ATB. Bernarda Bielenia wyreżyserowała "Śmierć porucznika". Mrożek zawsze aktualny (zdjęcia, wideo)

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
ATB. Sławomir Mrożek - "Śmierć porucznika". Spektakl dyplomowy studentów IV roku aktorstwa Wydziału Sztuki Lalkarskiej Jerzy Doroszkiewicz
Krzesło na którym siedzisz, pod ciężarem kłamstwa się chwieje – rapują studenci ATB do słów Łukasza Szymańskiego, czyli białostockiego rapera Lukasyno. A Bernarda Bielenia przewrotnie zamienia kolejność scen dramatu Sławomira Mrożka „Śmierć porucznika”, nadając rozważaniom z 1963 roku sznyt zimy 2020.

Bo tak jak z zimą na początku 2020 roku mają kłopot nie tylko dzieci (brak śniegu), jak i rolnicy (brak śniegu to widmo suszy), tak widmo polskiego męczeństwa wciąż jest aktualną zmorą Polaków. Taką z wywracaniem przysłowiowych bebechów na lewą stronę. Ale powoli, dzięki pomysłowej scenografii Mariki Wojciechowskiej, i do tego dojdziemy.

Tymczasem studenci IV roku aktorstwa ATB pod wodzą reżyserującej spektakl dyplomowy Bernardy Bieleni w spektakl dosłownie wciągają widzów już w foyer teatru szkolnego im. Jana Wilkowskiego. A sama reżyserka śmiało dekonstruuje kolejność scen dramatu – z pożytkiem dla zaangażowania widza. Bo niby skąd ma wiedzieć, że postaci na uwięzi wprost rzucające się na wypełniającą widownię publiczność to Wykolejona Młodzież. Proste kratownice w tle, w dodatku sprytnie oświetlane, z przesuwnymi drzwiami także jako ekranem do wizualizacji, są nie tylko przestrzenną metaforą aresztu. Równie dobrze okażą się historycznymi pętami, w których tkwią narodowe mity. A jednym z nich jest poezja Adama Mickiewicza – owego "Vier und Vierzig czyli czterdzieści i cztery". Tak jak wierzymy, że Litwa to „ojczyzna nasza”, tak mamy płakać nad śmiercią porucznika Ordona, pardon, Orsona, który przecież nie zginął, nie wysadził się, choć owszem „wstąpił na działo”, bo był w owej reducie 54 dowódcą artylerii. Dlatego reżyserka idąc tropem Mrożka wywołuje duchy z roku 1831 i weryfikuje jeden z narodowych mitów – o bohaterskiej śmierci. Śmierci, do której dziś, w XXI wieku, Wykolejona Młodzież tak samo nie ma szacunku, jak nie miała w mrożkowskim dramacie niecałe 20. lat po najstraszliwszej wojnie, jaka przetoczyła się przez Polskę. „Wysadzanie było faktem, a my jesteśmy przeciwko wysadzaniu się w ogóle” mówi w wielogłosie przebrana w więzienne uniformy owa młodzież do Starca, który przedstawia się dziennikarce jako porucznik Orson. W tej roli niezrównany idol białostockiej widowni, wytatuowany tu i tam przez makijażystkę, Ryszard Doliński. Niby jeden z nieumarłych, twierdzi że żyje już lat 200, to w dodatku zajmuje miejsce… reżysera „Śmierci porucznika”. Tak przynajmniej sugeruje scenografia – stolik, przy którym Doliński siedzi niemal przez cały spektakl ma nawet stosowną lampkę, a porucznik Orson nie zawaha się jej użyć w stosownym momencie.

Takimi momentami są wywołane przez Mrożka zombie Generała, Majora II i Poety, wspomnianego czterdzieści i cztery. Zombie w kostiumach projektu Mariki Wojciechowskiej, dosłownie z wnętrznościami na wierzchu. I tu znakomity dramaturg fantastycznie wyjaśnia, skąd wzięła się legenda Reduty Ordona. Wydaje się, że z… pychy Mickiewicza – pierwszego spośród grzechów głównych. Grzechu, o którym tak często zapominają nie tylko artyści, ale przede wszystkim politycy. A Mickiewicz? Przekonuje Generała, że z historycznego punktu widzenia jego obecność warta jest więcej niż dziesięć pułków. "Pan da swoje armaty, ja dam swoje wiersze. Dopiero razem stworzymy historyczny fakt" – mówi jeden ze studentów wcielający się w mickiewiczowską gębę. Gębę, bo Poetę gra nie tylko ciałem, ale także stylową maską, która od tego ciała się oddziela, jakby podkreślając, że poezją musi „nad poziomy wylatywać”, nawet ze szkodą dla historycznej prawdy. A przy tym jak rasowy dziennikarz, który wie że nic nie ożywia wiadomości tak jak trup, tłumaczy wojskowemu: "Druzgocąca przewaga wroga, to podstawowy warunek, żeby mój epicki utwór wzruszał i przekonywał poetycko". Dzięki choreografii Macieja Florka i dwóm wentylatorom oraz maszynie do dymu, twórcy „Śmierci porucznika” stwarzają iluzję pola bitwy, która dzięki swej umowności działa bardziej przekonująco niż po wielokroć filmowane okopy wojny pozycyjnej roku 1917.

I teraz, kiedy już wiemy, że młodzież, wcale nie wykolejona, tylko pacyfistyczna, nie chce gloryfikować wojny, zaś Mickiewicz – ukochany wieszcz pokoleń Polaków, zakpił sobie z historii, możemy się przekonać, iż artystyczna zabawa prawdą może sporo kosztować jednostki. Na scenę wkracza bowiem Zosia, a właściwie Zoś cały zastęp, bo na IV roku pań jest więcej niż panów. Ale i z tym Bernarda Bielenia wraz z Maciejem Florkiem sobie poradzili. Nieumarłe, nieutulone w żalu po utracie obietnicy zamążpójścia, spowite czarnymi (i kosztownymi) sukniami żałobnymi nie mają wręcz prawa do osobistego szczęścia. A nim byłoby przyjęcie do wiadomości, że Ordon-Orson przeżył i gotów jest dotrzymać obietnicy. Ożenić się, ale "przecież, według wiersza, Orsona nie ma, być go nie powinno ani jego dzieci". Duchy, czy raczej jak chcą twórcy spektaklu, zombie naszych narodowych mitów, w kostiumach nieco kojarzących się z estetyką Dudy Paivy, ale wykonanych z materiału, nie z gąbki, negocjują, ale Poeta pozostanie nieugięty. Dlaczego? Bo uważa, że wiersz mu wyszedł, a i recenzenci go chwalili. Przy czym występuje w trzech osobach. Jego postać multiplikuje się na scenie, zajmuje coraz więcej miejsca, rozpełza, ale czemuż się dziwić skoro ma stawić czoła zastępowi nieutulonych w stracie niewiast? Wizualnie taka kreacja w wykonaniu młodych aktorów uwodzi i zachwyca, choć ta część zdecydowanie nuży. Może Mrożek musiał czymś dwa akty wypełnić, bo przecież też myślał o… honorarium? Równie fantastycznie wypada scena sądu owych zombie nad porucznikiem. I wreszcie, w finale okazuje się, że polska tromtadracja zwycięży. Bernarda Bielenia po części zmienia zakończenie dramatu. „Śmierć porucznika” jest prostsza w wyrazie, bo kogóż by trafił dziś przysłowiowy szlag czytając Mickiewicza, jeśli już lec, to też musi być to widowisko.

I takim widowiskiem jest cała „Śmierć porucznika” - spektakl dyplomowy studentów IV roku, którego po prostu nie można przegapić. Z powalającą prostotą scenografią, kostiumami, niepokojącą, rozedrganą muzyką Marcina Nagnajewicza, świadomym wykorzystaniem multimediów, możliwości telefonu komórkowego, wreszcie z finałowym songiem Wojciecha Szelachowskiego sumującym nasz stan ducha tu i teraz. Tak, ten teatr opowiada o nas - mocno i poważnie. By „nie tkwić w kłamstwie p...nym”.



Czytaj też: ATB. Bernarda Bielenia reżyseruje "Śmierć porucznika" Sławomira Mrożka. Spektakl dyplomowy studentów IV roku kierunku aktorskiego (zdjęcia)

ŚMIERĆ PORUCZNIKA

spektakl dyplomowy studentów IV roku kierunku aktorskiego
Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza, Filii w Białymstoku
autor: Sławomir Mrożek / reżyseria: Bernarda Bielenia / scenografia, formy, kostiumy: Marika Wojciechowska / choreografia: Maciej Florek / muzyka: Marcin Nagnajewicz / współpraca: Wojciech Szelachowski, Lukasyno / multimedia: Sebastian Łukaszuk / reżyseria świateł: Maciej Iwańczyk / występują: Magdalena Bednarek, Adam Bocianiak, Joanna Jakacka-Majka, Karolina Mazurek, Michał Murawski, Anna Nieciąg, Katarzyna Pilewska, Karol Sławek, Agata Słowik / ze specjalnym udziałem Ryszarda Dolińskiego
czas trwania: 70 min.
wiek: 14+

Spektakle:

28 stycznia (wtorek), godz. 19
29 stycznia (środa), godz. 19

18 lutego (wtorek), godz. 11, 18
19 lutego (środa), godz. 9
22 lutego (sobota), godz. 18
23 lutego (niedziela), godz. 18
25 lutego (wtorek), godz. 12, 18
26 lutego (środa), godz. 12, 18
27 lutego (czwartek), godz. 12, 18
28 lutego (piątek), godz. 12, 20
29 lutego (sobota), godz. 19

Rezerwacje biletów przyjmowane są telefonicznie: 85 743 54 53, od poniedziałku do piątku w godz. 9-15, bilety w cenie 10-20 zł.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jaha

Głupstwa. O czym ten pan pisze... nie zna sie na zadnej sztuce a o teatrze pisze. Nie ma w ogole narzedzi tworczo-naukowych. Bzdury powielane z materialow promocyjnych spektakl. Upadek totalny...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3