Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Mamy sporo powodów do tego, żeby nosić uśmiech na twarzy - tak twierdzi Jacek Malinowski, dyrektor Białostockiego Teatru Lalek

Urszula Śleszyńska
Urszula Śleszyńska
Jacek Malinowski - dyrektor Białostockiego Teatru Lalek cieszy się na nowe artystyczne wyzwania
Jacek Malinowski - dyrektor Białostockiego Teatru Lalek cieszy się na nowe artystyczne wyzwania Wojciech Wojtkielewicz
O tym co udało się wypracować w mijającym roku, ale też o planach na przyszłość - w tym projektach w których będzie uczestniczył teatr i spektaklach które warto zobaczyć w Białostockim Teatrze Lalek rozmawiamy z jego dyrektorem - Jackiem Malinowskim.

Spotykamy się pod koniec grudnia, więc po pierwsze, chciałabym, żebyśmy podsumowali, a po drugie chciałabym, żebyśmy spojrzeli przychylnym okiem w przyszłość...

- Jacek Malinowski, dyrektor Białostockiego Teatru Lalek: Myślę, że mamy sporo powodów do tego, żeby nosić uśmiech na twarzy. W tym roku, jeśli chodzi o nasze spektakle na festiwalach, zdobyliśmy aż osiem nagród. Na dwóch festiwalach były to nagrody główne, czyli Grand Prix. Myślę tutaj o "Wirginii Woolf" w Bułgarii czy też "Historii Księcia H." w Koszalinie. Inny spektakl, "Z głową byka' na dwóch festiwalach zdobył cztery nagrody. Więc to jest niewątpliwie sukces całego zespołu artystycznego, że spektakle są na tak wysokim poziomie. No i, że cały czas jesteśmy zauważani przez jurorów festiwali, czy to w Polsce, czy za granicą.

W tym roku odbyła się też kolejna edycja festiwalu Metamorfozy Lalek.

- Owszem i uważam, że też jest to nasz sukces. Przyjechało sporo ciekawych grup z Polski, ze świata, widownia dopisała. Większość spektakli była przyjęta z dużym entuzjazmem. W czasie festiwalu obchodziliśmy jubileusz 70-lecia teatru. To też myślę, że było przemyślane i udane świętowanie. Zrealizowaliśmy wystawę, która nawiązywała do ojca założyciela. Wydaliśmy książkę jemu poświęconą. Był też cykl takich mniejszych wydarzeń - nazwaliśmy salę główną teatru imieniem profesora Krzysztofa Rau, a salę prób imienia profesora Jana Wilkowskiego. Cały czas coś się działo. Publikowaliśmy wywiady z naszymi artystami na YouTubie, wydaliśmy też płytę z nagraniami z ostatnich 10 lat z piosenkami dla dzieci i dla dorosłych.

A premiery które mieliśmy w ubiegłym roku?

- Wydaje mi się, że również zasługują na uwagę. Były to ciekawe i oryginalne przedstawienia. Stawiałem na różnorodność i teatr autorski. Realizowało się to przy udziale naszych wspaniałych aktorów, którzy pokazali w każdym z tych spektakli swój warsztat, talent i dynamiczną postawę. Każdy z naszych artystów walczył o jakość przedstawień. Niełatwe było też działanie w niestabilnych czasach, które mam nadzieję już za nami. Wydaje mi się jednak, że na tym polu radziliśmy sobie też dobrze. Niełatwo było, szczególnie w przestrzeni ekonomicznej. Ale myślę, że dzięki rozsądnemu zarządzaniu całego naszego teamu, jak również dzięki wsparciu miasta pokazaliśmy, że możemy dużo zrobić mimo trudnych czasów.

Przed nami nowy rok, co możemy już powiedzieć, co możemy zdradzić, co się będzie działo?

- Nowy rok oczywiście zaczniemy od prób do kolejnej premiery w tym sezonie. Na początek będzie to "Hulajgęba" według Gombrowicza w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza. Myślę, że to będzie interesujące, duże przedstawienie. Nadchodzący rok to też rocznica gombrowiczowska, więc dzięki temu wpiszemy się w obchody i zaakcentujemy artystycznie tego cudownego literata. Mam nadzieję, że dostarczymy białostockim widzom rozrywki intelektualnej. Wrócimy też do tematu "GPS", czyli spektaklu, który ma opowiedzieć młodzieży w przystępny sposób to, co działo się kiedyś w Białymstoku a propos getta. Wszystko po to, aby budować jakiś rodzaj świadomości tego gdzie żyjemy, co się wydarzało, a co nie powinno się wydarzyć już nigdy więcej.
Zrealizujemy jeszcze jeden spektakl, skierowany również do widowni młodzieżowej, na podstawie dramatu Philppe Dorin'a. Zajmie się tym Anita Piotrowska, reżyserka młodego pokolenia, która niedawno stała się absolwentką naszej Akademii Teatralnej. Jest to osoba, która ma do zaproponowania bardzo autorski świat. Myślę, że będzie to bardzo oryginalne przedstawienie. Na razie nie zdradzę dlaczego. Powiem tylko, że takiego przedstawienia na pewno u nas nie było.

Jest na co czekać!

- Tak mi się wydaje. Myślę, że będzie oryginalne. Mam nadzieję, że uda nam się jeszcze w tym czasie wyprodukować coś dla dzieci i młodzieży. Mam na myśli spektakl, który będzie związany z kolei ze światem mitów Słowian.

W przyszłym roku również Akademia Teatralna świętuje swój jubileusz. Będziecie uczestniczyć w ich działaniach?

- Oczywiście, bardzo byśmy chcieli. W trakcie festiwalu Lalka nie lalka, który organizujemy wspólnie, na pewno pojawią się akcenty jubileuszowe. Ten festiwal, tradycyjnie, jak co dwa lata, będzie się odbywał w czerwcu w czasie dni miasta. Planujemy też oczywiście rozmaite wyjazdy...

Gdzie będzie można was zobaczyć?

- Cały czas spływają do nas różne zaproszenia festiwalowe. Przyglądamy się im i podejmujemy decyzje, gdzie pojechać. Z takich już potwierdzonych wyjazdów czeka nas festiwal w Czechach, gdzie pokażemy premierowo "GPS". "Partycja królowa sieci" jest z kolei zaproszona do Wrocławia na Festiwal Nowego Teatru dla Dzieci i Młodzieży. Będziemy kontynuować też nasz udział w międzynarodowym projekcie ConnectUp. I tu ciekawostka: w związku z tym właśnie projektem w trakcie festiwalu pojawi się w Białymstoku bardzo duża grupa ludzi, około 50 osób, ze świata, z różnych branż. Będą warsztaty, spotkania. W ramach tego właśnie programu przyjadą też dwie oryginalne koprodukcje - między teatrem włoskim a artystami z Haiti oraz między teatrem austriackim a teatrem afrykańskim. Zostaliśmy też zaproszeni do kolejnego projektu międzynarodowego.

Co to za projekt?

- Będziemy w gronie sześciu teatrów, razem z artystami ze Słowenii, Estonii, Czech, Łotwy i Litwy. Projekt ten zakłada wyprodukowanie sześciu 40-, 50-minutowych spektakli, które staną się czymś w rodzaju teatralnego serialu. Tematem jest szeroko pojęty transport i wokół tego zagadnienia powstają scenariusze. Potem te spektakle będą oczywiście wspólnie krążyły po europejskich festiwalach. Myślę, że skorzysta na tym nie tylko teatr, ale również miasto - jeśli chodzi o promocję sztuki lalkarskiej rodem z Białegostoku za granicą.

A co na afiszu w styczniu?

- A na nasze deski wracają różne tytuły - po dłuższej czy krótszej przerwie. Niedawno wznowiliśmy spektakl "Andersen kosmiczny agent", pojawi się też "Jaś i Małgosia", "Rycerz bez konia", "Kulki". Na afisz wraca też "Hotel Ritz" i monodramy - Historia Księcia H.", czy "Pustostany". Tutaj warto też wspomnieć, że spektakl "Pustostany" został zaproszony na Festiwal Komedii do Katowic i będzie można go tam zobaczyć już w lutym.

od 7 lat
Wideo

echodnia Drugi dzień na planie Ojca Mateusza

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na poranny.pl Kurier Poranny