Jupiter: Intronizacja. Kosmiczna odyseja wsród wybuchów i pościgów

Konrad Karkowski
Rezyserami Jupiter:Intronizacja są Andy i Lana Wachowscy. Produkcja zarobiła już na całym świecie 50 872 372 dolarów( stan na 13.02.2015r.)
Rezyserami Jupiter:Intronizacja są Andy i Lana Wachowscy. Produkcja zarobiła już na całym świecie 50 872 372 dolarów( stan na 13.02.2015r.) mat. dystrybutora
Jupiter Intronizacja to produkcja wysokich lotów. Jednak nie ze względu na scenariusz czy reżyserię, ale dlatego, że bohaterzy latają w przestworzach przez prawie cały czas trwania filmu. Niczym wolne ptaki szybują pomiędzy wybuchającymi wieżowcami, kosmicznymi statkami, a nawet planetami.

Główna bohaterka to Jupiter Jones, mająca rosyjskie korzenie emigrantka (w tej roli Mila Kunis), która życie spędza na szorowaniu klozetów i wycieraniu kurzy w posiadłościach bogatych mieszkańców Chicago. Mamy więc do czynienia z historią Kopciuszka, który nagle dowiaduje się, że jest genetyczną reinkarnacją matrony z rodu Abrasax, jednej z najpotężniejszych rodzin we wszechświecie. Bynajmniej nie jest to wcale powód do radości. Jako genetyczny odpowiednik matrony Ziemianka posiada prawa do jej spadku, co niestety nie podoba się dzieciom zmarłej. Te postanawiają zabić Jupiter.

Szczególnie uparty w tym dążeniu okazuje się najstarszy z rodu Abrasax, Balen (Eddie Redmayne). Niczym Zła Królowa z bajek Disneya, ze swojego pałacu wysyła kolejnych agentów w celu zabicia niewygodnej Jupiter. A gdy Ci ponoszą klęskę, dostaje niepohamowanych ataków złości, które zmuszają do refleksji nad stanem psychicznym bohatera.

Z opresji uroczą królową co krok ratuje były kosmiczny żołnierz Caine Wise(grany przez Channinga Tatuma). Jakby nie dość było groteski w fakcie, że podróżuje on ślizgając się w powietrzu jak wytrawny panczenista, dzięki butom grawitacyjnym - to do tego jest ulepszonym genetycznie albinosem-wilkołakiem, któremu wyrwano skrzydła.

Fabuła jest widzowi dawkowana stopniowo, a do tego bardzo skąpo. W przerwach między wybuchami, pościgami, oraz strzelaninami. To tylko pretekst, żeby na chwilę odpocząć od - i tu nie ma wątpliwości - znakomitych efektów specjalnych.

Zaangażować widza emocjonalnie nie pomaga również sztywne aktorstwo. Kreacje stworzone przez Milę Kunis, Channinga Tatuma, czy nawet doświadczonego Seana Beana są mało wyraziste. Aktorzy nie czują swoich ról. Między nimi a kreowanymi charakterami nie ma chemii. Zapłacili, zagram i zapomnę - tak to w skrócie wygląda. A przecież i Tatum i Kunis to jedni z najzdolniejszych aktorów młodego pokolenia ostatnich lat w USA. Potencjał więc na pewno był.

Zarzuty można więc mieć do pary reżyserów. Dlaczego np. rodzeństwo Wachowskich mając aktorów z uzdolnieniami komediowymi nie zdecydowało, się na ich wyeksponowanie. Jak pokazali chociażby Strażnicy Galaktyki połączenie space opery z komedią może okazać się sukcesem. Są momenty kiedy humorem próbuje strzelać Mila Kunis, są to jednak strzały w płot.

Przyczepić się zresztą można do wielu rozwiązań. Chociażby wątek miłosny nie jest kreowany konsekwentnie. Nie wiadomo kiedy między dwójką głównych bohaterów rozkwita uczucie, kiedy następuje kulminacja ich miłości. Tak naprawdę to nie wiadomo jakie relacje ich łączą.

Również motywacje czarnych charakterów (czyli rodzeństwa Abrasax) nie są jasne. W ogóle motyw arystokratycznego rodu w kosmosie i budowanej sieci intryg przez jego członków to świetny pomysł. W Jupiter: Intronizacja jednak zupełnie nie rozwinięty.

Wydawać by się mogło, że produkcja rodzeństwa Wachowskich to klapa. Tak do końca źle jednak nie jest. Oszałamiające efekty specjalne, różnorodna scenografia, dynamiczne sceny walki - to wszystko potrafi sprawić, że wysiedzenie tych prawie dwóch godzin w kinie nie jest katorgą.

Na seans powinni się jednak wybrać tylko ci, którzy oczekują niezobowiązującej rozrywki po ciężkim dniu, lub po prostu chcą sobie popatrzyć na efektowne wybuchy.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Agniesia1831

Lepiej bym sama tego nie napisała. Krok po kroku komentarze do każdego wątku z filmu pozwalają podjąćdecyzję czy warto iść do kina. Film obejrzałam, co do recenzji nie mam żadnych zarzutów. Na film poszłabym jeszcze raz, np. za kilka miesięcy :) "Oszałamiające efekty specjalne, różnorodna scenografia, dynamiczne sceny walki - to wszystko potrafi sprawić, że wysiedzenie tych prawie dwóch godzin w kinie nie jest katorgą." - z w pełni się z tym zgadzam. Akcja całego filmu toczy sie bardzo szybko, efekty zapierają dech w piersi (przynajmniej mi, a jestem zwykłm szarym kinomanem : ) To były dobrze wydane pieniądze. Polecam.

 

Dodaj ogłoszenie