Mira Łuksza i jej nowy tom "Rodosłów"

Jerzy Doroszkiewicz
Mira Łuksza na co dzień jest dziennikarką pisma polskich Białorusinów - tygodnika „Niwa”.
Mira Łuksza na co dzień jest dziennikarką pisma polskich Białorusinów - tygodnika „Niwa”. Wojciech Wojtkielewicz
Udostępnij:
Mira Łuksza wydała „Rodosłów”. Tomik to nagroda XVII Światowego Dnia Poezji UNESCO 2017.

Mira Łuksza zwykła podkreślać, że pisze w dwóch językach pierwszej unii europejskiej.

- Język białoruski jest językiem Statutów Litewskich, pierwszej konstytucji europejskiej, na nich, za Tadeuszem Kościuszką, wzorowała się amerykańska - cytuje poetkę internetowy kurier365.pl relacjonując obchody Światowego Dnia Poezji zorganizowane przez „Poezję dzisiaj” 4 kwietnia 2017 roku.

Jej nowy tomik „Rodosłów” to wybór wierszy napisanych po polsku bądź po białorusku w ciągu ostatniego ćwierćwiecza.

- Zgodnie z wymogami UNESCO nagrodzona książka powinna ukazać się w wersji polsko-angielskiej, ale postawiłam na swoim i jest w wersji polsko-białoruskiej - cieszy się Mira Łuksza. Powód do radości mogą mieć wielbiciele jej poezji posługujący się tylko jednym z wymienionych języków - bowiem na potrzeby tego tomiku część wierszy poetka przetłumaczyła z polskiego na białoruski, ale też i translacja przebiegała w odwrotnym kierunku.

Wiele tu poezji miniatur, właściwie lakonicznych i natchnionych zdań, opisujących stan ducha poetki. Zagląda do obumierających wiosek, pojawia się w okolicach Gródka, zagląda do Mieleszek. Wspomina najbliższych, ludowe obyczaje, dawno nieistniejące smaki, zapachy i kolory. Widzi, jak na jej oczach dawne ludzkie siedliska zamieniają się w puszczańskie ostępy.

„Pozostał sad na mapach/poznaczony/tam też będzie,/kiedy podejdzie puszcza aż pod płot” pisze w jednym z wierszy. Jak zatem opisuje ostateczną śmierć starego domu? „Krew wystąpi jak sok na kamieniu,/i puści pędy próg/domu w objęciach drzew”.

Poetka od lat mieszka i tworzy w Białymstoku. W przekrojowym tomiku nie mogło zabraknąć strof poświęconych stolicy Podlaskiego. Dawna ulica Młynowa, „atlantyda Młynowa”, „zachłysnęła się papierowo-asfaltowym tsunami”. Stara prawosławna nekropolia przy ulicy Wysockiego to miejsce, w którym „w ziemi jest nas tylu, ile może dźwignąć/odświętnie obutych na najdłuższą drogę”.

W jej poezji pojawiają się też ludzie i wielka historia, często naznaczona dramatem. Absolutnie poruszający jest wiersz „Iwanie, Iwanie”, któremu poetka chce podłożyć dłonie pod siwą głowę i zamknąć mu błękitne oczy „spalone płomieniem dwóch wojen, rewolucji, co patrząc na rolę widziały niebo w skowronkach”.

Opisuje grzech zaniechania, a może strach czy zwykłą ludową mądrość pisząc „nie uratowałeś jej, prowadzonej na rzeź, Sprincy z Narewki”. W jej wierszu pamięć zamordowanej Żydówki prześladuje owego Iwana do końca życia. „Kochałeś ją. Uratowałbyś więcej niż swoje życie” gorzko sumuje doświadczenia Holocaustu.

A czy poezja jest potrzebna? W wierszu „Rondo Lussy” opisuje spotkanie 10 poetów, w tym Kazaneckiego, Plutowicza i Janowicza. Ten ostatni mówi z czarnym humorem „A wystarczyłaby na nas jedna seria z karabinu... I ten Biały Stok miałby wreszcie spokój”. Ale nie ma.

Katarzyna Bonda na Targach Książki w Białymstoku

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie