Kupcy walczą o pawilony

Julia Szypulska [email protected] tel. 85 748 74 25
Kupcy walczą o pawilonyNie jesteśmy tu nielegalnie – mówią Małgorzata I Bogdan Tyszka. – Mamy pozwolenie na budowę pawilonów, choć bez fundamentów. Dostaliśmy je w 1998 roku.
Kupcy walczą o pawilonyNie jesteśmy tu nielegalnie – mówią Małgorzata I Bogdan Tyszka. – Mamy pozwolenie na budowę pawilonów, choć bez fundamentów. Dostaliśmy je w 1998 roku. Wojciech Wojtkielewicz
Udostępnij:
Jest nam przykro – nie kryje Małgorzata Tyszka, która wraz z mężem prowadzi warzywniak przy ul. Wasilkowskiej. – Nie było nikogo z władz miasta, kto mógłby odpowiedzieć na nasze pytania. Sprawa likwidacji pawilonów pojawiła się na ostatnim posiedzeniu komisji infrastruktury.

Jak informowaliśmy, kupcom za kilka miesięcy kończą się umowy dzierżawy. Do kwietnia muszą opuścić i rozebrać pawilony, w których pracowali od 20 lat. Powód? Istnienia tego typu budynków nie przewiduje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.
Kupcy wielokrotnie próbowali przekonać urzędników do zmiany decyzji, ci jednak są nieugięci. Zniknąć ma sześć pawilonów, w których sprzedawane są m. in ryby czy warzywa. A to oznacza bezrobocie dla około trzydziestu osób, które tam pracują.
– Wrośliśmy w to osiedle – mówi Bogdan Tyszka. – Klienci mają do nas zaufanie. Oferujemy różnorodny towar. Czy naprawdę  w Białymstoku jest miejsce tylko dla marketów? Na osiedlu nie ma innych tego rodzaju sklepików. Ludzie przyjeżdżają do nas z całego miasta.

Handlowcy poprosili o pomoc radnych. Sprawa pojawiła się podczas czwartkowego posiedzenia komisji infrastruktury rady miejskiej.
– Chciałbym poznać powody, dla których z tymi ludźmi nie przedłużono umowy – mówi Rafał Rudnicki, przewodniczący komisji infrastruktury. – Nie przekonuje mnie argument, że pawilony nie pasują do okolicy. Uważam, że nic nie stoi na przeszkodzie, by był tam nadal prowadzony handel.

Podobnie uważają inni radni z komisji.
– Jestem przeciwny doprowadzaniu do bezrobocia – mówi Piotr Jankowski. – Tym bardziej, że miasto tak naprawdę nie ma pomysłu na ten teren. Co tutaj można zrobić? Jedynie zasiać trawę. Postawa miasta nie służy interesowi społecznemu.

I nie chodzi tu tylko o samych kupców. Niezadowoleni z planów magistratu są także białostoczanie.
– Co tu się dziwić, że jest bezrobocie, skoro miasto daje zarabiać marketom zamiast własnym mieszkańcom – irytuje się Aleksy Bułynko. – Gdzie będziemy robić zakupy?
Na posiedzenie komisji infrastruktury przyszło kilkanaście osób. Właściciele przynieśli ze sobą zdjęcia, na których widać, że ich sklepy to nie budy wykonane z resztek materiałów, a estetyczne pawilony. Towarzyszyli im klienci. Zainteresowani przygotowali się do spotkania, liczyli, że będą mogli przedstawić na nim swoje argumenty. W komisji nie wziął jednak udział ani prezydent, ani żaden z jego zastępców.
– To przykre – komentuje Piotr Jankowski. – Od przedstawicielki Zarządu Mienia Komunalnego usłyszeliśmy jedynie, jaka jest podstawa prawna, ale to akurat wszyscy wiemy.
Problemom kupców z ul. Wasilkowskiej ma być poświęcona kolejna komisja. W przyszły wtorek ma się z nimi spotkać wiceprezydent Andrzej Meyer.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie