https://poranny.pl
reklama

Białostocka Komunikacja Aglomeracyjna. Tomasz Madras chce wspólnego biletu na autobusy i pociągi. Apeluje do prezydenta miasta

Magda Ciasnowska
- Jakie to jest proste – na jednym bilecie wsiąść do pociągu, na przykład w Łapach, dojechać na dworzec w Białymstoku, wsiąść do autobusu i dojechać do zakładu pracy lub szkoły na terenie miasta - przyznaje Madras.
- Jakie to jest proste – na jednym bilecie wsiąść do pociągu, na przykład w Łapach, dojechać na dworzec w Białymstoku, wsiąść do autobusu i dojechać do zakładu pracy lub szkoły na terenie miasta - przyznaje Madras. fot. Wojciech Wojtkielewicz
Białostocka Komunikacja Aglomeracyjna to systemu, który miałby zintegrować komunikację autobusową i kolejową w regionie. Pomysłodawcy chcą jednego wspólnego biletu, z którego korzystaliby pasażerowie różnych środków transportu.

W środę (21 lutego) przed Dworcem Kolejowym w Białymstoku spotkali się zwolennicy utworzenia Białostockiej Komunikacji Aglomeracyjnej.

- Chodzi nam o system, który będzie integrował komunikację różnego typu, zarządzaną przez różne podmioty. Byłby to jeden spójny system, dobry dla pasażerów - zaznacza Tomasz Madras z zarządu Prawa i Sprawiedliwości w Białymstoku.

Pomysłodawcy chcą jednego wspólnego biletu, z którego będą mogli korzystać pasażerowie zarówno autobusów miejskich, jak i pociągów lokalnych przewoźników.

- Jakie to jest proste – na jednym bilecie wsiąść do pociągu, na przykład w Łapach, dojechać na dworzec w Białymstoku, wsiąść do autobusu i dojechać do zakładu pracy lub szkoły na terenie miasta - przyznaje Madras.

W pierwszej kolejności Białostocka Komunikacja Aglomeracyjna miałby objąć teren powiatu białostockiego. Twórcom pomysłu chodzi przede wszystkim miejscowości takie jak Czarna Białostocka, Łapy, Knyszyn, ale docelowo także Bielsk Podlaski, Mońki czy Sokółka.

- Chcemy ułatwić mieszkańcom przemieszczanie się między przystankami, czy to autobusem, czy koleją. Nie zależy nam na konkurencyjności. Chodzi nam o to, by jedno z drugim współpracowało. Jeśli będziemy mogli jechać koleją i i autobusem, to będziemy napędzali i jeden i drugi środek transportu - mówi Rafał Maras, prezes stowarzyszenia Podlaskie Centrum Kolejowe.

Zwolennicy Białostockiej Komunikacji Aglomeracyjnej podkreślają, że tego typu rozwiązania wprowadzono w wielu miastach w całej Polsce, m.in. w Poznaniu, Krakowie czy Warszawie. Jako przykład podano także Łódź, gdzie miejscowości objęte wspólnym systemem komunikacyjnym są oddalone od miasta o mniej więcej 40 km.

- Potrzeba porozumienia między przewoźnikiem kolejowym, przewoźnikiem autobusowym i samorządami - podkreśla Madras. - Nasz apel kierujemy w szczególności do władz miasta Białegostoku. W poprzednich latach, gdy ze strony środowiska kolejarskiego czy pasażerów kierowane były głosy w sprawie komunikacji aglomeracyjnej, miasto sygnalizowało, że nie było tym zainteresowane.

Zobacz też:

quiz

Te zwroty znasz z wypowiedzi polityków. Ile z nich rozumiesz?

1/12

Jeśli usłyszymy, że "działania w tym kierunku były RACHITYCZNE", to działania oceniane są jako:


emisja bez ograniczeń wiekowych
Polecane oferty
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny