Yiyun Li - Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna

Jerzy Doroszkiewicz
Yiyun Li urodziła się w 1972 roku w Pekinie. W 1996 roku wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Publi­kowała m.in. w „The New Yorker”, „The Paris Review”, „The Gettysburg Review” i „A Public Space”. Była sty­pendystką Lannan Foundation, MacArthur Foundation i Whiting Foundation. Prestiżowy brytyjski maga­zyn literacki „Granta” zaliczył autorkę do grona najlep­szych młodych pisarzy amerykańskich
Yiyun Li urodziła się w 1972 roku w Pekinie. W 1996 roku wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Publi­kowała m.in. w „The New Yorker”, „The Paris Review”, „The Gettysburg Review” i „A Public Space”. Była sty­pendystką Lannan Foundation, MacArthur Foundation i Whiting Foundation. Prestiżowy brytyjski maga­zyn literacki „Granta” zaliczył autorkę do grona najlep­szych młodych pisarzy amerykańskich Wydawnictwo Czarne
Szczerość, melancholia, wypowiedziane i niewypowiedziane emocje, a przy tym świetna konstrukcja i prosty język, to cechy które nie pozwalają się oderwać od opowiadań Yiyun Li.

Mikropowieść „Dobroć” umieszczona jako pierwsza w zbiorze „Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna” portretuje młodość i dorastanie czterdziestoletniej starej panny, chińskiej nauczycielki. Jak większość bohaterów Yiyun Li, pochodzi z niezwykle biednej rodziny, a kiedy obcy ludzie kupują jej malutkie kurczaczki, które szybko zdechną, a dziewczynka zechce je schować do skorupek, wierząc, że przywróci im życie, trudno się nie wzruszyć. Rzecz jasna, nie losem piskląt, a rzuconym jakby mimochodem stwierdzeniem, że wtedy przekonała si, iż każdy dzień chciałoby się wieczorem włożyć do skorupki, jak martwego kurczaczka, ale on się nie daje. Autorka uwodzi niebywałą melancholią swoich postaci, hipnotyzuje ich pogodzeniem się z losem.

Jednocześnie, bardzo dyskretnie, opowiada o chińskiej polityce, dramatycznej historii rewolucji kulturalnej, gdzie zabija się fotografa, bo skoro miał niemiecki aparat na pewno był szpiegiem, delikatnie przypomina o studenckich rebeliach, czy egzekucjach na bogaczach, które musiały obserwować dzieci.

Dzieci zresztą są bohaterami wielu opowiadań Chinki. Dzieci wychowywane przez biednych rodziców, sprzedawane żebrakom, jako nastolatkowie powoływane do wojska albo swatane na siłę. Mają tak nie wiele do powiedzenia, że sytym zachodnim czytelnikom wręcz kraje się serce. Godzą się z podłym losem, podobnie jak kobiety – zmuszane do posłuszeństwa, wierności, umierające same zachęcają mężów, by znaleźli sobie nowe żony.

Kiedy wydaje się, że to świat z epoko feudalizmu, Yiyun Li jednym z bohaterów swoich opowiadań czyni emerytowanego nauczyciela rysunku, który namiętnie korzysta z kafejki internetowej i czatów z nieznajomymi kobietami. Dopiero w trakcie lektury, autorka wyjawia jego mroczny sekret z pracy w szkole. Pokazuje też, z jaką siłą może na życie człowieka wpłynąć plotka, ile zła może wyrządzić nagonka w internecie.

Fantastycznie czyta się jej rozważania o potrzebie kontaktu przez dotyk u starszych ludzi, o tańcach na świeżym powietrzu, jakim oddają się emeryci, w ogóle, starość w jej opowiadaniach choć często samotna i bolesna, staje się też źródłem mądrości. Wszak to starsze kobiety tłumaczą młódkom, że nie zawsze muszą wychodzić za wszelką cenę za mąż, albo że tylko człowiek bez miłości może być wolny. Tak smutnych słów nie spotyka się dziś często we współczesnej prozie. O współczesności świadczy choćby pięknie skonstruowane opowiadanie o macierzyństwie przedstawionym w kontekście wynajęcia surogatki – praktycznie analfabetki. Oszałamiający finał opowiadania każe widzieć w Yiyun Li potencjał autorki scenariuszy dobrego, autorskiego kina.

Kiedy zamykamy książkę, zastanawiając się nad losami bohaterów tytułowego opowiadania „Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna” dostajemy w nagrodę zdanie „Wszyscy troje byli samotni, smutni i bez szans na to, że choć trochę nawzajem się pocieszą, mogli jednak z wielkim staraniem stworzyć świat, w którym znalazłoby się miejsce na ich samotność”. Zaręczam – tak cudownych zdań można znaleźć w niej znacznie więcej, ale nie mam zamiaru odbierać nikomu przyjemności z samodzielnego cieszenia się kunsztem literackim Yiyun Li i urodą przekładu Michała Kłobukowskiego.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie