Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

"Nieposłuszne historie", czyli goście z Argentyny w Muzeum Pamięci Sybiru. Zobaczcie jak przebiegło spotkanie

OPRAC.:
Urszula Śleszyńska
Urszula Śleszyńska
„Nieposłuszne historie” - goście z Argentyny pojawili się 22 listopada w Muzeum Pamięci Sybiru
„Nieposłuszne historie” - goście z Argentyny pojawili się 22 listopada w Muzeum Pamięci Sybiru Muzeum Pamięci Sybiru
Publiczność, która przybyła do Muzeum Pamięci Sybiru na prowadzone przez prof. Wojciecha Śleszyńskiego spotkanie, miała okazję wysłuchać świadectwa Analii Kalinec, jednej z liderek ruchu „Historias Desobedientes”. Jest to organizacja założona przez członków rodzin osób oskarżanych o popełnianie zbrodni w czasie rządów wojskowej junty.

Członkowie ruchu domagają się postawienia winnych przed sąd, chociaż mowa o ich braciach, ojcach czy dziadkach. Są gotowi zeznawać przeciwko swoim bliskim, aby argentyńskie społeczeństwo mogło rozliczyć ówczesną władzę za lata terroru.

- Mój ojciec zna losy wielu ofiar, na te informacje czekają ich bliscy - opowiadała 22 listopada w Muzeum Pamięci Sybiru Analia Kalinec. - Ale on wybiera milczenie. To rana zadawana społeczeństwu. I ja jestem częścią tego społeczeństwa.

Analia Kalinec to córka potępiająca zbrodnie popełnione przez ojca, funkcjonariusza wojskowej dyktatury rządzącej Argentyną w latach 1976-1983.

Wprowadzili krwawą dyktaturę pod pretekstem wewnętrznego kryzysu

Armia pod wodza generała Jorge Rafaela Videli dokonała zamachu stanu 24 marca 1976 roku. Pod pretekstem wewnętrznego kryzysu wojskowi wprowadzili krwawą dyktaturę.

Przeciwników politycznych – a także osoby jedynie podejrzane o sprzeciwianie się władzy – uprowadzano, torturowano, mordowano. Do dzisiaj nie wiadomo, jakie były losy blisko 30 tysięcy ludzi, uważa się ich za zaginionych. Dzieci kobiet, które urodziły w czasie uwięzienia, były im zabierane i przekazywane do adopcji.

Funkcjonariusze junty przez lata cieszyli się bezkarnością. Powoływali się na to, że jedynie wypełniali rozkazy.

Droga Analii Kalinec do prawdy i działalności na rzecz sprawiedliwości nie była łatwa. – Ojciec w domu był dla mnie idolem. Dbał o moją rodzinę, żeby niczego nam nie brakowało. Kiedy został aresztowany, zapewniał mnie, że walczył dla dobra ojczyzny i że nie ma sobie nic do zarzucenia. Ale słuchając ludzi w czasie procesu zrozumiałam, że czynił zło. On cały czas posiada informacje o zaginionych. Ale woli milczeć… – mówiła.

Ojciec Analii, Eduardo Kalinec, znany w Argentynie jako „Doktor K.” został osądzony w 2010 roku i otrzymał karę dożywocia. Udowodniono mu zamordowanie pięciu osób oraz torturowanie 147 więźniów w obozach dla przeciwników dyktatury.

Wiele rodzin w Argentynie jest podzielonych

– Moja mama i moje siostry mówiły, żebym nie zadawała pytań. Przekonywały, że o tym trzeba milczeć. A ja potrzebowałam o tym krzyczeć – mówiła Kalinec.

Według słów Analii wiele rodzin w Argentynie jest podzielonych – część krewnych chce rozliczenia sprawców, nawet jeśli to ich bliscy. Inni wolą milczeć. – Z jednej strony jest ból ofiar i tych, którzy się z nimi solidaryzują, z drugiej cisza, brak odpowiedzi na pytania. To zrywa więzi – mówi Kalinec.

Ostatecznie impulsem do rozwoju społecznego ruchu na rzecz docierania do prawdy była sytuacja z 2017 roku. To wtedy rząd postanowił skrócić wyroki wojskowym skazanym w dotychczasowych procesach według reguły „dwa za jeden”, czyli policzenia jednego odsiedzianego w więzieniu roku jako dwóch lat.

– Wtedy odbył się tak zwany Marsz Chusteczek – opowiadała Analia. – Lud Argentyny zatrzymał bezkarność, a Sąd Najwyższy odrzucił to prawo. A ze spontanicznych demonstracji, spotkań z ofiarami oraz ludźmi o podobnym doświadczeniu zrodził się ruch „Historias Desobedientes”, czyli „Nieposłuszne historie”.

Dziś oddziały „Nieposłusznych historii” działają także w Paragwaju, Chile, Hiszpanii, a nawet Niemczech. Analia Kalinec przyjechała do Białegostoku z Berlina, gdzie spotkała się z potomkami nazistów.

– Chociaż nie my jesteśmy winni zbrodni naszych rodziców, to jednak nasza podświadomość tak działa, że czujemy wstyd i winę – zapewniła Argentynka. - Ale skoro kiedyś zaistniały tak wielkie zło i nienawiść, to musi być i wielka miłość, która to przezwycięży. To wielka społeczna praca, by wzrastać w miłości.

Po spotkaniu goście z Argentyny zebrali się w mniejszym gronie z przedstawicielami białostockich Sybiraków. Nagrywali z nimi rozmowę o przebaczeniu, materiał będzie wykorzystany w przygotowywanym przez Argentyńczyków filmie.

od 12 lat
Wideo

Płomień Solidarności z Ukrainą

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny