O mandat drugi raz

Agnieszka Kaszuba
Jarosław Dworzański i Jacek Żalek (na pierwszym planie) podczas sesji, na której rozwiązano sejmik. Teraz znowu chcą być radnymi.
Jarosław Dworzański i Jacek Żalek (na pierwszym planie) podczas sesji, na której rozwiązano sejmik. Teraz znowu chcą być radnymi. Fot. Wojciech Oksztol
Z trzydziestu radnych, którzy przez trzy miesiące nie potrafili wyłonić władz województwa, tylko jeden powiedział: pas.

Pozostali jeszcze raz będą chcieli przekonać do siebie Podlasian. Zdaniem naszych internautów, nie mają na to szans.

Wczoraj na konwencji wyborczej swoją siłę zaprezentowała "Drużyna Prawa i Sprawiedliwości". Układ list wyborczych jest niemal identyczny, jak w listopadzie. Z jednym wyjątkiem: miejski radny Dariusz Piontkowski zastąpił Bogusława Dębskiego na pierwszym miejscu w Białymstoku.

Powtórka z rozrywki

W piątek o północy zakończono rejestrację kandydatów i list wyborczych. W maju o miejsce w sejmiku z szesnastu list walczyć będzie ponad siedmiuset kandydatów. Zarejestrowały je, obok największych partii: PiS, PO i LiD, także: Samoobrona, LPR, PSL czy Nasze Podlasie. Wszystkie ugrupowania mają czas do piątku, aby połączyć się w wyborcze bloki.

Na zarejestrowanych listach przewijają się nazwiska kandydatów, którzy już startowali w listopadowych wyborach, z różnym powodzeniem. Partie jedynie powymieniały (i to nie wszędzie) miejsca na listach. Z trzydziestu byłych radnych, którzy doprowadzili do rozwiązania sejmiku, aż dwudziestu dziewięciu chce jeszcze raz ubiegać się o mandat radnego.

Zrezygnował tylko Andrzej Parafiniuk. W listopadzie był na drugim miejscu na liście PO w Białymstoku. Teraz zastąpił go prof. Zbigniew Ejsmont.

W majowych wyborach wystartują także wszyscy byli członkowie zarządu województwa podlaskiego.
Emeryci w blasku skandalisty

Chociaż kampania wyborcza dopiero rusza, to nie obyło się już bez skandali. Pierwszy dotyczył plakatów prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego, które w sposób ewidentny reklamują PO. Kolejny również dotyczy akcji billboardowej.

W całym Białymstoku pojawiły się plakaty Krajowej Partii Emerytów i Rencistów. Nie prezentują one jednak lokalnych kandydatów do podlaskiego sejmiku, a krajowego lidera ugrupowania Tomasza Mamińskie-go. Mamiński był posłem związanym z SLD. W 2001 roku zdjęcia tego parlamentarzysty nie schodziły z czołówek gazet ogólnopolskich. Mamiński bowiem, pod wpływem alkoholu wypitego w restauracji sejmowej, miał pozdrowić rozmawiającego po niemiecku dziennikarza austriackiego zawołaniem "Heil Hitler", wykonując przy okazji charakterystyczny gest.

- Pan Mamiński nie będzie startować w tych wyborach, ale reklamuje partię - wyjaśnia Jan Kwieciński z podlaskiej KPEiR. - Sam mam mieszane uczucia co do tego pomysłu.

Mieszane uczucia ma także Robert Tyszkiewicz, szef podlaskiej PO, która ma zamiar partię emerytów przyjąć do bloku. - Nie mnie oceniać postępowanie posła Mamińskiego. Pójście razem w bloku nie oznacza sojuszu politycznego, ale jedynie porozumienie, które będzie gwarantować, że żaden głos nie zostanie zmarnowany - wyjaśnia Tyszkiewicz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie