Akademia Teatralna. Pospolite żywoty martwych Polaków. Spektakl dyplomowy

Jerzy Doroszkiewicz
Akademia Teatralna. Pospolite żywoty martwych Polaków. Spektakl dyplomowy
Akademia Teatralna. Pospolite żywoty martwych Polaków. Spektakl dyplomowy Bartek Warzecha
"Pospolite żywoty martwych Polaków" trwają cztery godziny, za to już w pierwszej części spektaklu studenci Akademii Teatralnej w Warszawie, a dokładnie kierunku aktorskiego Wydziału Sztuki Lalkarskiej, po swojemu odkrywają Białystok.

"Pospolite żywoty martwych Polaków" zaczynają się niezwykle mocną sceną. Grupka młodych ludzi zaczyna się bawić "w miasto". Na wybrukowanym macewami placu wyznaczają granice, rysują domy, kościół, cerkiew, synagogę, sklep z odzieżą używaną, najmniej potrzebna jest szkoła "Bo w każdej jest nudno". Ale przedszkole może być. Pożyczają sobie kredę, przez rzekę, bo cóż to za miasto, przez które ne przepływa rzeka przerzucają mosty. I nagle gwiazdy Dawida zaczynają znikać, brudna ścierka, która zmazuje kredę krąży z rąk do rąk, wreszcie jedna grupka młodych ludzi kuli się, druga przykrywa ją krzesłami, zaciąga tę meblową grupę Laokoona zielonym suknem i... widz, który jest przygotowany, że część spektaklu może być nawiązaniem do "odkryć" Marcina Kąckiego z książki "Białystok. Biała siła, czarna pamięć" domyśli się, że to metafora Parku Centralnego. Widz spoza Białegostoku, czy z innej części świata dostaje wyświetlony stosowny napis, informujący o dziele architekta Michała Bałasza, które zachowując zasady żydowskiej religii, uchroniło kości dawnych mieszkańców Białegostoku przed swoistym zatraceniem.

Marcin Kącki - Białystok. Biała siła, czarna pamięć

Inna scenka przypomni skrywane tajemnice zajmowania pożydowskiego mienia, fantastyczna i pełna ekspresji scena symbolicznie obrazująca konflikty podziemnej partyzantki, lepiej niż niejeden marsz pokaże, jak media mogą szczuć na siebie obywateli posługując się wybiórczą pamięcią historyczną.

Niewymuszony śmiech wzbudza świetna choreograficznie scena zbiorowa, gdzie aktorki dyplomantki tańczą jakby hinduski taniec, śpiewając przy tym "hindusi do Chin", a młodzieńcy tymczasem wywijają młynki rękoma, układające się w ów "hinduski symbol szczęścia". W apogeum pojawia się Hindus, który z rozkoszą przyjmuje prezent opakowany w papier ze swastykami - wszak to na szczęście. Na wyświetlonej planszy przywołane są pamiętne słowa prokuratora Sulimy, tłumaczącego swojego kolegę po fachu z interpretacji mazanych po ścianach swastyk.

Młodzi ludzie zanurzając się w przeszłość nie skupiają się li tylko na penetrowaniu zagłady i rasizmu. Przyglądają się oszustwom "na wnuczkę", ale przede wszystkim sobie samym.

Jeden z najodważniejszych monologów dotyczy poszukiwania korzeni. Młoda kobieta (w tej roli Agnieszka Turek) rusza do Suchowoli, gdzie zanim urodził się męczennik bł. ks. Jerzy Popiełuszko, miasteczko zamieszkiwały pokolenia żydowskich rodzin. I nagle - okazuje się, że płynie w niej krew żydowska, ale też i Polska, krwią żydów splamiona. Pyta i siebie i widzów, czy w takim razie dziedzicząc geny jest katem czy ofiarą. Pyta pięknie, przejmująco i mądrze. Daleko jej od czarno-białej wizji Białegostoku ukazanej w reportażu Kąckiego. A to dopiero początek.

W dalszej części spektaklu młodzi ludzie zastanawiają się nad swoimi osobistymi traumami, koniecznością podejmowania życiowych wyborów, nieumiejętnością komunikacji, zastępowaniem prawdziwego życia komunikatorami portali społecznościowych. Tych ważnych tematów, często niezwykle ciekawie zinterpretowanych wystarcza im na... uwaga! czterogodzinne przedstawienie. Są tu lekarze na dyżurze i próby leczenia dusz widzów w każdym wieku.

Studenci budują swoje postaci bardzo świadomie, zresztą sam zespół jest naprawdę udaną galerią typów, które jak można się domyślać współtworzyły scenariusz i dialogi "Pospolitych żywotów martwych Polaków". Są niepospolici i umieją się swoimi refleksjami podzielić.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

U
Ula

Bardzo dobry spektakl.Brawo.

J
Janina

Świetny spektakl, bardzo dojrzała gra aktorska. Tematy bardzo trudne, ale jakże potrzebne. Sceny skomplikowane, przemawiają jednak bardzo do wyobraźni. Historia najnowsza przeplatana z przeszłością bliska każdemu. Świetna interakcja ze współczesnością.

A
A
Proszę o sprostowanie. Monolog o Suchowoli mówi Agnieszka Turek. Izabela Zachowicz mówi monolog w II części spektaklu.
Dodaj ogłoszenie