrafimy zabić. I pytanie, czy potrafimy także kochać.

Jak zaznacza reżyser, obydwa dzieła pokazują tragedię i mnóstwo emocji oraz uczuć, jakie szargają bohaterami. „Pajace” stanowią pewnego rodzaju klucz. Najpierw bowiem artyści – w sposób symboliczny – opowiedzą na scenie o zakładaniu masek, a później, w „Rycerskości wieśniaczej”, publiczność zobaczy, jak te maski wyglądają w życiu codziennym.

- „Pajace” opowiadają o hipokryzji udawania, kiedy w człowieku buzują wielkie emocje. Rozwiązane jest to w „Rycerskości wieśniaczej”, kiedy już bez teatru w teatrze widzimy dokładnie to samo. Mamy rytuał, ceremonię i kościół, w którym jesteśmy wszyscy dobrzy, niewinni i szanujący się nawzajem. A potem okazuje się, że są i zdrady, i potrafimy złapać nóż i zabić sąsiada - mówi Michał Znaniecki.

Reżyser zdradza także, że w najnowszej, podwójnej premierze, postaci – podobnie jak w Dyptyku Wielkanocnym (Via Crucis i Cavalleria rusticana) – będą przenikać z jednego spektaklu do drugiego.

- Postacie z „Pajaców” zostaną osadzone w „Rycerskości wieśniaczej” w nieco przewrotny sposób. Przykładowo na spektakl trupy „pajacowej” przyjdzie Mamma Lucia, a Alfio z „Rycerskości...” to będzie Tonio, którego zobaczymy w „Pajacach” – on właśnie po rozwiązaniu zespołu teatralnego zostanie we wsi, gdzie dojdzie do tragedii. Jestem przekonany, że to właśnie jest pociągające, aby za każdym razem znaleźć takie połączenia, bo publiczność bardzo potrzebuje rozpoznania postaci, a nie każdorazowego uczenia się ich na nowo - mówi Znaniecki.

Przyznaje także, że nieco skomplikowane technicznie było przygotowanie „Pajaców”. Widownia zobaczy bowiem pewnego rodzaju teatr w teatrze.

- Chcemy pokazać na scenie całą mechanikę teatru - opowiada. - Dla osób, które nie bywają w teatrze od strony kulis, będzie to na pewno ciekawe doświadczenie. Metafora dotycząca zakładania masek pozwala nam pokazać zakulisowo, co się u nas dzieje. Zarówno te nasze smutne szlafroczki w garderobie, jak i moment, kiedy wychodzimy na scenę i jesteśmy nagle więksi, piękniejsi i zupełnie inni. I pytanie: czy w życiu to samo się zdarza?

Na scenie białostockiej opery pojawi się około 140 wykonawców. To muzycy orkiestry, artyści chóru, tancerze i soliści, wśród których znajdą się m.in.: Marcelina Román, Gianni Leccese czy znany z Metropolitan Opera meksykański tenor Luis Chapa.

Praca na tym spektaklem była bardzo intensywna. Oba tytuły są niezwykłe pod względem muzycznym, ale także pod względem opowiadanej historii. Kompozytor wygrał nagrodę za „Rycerskość wieśniaczą” i postanowił dołączyć do nich “Pajace”, które zostały zauważone właśnie przez tę niesamowitą historię, która– opowiadana bardzo szybko – niezwykle wciąga publiczność - mówi Marcelina Román, wcielająca się w rolę Neddy.

Jak podkreśla śpiewaczka, ważny jest też chór, który w tym spektaklu ma swój znaczący udział.

- Uczestniczy w nim jako... widownia. Jesteśmy więc w niezwykłej sytuacji bycia spektaklu w spektaklu _– zdradza śpiewaczka. - Każdy może znaleźć tu postać, z którą się identyfikuje bądź lubi, czy jakąś historię podobną do tej, którą przeżył._

Publiczność Marcelinę Román, a także innych artystów, zobaczy przebranych nie tylko w ciekawe kostiumy, ale też niekiedy w spektakularne peruki. Waga każdej z nich waha się od 600 g do nawet 1,5 kg!

- Wykonanie jednej zajmowało minimum tydzień. A łącznie tych peruk do obydwu spektakli powstało ponad 20! Są one często zmieniane, a na taką zmianę mamy czasami tylko 30 sekund. Cały zespół ma więc duże wyzwanie - mówi Bartosz Jakub Kamiński-Lingo, twórca peruk.

Na scenie, poza tradycyjną scenografią, dużą rolę odgrywać będzie także scenografia multimedialna. Odpowiedzialna jest za nią Karolina Jacewicz.

- Praca z Michałem Znanieckim jest bardzo twórcza. Inspirujemy siebie nawzajem od wielu lat. Pracujemy intensywnie i zawsze idziemy w jednym kierunku. To jest fantastyczne, bo jesteśmy w stanie w krótkim czasie dobić do tego samego brzegu – mówi Karolina Jacewicz.

Premiera spektaklu odbędzie się 10 maja o godz. 19 na dużej scenie Opery i Filharmonii Podlaskiej. Przez najbliższe dwa miesiące publiczność będzie miała okazję zobaczyć go w sumie dziewięć razy. Opery wykonywane będą w języku włoskim z polskimi napisami.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Robert EL Gendy Q&A

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny