Komentarz. Parada baboli, czyli Jagiellonio, nie pomagaj przeciwnikom

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
W Płocku Żółto-Czerwoni popełniali zastraszające błędy przy golach dla Wisły
W Płocku Żółto-Czerwoni popełniali zastraszające błędy przy golach dla Wisły Kamil Świrydowicz, jagiellonia.pl
Mówi się, że tylko ten nie robi błędów, kto nic nie robi. To prawda, ale pomyłki, dzięki którym rywale Jagiellonii strzelają ostatnio gole, to doprowadzające do rozpaczy babole, które w takiej liczbie nie powinny mieć miejsca na ekstraklasowym poziomie.

Zacznę jednak od tego, że jestem zniesmaczony hejtem, jaki wylał się w internecie na Xaviera Dziekońskiego. To młody bramkarz i ma prawo mieć wahania formy oraz robić błędy, a epitety typu "beztalencie" są w bardzo złym stylu. To przecież ten sam piłkarz, który swoimi fantastycznymi interwencjami wielokrotnie ratował Jadze skórę i zbierał wyróżnienie za wyróżnieniem. Teraz zasłużył na niską notę, ale z pewnością nie na obrzucanie błotem.

Czytaj też: Wisła Płock - Jagiellonia 2:2. Oceniamy białostockich piłkarzy

Poza tym, błędy na tej pozycji są zwykle bardzo spektakularne i kosztowne. Nie pamięta się pomyłek obrońców i pomocników, pudeł napastników, za to wpadek golkiperów tak szybko się nie zapomina. Zresztą, nie tylko Dziekoński w weekend dał plamę. Farfocla przepuścił Dusan Kuciak z Lechii Gdańsk, w Anglii kompromitującą interwencję miał nasz reprezentant Łukasz Fabiański. I nie oznacza to wcale, że obaj nie znają swego fachu.

W przypadku Dziekońskiego przed trenerem Rafałem Grzybem i sztabem szkoleniowym Jagiellonii niełatwa decyzja. W środę białostoczanie grają ze Stalą Mielec. Można dać młodzieżowcowi szansę na rehabilitację, co jest najlepszym lekarstwem na krytykę. Niesie to jednak ryzyko kolejnego babola w wykonaniu będącego teraz pod ogromną presją i przeżywającego regres formy bramkarza i może go zablokować psychicznie. Można też dać mu trochę odpocząć i przemyśleć kilka spraw, a postawić na rutynowanego Pavelsa Steinborsa. Wybór jest trudny.

Czytaj też: Wisła Płock Jagiellonia 2:2. Pomeczowe wypowiedzi trenerów.

A skoro już jesteśmy przy babolach, to ostatnio Jaga wyspecjalizowała się w traceniu bramek rodem z turniejów dzikich drużyn i to tych słabszych. Przykłady? Mecz ze Śląskiem Wrocław. Do przerwy zostaje jakieś pół minuty, a białostoczanie mają rzut rożny. Mało tego, po jego wykonaniu zgarniają piłkę, po czym oddają ją rywalom i przy kompletnym braku asekuracji tracą gola. Niebanalny wyczyn.

Powtórzyło się to zresztą w Płocku. Kilkadziesiąt sekund przed końcem doliczonego czasu gry mamy piłkę na połowie rywali. Znów strata, przerwana faulem kontra, wrzutka na aferę i gol dla Nafciarzy. Sztuką jest tak stracić bramkę.

Weźmy jeszcze wygrany mecz z Cracovią i okoliczności gola dla Pasów. Kompletnie nieudane dośrodkowanie rywali, jeden kiks obrońcy Jagi, drugi kiks i bęc - piłka w siatce. Do tego wpadka Dziekońskiego z Wisłą. Dużo tego jak na kilka kolejek. Nic dziwnego, że Żółto-Czerwoni mają jedną z najgorszych defensyw w lidze, skoro przy traconych golach w połowie odwalają robotę za przeciwników. Dobrze by było, gdyby przestali pomagać rywalom w zdobywaniu bramek.

Wojciech Konończuk

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie