Nieznane losy prezydenta Bolesława Szymańskiego

Andrzej Lechowski dyrektor Muzeum Podlaskiego
Grób rodzinny Szymańskich z symbolicznym pochówkiem Bolesława Szymańskiego na warszawskich Powązkach
Grób rodzinny Szymańskich z symbolicznym pochówkiem Bolesława Szymańskiego na warszawskich Powązkach Andrzej Lechowski
Prezydent Bolesław Szymański przypuszczalnie spoczął w bezimiennym grobie gdzieś pod Smoleńskiem, a może i w samym więzieniu.

Gdy kilka miesięcy temu kończyliśmy wspólnie z Markiem Kietlińskim pisać książkę o prezydentach Białegostoku, to część poświęconą Bolesławowi Szymańskiemu, który swój urząd sprawował w latach 1919-1927, kończyłem na 1939 r. Ostatnie zdanie biografii brzmiało: "niestety dalsze losy Bolesława Szymańskiego i jego rodziny nie są znane. Nie wiadomo kiedy zmarł i gdzie został pochowany".

Przed kilku tygodniami zatelefonowała do mnie pani Stanisława Kalina mieszkająca w Białymstoku. Powiedziała, że wie, gdzie jest grób prezydenta. Razem z redaktor Agnieszką Czarkowską z białostockiej rozgłośni Polskiego Radia ruszyłem tym tropem. Pierwszym etapem naszej podróży był cmentarz powązkowski w Warszawie. Tam w kwaterze 328 bez trudu odnaleźliśmy skromny, wykonany z tzw. lastryko grób. Na tablicach czytaliśmy w napięciu, czując że oto odkrywamy nieznaną historię: Ś. P. Leon Szymański 1893-1968. To brat Bolesława. Ś. P. Maria z Dąbrowskich Szymańska 1888 - 1969. To żona prezydenta. Ś. P. Halina z Szymańskich Kalinowa 1911-1981 - córka Bolesława i Marii. No i najważniejszy napis: Ś. P. Bolesław Szymański 1877-1940. Staliśmy przed tym pomnikiem, a pytania same cisnęły się do głowy. Skąd data 1940? Dlaczego na Powązkach? Kogo dalej pytać? I pytanie podstawowe - czy Bolesław Szymański jest tu pochowany?

Po powrocie do Białegostoku sięgamy do wcześniejszych znanych nam śladów. Analizujemy audycję Wieśka Szymańskiego (zbieżność nazwisk przypadkowa) z grudnia 2011 r. zatytułowaną "Białystok. Starobojarska 30". To przedwojenny adres rodziny prezydenta. Czytamy dwa artykuły Alicji Zielińskiej z Porannego, które zainspirowały Wieśka do nagrania audycji. Tak trafiamy do pani Beniaminy Bartnik, bohaterki tych reportaży. Coraz więcej wiemy o rodzinie Haliny Kaliny, córki prezydenta, ale o samym Szymańskim nadal nic. Wracamy więc do pani Stanisławy. To ona w trakcie długiej rozmowy wskazuje nam kolejny kontakt. To wnukowie Haliny - Maciej i Michał.

Telefonuję do doktora Macieja Kaliny. Rozmawiam z jego żoną, która z lekkim zdziwieniem traktuje nasze zainteresowanie, ale obiecuje przekazać mężowi prośbę o kontakt. Po kilku dniach w swoim telefonie słyszę - "Dzień dobry. Tu Michał Kalina". Od razu pytam o możliwość spotkania i o to dlaczego grób Bolesława Szymańskiego jest na Powązkach. Prawnuk prezydenta rozwiewa domysły - "to jest grób symboliczny. Pradziadek umarł w sowieckim więzieniu w Smoleńsku w 1940 r. Od ojca wiem, że za przyczynę śmierci podano jakieś komplikacje z przepukliną". Umawiamy się na rozmowę w warszawskim mieszkaniu państwa Kalinów. Rozmowa toczy się wokół postaci Bolesława Szymańskiego. Same okoliczności jego aresztowania i śmierci pojawiają się w jej trakcie wielokrotnie. Jednak po tylu latach niewiele można dodać. Nie żyją już ci z rodziny prezydenta, którzy byli świadkami tamtego czasu. Zrozumiałe jest, że ten tragiczny moment nie mógł być przez powojenne lata eksponowany. Ale Maciej Kalina udostępnia nam nadzwyczajne archiwum fotograficzne. Jak w kalejdoskopie pojawiają się postacie Bolesława, jego braci, siostra Eugenia, kolejne pokolenia rodziny. Na stole, przy którym siedzimy wzrok przyciąga ozdobna cukiernica z domu przy Starobojarskiej 30. Oglądamy dekoracyjną popielniczkę z figurką biegnącego psa, która stała niegdyś na biurku Bolesława Szymańskiego. Na pożegnanie uzyskujemy serdeczne zapewnienie, że kolejne pamiątki zostaną nam udostępnione. Opuszczamy mieszkanie państwa Kalinów w przekonaniu, że wiemy prawie wszystko.

Zostaje jeszcze pytanie, kiedy NKWD aresztowało Bolesława Szymańskiego. Przypuszczalnie stało się to do 15 października 1939 r. Przypuszczalnie więziono go w Białymstoku, a następnie, jak i wielu innych aresztowanych, wywieziony został do więzienia w Mińsku. Dlaczego znalazł się w Smoleńsku? W tym czasie Sowieci dbali jeszcze o pozory legalności swojego bezprawia. Wobec tego Bolesław Szymański prawdopodobnie musiał zostać osądzony za swoją działalność w niepodległej Polsce. Wyrok też musiał być jednoznaczny - kara śmierci. Co znaczy więc ta wspominana przez rodzinę przepuklina? No cóż, cynizm sowiecki nie znał granic.

Ale najtragiczniejsza odpowiedź na pytanie, gdzie został pochowany prezydent Białegostoku, chyba zostanie na zawsze bez odpowiedzi. Przypuszczalnie spoczął w bezimiennym grobie gdzieś pod Smoleńskiem, a może i w samym więzieniu. Tym samym wiemy, że dwóch białostockich prezydentów: Bolesław Szymański i Seweryn Nowakowski padło ofiarą sowieckiego terroru. Obydwaj w Polsce mają symboliczne groby. Szymański na Powązkach, a Nowakowski w rodzinnej kwaterze na cmentarzu w Piotrkowie Trybunalskim.

Ja mogę więc uzupełnić książkowy biogram Bolesława Szymańskiego. Urodził się w 1877 r. Mój albumowy sąsiad Wiesław Wróbel podaje co prawda datę 1878, ale jest to chyba data chrztu małego Bolka, który odbył się w Brześciu Litewskim. Był drugim po Czesławie dzieckiem Ferdynanda i Stefanii Szymańskich. Kolejna była ich siostra Eugenia. Po nich małżonkowie Szymańscy mieli jeszcze dwóch synów, urodzonego w 1880 r. Walerego i urodzonego w 1893 r. Leona.

Niewiele wiadomo o braciach Bolesława. Czesław był kolejarzem. Po 1915 r. osiadł w Moskwie. Jego potomkowie mieszkają tam do dziś. Walery był księdzem. Święcenia kapłańskie otrzymał w Wilnie w 1905 r. i pracował w tamtejszej kurii, zmarł w 1931 r. Leon mieszkał w Białymstoku. W 1924 r. otworzył przy Sienkiewicza 34 Hurtownię Wyrobów Tytoniowych. Więcej wiemy o Eugenii. Była żoną Mariana Korycińskiego, z którym miała dwoje dzieci - Maksymiliana i Marię. Koryciński był świetnie ustosunkowany w Białymstoku. Był ekonomistą angażującym się w wiele inicjatyw finansowych i społecznych jeszcze przed 1915 r. Uczył buchalterii w Szkole Handlowej, ale prowadził też własne, prywatne kursy buchalteryjne. Był jednym z założycieli Towarzystwa Muza, które z wielkim powodzeniem w 1905 r., czcząc 50. rocznicę śmierci Adama Mickiewicza, inscenizowało "Pana Tadeusza". W przedstawieniu tym Koryciński wcielił się w postać generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Wśród wykonawców znalazł się też, wówczas mało komu znany, Bolesław Szymański. Koryciński po 1919 r. objął posadę głównego buchaltera białostockiej elektrowni. Jego karierę przerwała niespodziewana śmierć w listopadzie 1925 r. Pochowany został w Warszawie. Owdowiała Eugenia ponownie wyszła za mąż, za Romana Moszyńskiego. On zaś był od 1932 r. wiceprezesem białostockiego sądu okręgowego. W latach poprzedzających zawarcie tego związku mieszkał w kamienicy przy Warszawskiej 27, w której to w tych samych latach mieszkał Bolesław Szymański. Ot, taki niewinny, ale znamienny zbieg okoliczności.

O dalszych losach prezydenta i jego rodziny opowiem za tydzień.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie