TSA: Heavy metal świat (foto)

(DOR)
Marek Piekarczyk pochyla się nad śmiercią 29-letniego gitarzysty Acid Drinkers
Marek Piekarczyk pochyla się nad śmiercią 29-letniego gitarzysty Acid Drinkers fot. Jerzy Doroszkiewicz
"51" jest ciągle potrzebne. A TSA w oryginalnym składzie nadal ma energię nastolatków, chociaż Marek Piekarczyk ma 57 lat!

[galeria_glowna]
Na początku lat 80. byli gwiazdami "ciężkiego" grania w Polsce. Jednocześnie naśladowali AC/DC i grali bluesową poezję w stylu "Trzy zapałki". Potrafili podbić festiwale w Jarocinie i Jesień z Bluesem. Szybko stali się bogami nowoczesnego heavy metalu choć tak naprawdę ich muzyka była zachowawcza.

Po ćwierć wieku zespół nadal brzmi jak dobrze naoliwiony mechanizm. Podobnie jak w przypadku AC/DC z Angusem Youngiem skaczącym po scenie w szkolnym mundurku zupełnie nie rażą infantylizmy tekstów. Bo TSA to nadal siła dwóch wyrazistych postaci. Andrzeja Nowaka, któremu w imieniny kilkaset osób zaśpiewało "sto lat" i Marka Piekarczyka.

Wokalista z Bochni to jeden z ostatnich trzymających się polskich hipisów. Wciąż z długimi włosami, eksplodujący energią, wciągający publiczność do wspólnego śpiewania. I jest Andrzej Nowak. Miłośnik pitbulli i harleyów. Kiedy rozkręci się grając solówkę, miota z instrumentu iście Zeusowe pioruny. I tak było w Kinie Syrena.

Trzeba uczciwie przyznać, że średnia wieku na tym koncercie bliska była 40-ki. A może i wyższa. I jak zawsze przydał się utwór "51". Tym razem zespół zadedykował go zmarłemu w tajemniczych okolicznościach Aleksandrowi Mendykowi, 29-letniemu gitarzyście Acid Drinkers. Prawdopodobnie popełnił samobójstwo.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Berq

Pamiętam białostocki koncert TSA z początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Pamiętam zachwyt i głośne owacje widzów w pękającym w szwach kinie Forum. Było bardzo głośno, rockowo i całkowicie profesjonalnie. Wizyta TSA w Białymstoku jawiła się wtedy niepowtarzalnym wydarzeniem. Świeżo upieczony laureat Jarocina, zespół który momentalnie stał się najlepszą ekipą rockową w kraju zawitał nad Białą. Muzyka i atmosfera tamtego koncertu towarzyszyła mi przez dwadzieścia kilka lat.
Na niedzielny koncert TSA w kinie Syrena udałem się z mieszanymi uczuciami. Bałem się rozczarować. Bałem się, że pryśnie to wszystko co brzmiało w mej pamięci przez ponad dwie dekady. Obawy moje prysły już po pierwszym kawałku. TSA zagrała jak dawniej z wigorem i rockowym zacięciem. Znów poczułem się przez chwilę nastolatkiem który stojąc w kinowej sali chłonie każdy dźwięk gitary. Dziękuję Wam TSA

Dodaj ogłoszenie