Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku - nie mamy drugiej fazy kryzysu

Maryla Pawlak-Żalikowska [email protected]
Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku - wzrost gospodarczy będzie chaotyczny, będą momenty wzrostu i korekty
Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku - wzrost gospodarczy będzie chaotyczny, będą momenty wzrostu i korekty
Rozmowa z Ryszardem Petru, głównym ekonomistą BRE Banku

Czy Pana zdaniem mamy przed sobą drugą fazę kryzysu? Znowu mówi się o tym, że prezydent Obama zamierza wpompować miliardy dolarów w gospodarkę USA. Z Niemiec też dobiegają komunikaty, że owszem ich gospodarka się rozwija, ale wolniej niż przewidywano. Czy to oznacza, że kryzys układa się w literę W i właśnie wkraczamy w to drugie V czy to tylko takie strachy?

– Moim zdaniem to nie jest druga faza kryzysu, tylko korekta w ramach fazy wzrostu. Wzrostu w Stanach Zjednoczonych wywołanego przecież sztucznie, bo poprzez politykę interwencji państwa. To państwo wydało pieniądze na zwiększenie zatrudnienia czy wspomogło rynek mieszkaniowy i po wycofaniu tych pieniędzy następuje korekta. Podobnie było w Niemczech swego czasu - jak wstrzymano dotacje do zakupu samochodów, gospodarka zwolniła.
M.in., na tym właśnie opieram przekonanie, że wzrost gospodarczy będzie taki właśnie chaotyczny - będą momenty wzrostu i korekty.
Niemniej faktycznie, świat ma prawo bać się powrotu ostrego kryzysu, bo jest cała masa znaków zapytania. Sadzę, że Barack Obama sięga po ten kolejny pakiet wsparcia pakiet, aby utrzymać w społeczeństwie przekonaniu, że poprawa w końcu nastąpi, i rząd działa w tym kierunku. Szczególnie na rynku mieszkaniowym i rynku pracy. Skala odbicia, które miało miejsce w Stanach, nie spełnia oczekiwań ludzi - zatrudnienie rośnie bardzo powoli i to wzbudza najwięcej obaw Amerykanów.
Nie zapominajmy też o czynniku politycznym, jakim są wybory do Kongresu, a potem prezydenckie. A prezydent Obama traci w sondażach. Jeszcze raz podkreślę, że polityka polegająca na pompowaniu pieniędzy w gospodarkę jest bardzo krótkoterminowa. Pompowano - wyniki się poprawiały. Wstrzymywano pompowanie - siadały.
W moim przekonaniu nie jest to właściwe działanie. Ale Amerykanie mają jedną przewagę nad innymi: mają walutę rezerwową świata jaką jest dolar. Wszyscy na świecie chcą kupować amerykańskie obligacje. Nie pytają nawet, czy Ameryka będzie w stanie to spłacić. Amerykańskie obligacje są dla inwestorów pewniejsze niż greckie , hiszpańskie czy nawet francuskie. I to wyjaśnia w dużej mierze, dlaczego Amerykanie mogą sobie pozwolić na takie finansowanie deficytu i takie rozbujane wydatki, a inni nie mogą.
Natomiast ma Pani rację, że w Europie mamy słaby wzrost, który ciągną głównie Niemcy. Niemniej i na naszym kontynencie i w USA mamy tendencje wzrostowe.

Zobacz także. Kiedy firmę dotknie kryzys działalność można zawiesić

Nie ukrywam, że o Stany czy Niemcy dopytuję nie tyle z kosmopolitycznej troski o te kraje, co z obawy o kondycję naszego, polskiego zaplecza eksportowego. Bo zieloną czy nie, ale jednak wyspą nie jesteśmy: nasza sytuacja gospodarcza zależy od sytuacji innych. Jak Pan ocenia: czy odbudowują się nasze firmy i gospodarka? – Faktycznie, na tle tego, co się dzieje wokół nas, wypadamy całkiem nieźle. A obecny rozwój sytuacji w Niemczech ma pozytywne przełożenie na Polskę. Przede wszystkim przez eksport: im szybszy jest wzrost niemieckiego eksportu, tym szybszy jest nasz - bo eksportujemy głównie niemieckiego eksportu: produkujemy podzespoły pod eksportowane przez nich ostateczne produkty.
Generalnie firmy w Polsce dużo mniej w tym kryzysie straciły niż podczas spowolnienia gospodarczego w latach 2001-2002. Ich wyniki są niezłe, ale obawiają się o przyszłość i wstrzymują się z wieloma inwestycjami. Albo inwestują bardzo powoli. Tak jak pani pyta o drugie dno, tak i one pytają. Wydaje mi się, że mamy właśnie taki czas przeczekiwania. W przedsiębiorstwach są projekty inwestycyjne, jest trochę dostępnych pieniędzy, ale wszyscy wolą inwestować w pewniejszych czasach.
Potwierdza to jeden z ostatnich raportów Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan - z jego danych wynika, że firmy inwestując dużo mniej niż przed dwoma laty SA zainteresowane kredytami bankowymi.

– Gdyby to były wielkie inwestycje, raczej by były zainteresowane wsparciem kredytowym. A dziś jeszcze nie są. A jak w kontekście takiej sytuacji gospodarczej i z punktu widzenia przeciętnego Polaka i Polaka przedsiębiorcy ocenia Pan zapowiadaną podwyżkę podatku VAT i propozycję wprowadzenie podatku bankowego?

– Każda podwyżka podatku oznacza niższą konkurencyjność gospodarki. Za wzrost VAT zapłacimy wszyscy, bez względu na to czy dotyczy to naszej bezpośredniej konsumpcji czy zmniejszenia zysków. Przykładowo: firma hotelarska po wzroście tego podatku albo podwyższy ceny, albo będzie miała niższy zysk. Innej opcji nie ma.
Podobnie z podatkiem bankowym, który przyniesie nieporównywalnie mniejszy dochód niż prognozy PiS. Bo zważywszy, że dochody sektora bankowego wyniosły w minionym roku 10 miliardów złotych, nie ma możliwości, żeby podatek ściągnął 7 miliardów zysku do budżetu. Możemy mówić zaledwie o kilkuset milionach złotych. A pamiętajmy też, że taki podatek (za każdy podatek) zawsze w końcu płaci konsument. W taki czy inny sposób.
No właśnie - te zapewnienia, że podatek nas nie dotknie, albo że UOKiK będzie pilnował, żeby banki nie przerzucaly swoich zwiekszonych kosztów na klientów, to przecież fikcja - zawsze jakoś da się to wpleść w opłaty za usługi bankowe.

– Niestety - podwyżka podatku w taki czy sposób zawsze uderza w społeczństwao Albo więcej zapłaci Pani za usługę, albo osiągnie mniejszy zysk. Czyli na końcu wyższe podatki oznaczają, że państwo zabiera pieniądze obywatelom. Jedno to odczują bardziej, drudzy mniej, ale odczują.
Zwykle więc jest tak, że jeśli w całym sektorze bankowym wzrośnie podatek, to banki będą skłonne podwyższyć koszty swoich usług.
Niemniej człowiek czasem myśli sobie tak: no trudno, może warto zacisnąć żeby i pasa, dla dobra ogółu: żeby państwo sranęło na nogi, budżet wyszedł z zadłużenia. Tylko czy proponowane zmiany taki własnie skutek przyniosą?

– Nie. To jest tylko minimalizowanie ryzyka, działanie prowadzace do tego, żeby dług nam rósł wolniej niż rośnie. Ale on nadal rośnie.
To nie jest reforma państwa. To tylko minimalizowanie ryzyka, że pewnego dnia inwestorzy Polsce nie pożyczą pieniędzy. Ale tak szczerze, żeby skutecznie zminimalizować to ryzyko, VAT musiałby wzrosnąć do 25 procent. A gdyby się to stało, to byłoby bardzo bolesne, dla gospodarki.

I chyba byłyby to „strzał w kolano” rzadu: bo zmniejszyłaby się drastycznie siła nabywcza Polaków, a bez wewnętrzngo popytu też gospodarka daleko nie zajedzie?
A z drugiej strony, przecież owe pomysły z podatkim bankowym, to nie tylko pomysły naszych polityków. Niemcy czy Francuzi też zamierzają iść tą drogą. Oceniają taki zabieg jako ekonomicznie uzasadniony. Może coś w tym jest?

– W tamtych krajach np. w Niemczech państwo musiało przeznaczyć znaczne kwoty na ratowanie banków. Społeczeństwo jest niezadowolone z tempa rozwoju gospodarczego i chce, aby teraz banki zrzuciły się na pomoc dla niego. To jedna sprawa. A druga - np. we Francji, mimo protestów związkowców, ma być podniesiony wiek emerytalny. A w Polsce, poza podnoszeniem podatków, nie ma żadnych reform. A co w końcu jest: spowolnienie? przyspieszenie? stagnacja? – Nie. Ewidentnie mamy ożywienie gospodarcze. Całkiem przyzwoity wzrost. Ale stanowczo za mały, aby sytuacja się poprawiała się w sposób odczuwalny. Czyli ciężko z tą fazą ożywienia wiązać nadzieje np. na zmniejszenie bezrobocia? – Wzrost PKB musiałby przekroczyć znacznie 4 procent. Bezrobocie będzie powoli spadało, ale żeby ten spadek odczuwalnie przyspieszył, gospodarka musi się odbić, a rząd powinien przeprowadzić reformy.
Sądzę, że na rozwój będzie nadal wolniejszy niż przed kryzysem. Na świecie - z powodu wyższych podatków i większych problemów; w Polsce - z powodu braku reform. I choć będzie wzrost gospodarczy, to przecież nie chodzi tylko o statystyki, tylko o to, aby więcej Polaków miało lepsze perspektywy.

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
miszek
A moim zdaniem mamy kryzys i będzie tak jeszcze przez najbliższe 2-3 lata i żadne manipulacje kursami walut, ani stopami procentowymi tego nie zmienią...
 
Dodaj ogłoszenie