Białystok. Moda w mieście - lata 40. i 50. XX wieku. Zobacz, jak ubierały się białostoczanki (zdjęcia)

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
Najmodniejsza w 1955 r. letnia sukienka bez ramiączek prezentowana przez Irenę Szejn. Mediateka Centrum im. Ludwika Zamenhofa
Obszerny album "(Nie) modny Białystok 1939-1959" przynosi dziesiątki unikalnych zdjęć dokumentujących jak ubierały się białostoczanki podczas okupacji sowieckiej, niemieckiej i w czasach budowy komunizmu w PRL. Jest na co popatrzeć

Dla białostoczan wojna skończyła się w lipcu 1944 roku, ale długo jeszcze nie było jasne, co się stanie w przyszłości. Jaka będzie nowa Polska? Czy na pewno miasto nie wróci do ZSRR? Czy Polska nie stanie się kolejną jego republiką? Czy może Zachód upomni się o Polskę? A jak znowu wybuchnie wojna? Jedno było pewne – Białystok nie jest i nie będzie taki jak dawniej.

Społeczność miasta i jej klimat były nie do odtworzenia. Oczywiste było, że zarówno kształt, jak i rola miasta będą inne niż przed wojną. Wilno, z którym związany był Białystok, znalazło się za granicą. Teraz Białystok miał być najdalej wysuniętym na północny-wschód polskim miastem wojewódzkim. Liczono, że przejmie społeczną i kulturalną rolę Wilna, może będzie ważnym ośrodkiem nadgranicznym. Były wizje odbudowy miasta w nowym kształcie urbanistycznym, nowoczesnym, funkcjonalnym
i pięknym. Nadzieje te spełniły się tylko częściowo. W Białymstoku zamieszkało wielu wilnian, ale większość jednak pojechała
dalej. Najważniejszą instytucją, która trafiła do Białegostoku, była Kuria Arcybiskupia z abp. Romualdem Jałbrzykowskim.
Białystok pozostał siedzibą administratora apostolskiego diecezji wileńskiej aż do 1991 roku Razem przybyli do miasta profesorowie z wydziału teologicznego Uniwersytetu Wileńskiego, dzięki czemu w Białymstoku mogło zacząć działać wyższe seminarium duchowne. Inną grupą pracowników uczelni, którzy tu osiedli, byli medycy; to właśnie oni stanowili zalążek kadry utworzonej w 1949 roku Akademii Medycznej. Białystok stał się ośrodkiem akademickim, choć na razie niewielkim. Jeszcze przez długie lata odczuwalny był brak środowiska inteligenckiego, zniszczonego przez świadomą politykę obu okupantów, przed wojną złożonego w dużej części z ludzi pochodzenia żydowskiego.

Ostatnie nadzieje na zmianę losu Polski przekreśliły sfałszowane wybory w 1947 roku. Opozycja została wyeliminowana, podziemie zmarginalizowane, socjalistyczne reformy przyspieszyły. Następne lata to apogeum polskiego stalinizmu, którego charakterystyczne rysy czyli terror polityczny i zmasowana propaganda komunistyczna. Przeludnione białostockie więzienie w jednej trzeciej wypełniali więźniowie polityczni, głównie żołnierze zbrojnego podziemia, ludzie udzielający im pomocy, uczestnicy konspiracji młodzieżowej, oskarżani o szpiegostwo czy tzw. „propagandę szeptaną”, sabotaż gospodarczy. W więzieniu, ze względu na warunki bytowe i sposób traktowania, przeżywali gehennę. Na ponad 300 osobach wykonano tam wyroki śmierci. Propaganda polityczna była wszechogarniająca, odbijała się na wyglądzie ulic i budynków, nie tylko w postaci dekoracji w czasie świąt państwowych. W centralnym miejscu parku Planty zbudowano widoczny z daleka Pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej.

W duchu socrealizmu odbudowano ścisłe centrum Białegostoku (większość zabudowy Rynku Kościuszki i ulicy Lipowej,
siedziba Komitetu Wojewódzkiego PZPR). Wiele ulic dostało za patronów działaczy komunistycznych: Lipowa stała się ulicą
Stalina, Branickiego – Lenina, Legionowa – Feliksa Dzierżyńskiego, Żwirki i Wigury (dziś Pałacowa) – Juliana Marchlewskiego,
Świętojańska – Marcelego Nowotki, Żydowska (dziś dr Ireny Białówny) – Małgorzaty Fornalskiej, Grochowa – Mikołaja
Ostrowskiego…

Dopiero po 12 latach od zakończenia wojny liczba ludności Białegostoku znowu sięgnęła przedwojennych 100 tysięcy. Ów przyrost miasto zawdzięczało głównie migracji ludzi ze wsi regionu, którzy przybywali tu w poszukiwaniu lepszego życia. Masowy napływ ludności wiejskiej, przy braku elity, która mogłaby nadawać ton, spowodował, że miasto nabierało wiejskiego charakteru – wskazywał na to ubiór części mieszkańców, ich zwyczaje.

Tym tłumaczy się też stosunkowo małą aktywność społeczną, a zwłaszcza polityczną obywateli. Nowi mieszkańcy miasta to między innymi pracownicy (a częściej pracownice) kombinatu bawełnianego „Fasty”. Ta potężna fabryka zbudowana została w ranach planu 6-letniego (1949–1955), który miał zmodernizować, zindustrializować Polskę, wzmocnić klasę robotniczą. Powstały wtedy hale produkcyjne Fabryki Przyrządów i Uchwytów.

Joanna Sadowska

Najmodniej można było ubrać się na „ciuchach” na Rynku Siennym, albo szyjąc u krawcowej czy też samodzielnie podpatrzone
w żurnalach modele. Jak zwykle w czwartki na Rynek Sienny _zjechało się chłopów co niemiara. Na obszernym placu tłumy mężczyzn i kobiet ubranych różnorodnie – w większej części w kożuchy. Niemniej wszystko, co produkuje ziemia białostocka,
kupić można na targu, a więc m.in. masło, jaja i sery, śmietanę, wełnę owczą, przędzone nici oraz gotowe wzorzyste swetry
damskie i piękne tkane szaliki _– pisała „Gazeta Białostocka” z 30.01.1953 r.

Nie wszystkich niestety było stać na zakup nowej odzieży, dlatego, jak donosiła „Gazeta Białostocka” z 04.03.1952 r.: Dyrekcja
Miejskiego Handlu Detalicznego (MHD) w Białymstoku wytypowała jeden ze swoich sklepów konfekcyjnych do sprzedaży odzieży dla mas pracujących systemem ratalnym. Sprzedaż tego rodzaju oferuje sklep nr 46 mieszczący się w bloku ZOR (Zakładu Osiedli Robotniczych) nr 6 przy ul. 1 Maja (ul. Sienkiewicza). Sklep ten rozpoczął już sprzedaż ratalną odzieży: ubiorów męskich, damskich, dziecięcych, jak garnitury, kostiumy, sukienki, różnorodne okrycia, płaszcze letnie, nieprzemakalne, jesionki itp. Sprzedaży ratalnej podlegają towary w cenie 500 zł wzwyż. Gazeta dodawała, że jest to bardzo wygodny sposób zakupów, bowiem towar kupuje się za ¼ ceny i spłaca w 6 ratach. W związku z wielką popularnością
możliwości ratalnych zakupów przedłużano ją o kolejne miesiące. Dużą renomą cieszyła się Spółdzielni Krawiecka im.
Gerszona Dua-Bogena. Słynęła z solidnej i dobrze wykonanej pracy. Główny krojczy Józef Citko podkreślał, że sukces dobrze
uszytego garnituru uzależniony jest od dobrego kroju. Wkrótce doszło do połączenia czterech działających w mieście spółdzielni
krawieckich: Kroju, spółdzielni Dua-Bogena, Mody i Zjednoczenia w jedną Spółdzielnię Pokój. Pod koniec 1952 roku opinia
o Spółdzielni bardzo się zepsuła, nazywano ja nawet spółdzielnią brakorobów: Oto kilka przykładów brakoróbstwa Spółdzielni
Krawieckiej „Pokój” wykrytych przez inspektorów sekcji kontroli technicznej „Spólnoty Pracy” (…) z wrócono 42 kurtki męskie do poprawki z powodu braku pasków i wadliwego wszycia rękawów, w 40 płaszczach damskich zauważono pomarszczone kołnierze oraz różnorakie nici użyte do szycia jednego płaszcza.
Przeważnie jednak białostoczanie korzystali w usług swoich stałych krawców i krawcowych, którzy specjalizowali się w szyciu ubrań męskich bądź damskich. Przy ul. Wiktorii miał pracownię słynny krawiec Henryk Sokołowski specjalizujący się w ubiorach męskich – płaszczach i garniturach.
227. Białostocka pracownia krawiecka z lat 50. XX w.

Coraz większą popularnością cieszyły się punkty usługowe Spółdzielni Przemysłu Ludowego i Artystycznego, zrzeszone w ogólnopolskiej centrali o niezapomnianej nazwie CPLiA lub po prostu Cepelia. Przy ul. Orzeszkowej działała pracowania bieliźniarska, koronkarska, wykonywano tam też hafty ludowe i artystyczne. Pracownia przy Ogrodowej szyła lekkie okrycia damskie, oferowała koronkarstwo, a także cerowanie i odświeżanie starych ubrań. Przy ul. Drewnianej gręplowano watę i wełnę, a przy ul. Jurowieckiej wykonywano tkaniny samodziałowe z dostarczanej przez klienta wełny. Cepeliowskie samodziały, nieraz wysokiej jakości, bynajmniej nie były niszową ciekawostką. W zauważalny sposób poprawiały zaopatrzenie w tkaniny w skali kraju.
Powszechny Dom Towarowy przy ul. Kilińskiego 13 przyciągał klientów, jak donosiła lokalna prasa, bogatym wyborem towarów.
Stoisko włókiennicze zaopatrywało mieszkańców w wiele rodzajów materiałów na garnitury oraz płaszcze zimowe. Największym powodzeniem cieszyła się wełna „sześćdziesiątka”. W PDT można również było znaleźć bogaty wybór jedwabiów. Dodatkową atrakcją, ale jakże ważną, była sprzedaż ratalna wyrobów powyżej 450 zł.

Teksty pochodzą z publikacji (Nie)modny Białystok 1939-1959

Obszerna, bogato ilustrowana pozycja traktująca o tym, co się nosiło w Białymstoku w latach 1939-1959. W tym wydawnictwie moda stała się pretekstem do pokazania wojennej i powojennej historii Białegostoku z pozycji zwykłego człowieka, statysty na scenie dziejów. Obrazuje nie tylko zmieniające się trendy stylowe, ale też zmiany społeczne, które zaszły w naszym mieście w związku z utratą połowy mieszkańców i przybyciem nowych z okolicznych wsi, miasteczek czy z Grodzieńszczyzny. Pokazuje ich sposób spędzania wolnego czasu, gusta, rozrywki i aspiracje. To właśnie oni przynieśli nową tożsamość, która przyczyniła się do radykalnej zmiany tożsamości kulturowej Białegostoku.

Książka zawiera ponad 400 fotografii, w znacznej mierze zaczerpniętych z Mediateki Centrum im. Ludwika Zamenhofa oraz od prywatnych kolekcjonerów, ze szczególnym uwzględnieniem zbiorów Mieczysława Marczaka. Materiał ilustracyjny uzupełniają zdjęcia zachowanych autentycznych ubiorów z tamtej epoki.

Promocja odbędzie się 22 sierpnia 2020, 18:00
Galeria im. Sleńdzińskich, ul. Wiktorii 5
wstęp wolny

Przyjęcia komunijne pod znakiem zapytania

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie