Shaun Usher - Listy niezapomniane

Jerzy Doroszkiewicz
126 listów przedstawia całą galerię ludzkich postaci i charakterów. Możemy poznać myśli uczonych, polityków i zwykłych ludzi.
126 listów przedstawia całą galerię ludzkich postaci i charakterów. Możemy poznać myśli uczonych, polityków i zwykłych ludzi. Wydawnictwo Sine Qua Non
Tajemnica korespondencji to jedno z uniwersalnych praw obowiązujących w całym cywilizowanym świecie. Są jednak wyjątki.

Czasem rodzina lub sam autor zastrzega, że jego osobistych słów nie wolno publikować zbyt wcześnie. Po latach listy sławnych osób stanowić mogą kopalnię wiedzy o ich pracy i o nich samych. Przedstawiać ich w odmiennym świetle. Pokazywać inną naturę, a przy okazji wywoływać emocje. Tak dzieje się nie tylko, kiedy ich autorami są pisarze, czy naukowcy. Bo jakże porównać radość z odszyfrowania kodu DNA w porównaniu do rozpaczy matki, która straciła na wojnie wszystkich pięciu synów?

Autor kolekcji "Listów niezapomnianych" Shaun Usher zestawia obok siebie słowa wielkich polityków obok seryjnych morderców. Bawi i wzrusza. Czasem budzi wściekłość, kiedy w krótkich notkach dowiadujemy się, że słowa, które mogły zaważyć na przyszłości, nigdy nie dotarły do adresata. Tak stało się na przykład z listem Ghandiego do Adolfa Hitlera wysłanym na miesiąc przed napaścią Niemiec na Polskę w 1939 roku. List nie dotarł, bo przeraził brytyjskich dyplomatów. Dla pocieszenia można przeczytać fragment listu amerykańskiego eseisty i pisarza Elwyna Brooksa White, który pisze, że "ludzkość zrobiła na tej planecie spory bałagan", ale wierzy że w każdym z nas jest ziarno dobra.

Wiele w tej książce jest listów ostatnich. Nie tylko piszą skazani na śmierć, ale też osoby, które lada dzień popełnią samobójstwo jak sławna Virginia Woolf. Fantastyczny opis publicznej egzekucji poznamy za sprawą listu Karola Dickensa do "The Times". Do "The New Yorker" napisała w 1933 roku młodziutka Eudora Welty. Tak jak wiele początkujących dziennikarek bardzo chciała pisać recenzje z wystaw i premier teatralnych. Przekonała wydawców, a po latach zdobywała najważniejsze nagrody dziennikarskie w USA.

Widać zatem, że autor tego zbioru nie kierował się jedynie estymą otaczającą osoby autorów, ale chciał też pokazać, jak dobrze napisany list może zmienić całe życie. I nawet - jeśli przywrócić go nie może - warto czasem rozliczyć się z przeszłością na piśmie - jak zrobiła to po 18 latach od śmierci swego kochana Spencera Tracy'ego Katharine Hepburn. Śmierci nie uniknął Eddie Slovik, dezerter z armii USA. General Dwight. E. Eisenhower, późniejszy prezydent Stanów Zjednoczonych nie darował mu życia. To, że w rosyjskim Nowogrodzie około 1350 roku pisano listy na korze brzozowej w sumie nie powinno dziwić, ale kiedy widzimy na zdjęciu list napisany na skorupie kokosa przez Johna F. Kennedy'ego w czasie II wojny światowej, zachwyt nad erudycją i pomysłowością autora tej publikacji wzrasta.

Wzorem współczesnego CV może być list Leonarda Da Vinci do Ludwika Sforzy. Dostał pracę u możnowładcy, a 10 lat później na jego polecenie namalował "Ostatnią wieczerzę". Do typowo amerykańskich kuriozów można zaliczyć zarówno list fanów do prezydenta USA, błagających by powołanemu do służby wojskowej Elvisowi Presleyowi nie golono bujnych baków, jak i list Presleya do Nixona, którym przekonał go że zostanie tajnym agentem do walki z narkotykami, jeśli dostanie stosowną odznakę federalną. Dostał. List dostał też Henry Ford od Bonnie i Clyde, wychwalających jego model B z silnikiem V8. Kilka miesięcy później sławna para bandytów zginęła w takim aucie podziurawiona policyjnymi kulami. Lepiej mieli się za to chińscy urzędnicy w 856 roku naszej ery. Kiedy po pijanemu u kogoś narozrabiali, mogli po wytrzeźwieniu wysłać gotowy list z przeprosinami, jaki przygotowało im ówczesne Biuro Etyki. Treść godna polecenia i dziś.

"Listy niezapomniane" to nie tylko niewyobrażalnie barwna mozaika słów i treści, ale także wspaniałe dzieło edytorskie i translatorskie. Możemy zobaczyć charaktery pisma, czasem portrety autorów. Wielki szacunek oddać należy też tłumaczowi Jakubowi Małeckiemu. Musiał wcielać się w różne postaci, naśladować dawny język, robić błędy ortograficzne, wplatać wulgaryzmy. Moim zdaniem udało się. Teraz napiszę przynajmniej kilka e-maili, żeby polecić tę książkę. A na specjalną okazję, jakich przecież w życiu nie brakuje, wyciągnę zakurzoną papeterię. Mam nadzieję, że jeszcze pamiętacie takie słowo.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie