Rodzinna plantacja konopi pod Białymstokiem. Trzy osoby prawomocnie skazane za uprawę marihuany

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
To rodzeństwo. Dwóch braci na kilka lat trafi za kratki. Ich młodsza siostra dostała karę w zawieszeniu.

Ich obrońcy domagali się uniewinnienia lub złagodzenia kary. Prokurator zaostrzenia sankcji. I to właśnie odwołanie oskarżyciela publicznego uwzględnił częściowo w piątek (29.010) Sąd Apelacyjny w Białymstoku.

Podwyższył jednemu z oskarżonych wyrok roku i 8 miesięcy do 3 lat pozbawienia wolności. To efekt zmiany kwalifikacji prawnej czynu i uznanie, że jego działalność dla uzyskania korzyści majątkowej stanowiła zbrodnię w rozumieniu Kodeksu Karnego.

Zobacz także: Dilerzy i handlarze narkotyków z Podlasia. Są poszukiwani przez policję z regionu i kraju. Rozpoznajesz ich? [25.01.2021]

W pozostałym zakresie sąd utrzymał wyrok w mocy. To oznacza prawomocne 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata dla kobiety, oraz 3 lata i 10 miesięcy więzienia oraz grzywna w wysokości 20 tys. zł dla ostatniego z braci - pomysłodawcy nielegalnego biznesu. Ten oskarżony jeszcze przed postawieniem zarzutów wyjechał za granicę. Ścigany był listem gończym, ostatecznie po około roku sam stawił się do prokuratury. Tam częściowo przyznał się do winy. Twierdził jednak, że uprawiał konopie, ale dla nasion, które zamierzał sprzedać, a nie by produkować narkotyki. Wyznał, że jego rodzeństwo pomagało w nocnym sadzeniu roślin konopi na polu. Jego siostra zaprzeczała, ale sąd uznał, że nie mówiła prawdy.

- Wynika to jednoznacznie z wielu dowodów. Oprócz zeznań świadków i częściowych wyjaśnień oskarżonego, są to także nagrania z monitoringu zamontowanego na posesji, i dowody z kontroli rozmów telefonicznych, czyli tzw. podsłuchów. Te jednoznacznie wskazują na proceder, którym parali się oskarżeni - mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Brandetta Hryniewicka, przewodnicząca składu.

Czytaj też: Profesjonalna plantacja konopii w Sokółce. Półtorametrowe krzewy konopii rosły sobie w doniczkach

Zważywszy na charakter i rozmiar przestępczej działalności oskarżonych, działanie przemyślane, podjęte w celu osiągniecia korzyści majątkowej, sąd uznał, że oskarżeni powinni zostać odpowiednio surowo ukarani. Nie dopatrzył się żadnych okoliczności do ich złagodzenia.

Wszyscy skazani muszą też zapłacić grzywny w wysokości od 1 tys. zł do 20 tys. zł.

Wyrok jest prawomocny.

Plantacje konopi indyjskiej znajdowały się na prywatnej posesji w Surażu i w lesie w Zajeziercach w pow. białostockim. Zlikwidowali je półtora roku temu policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji. W piwnicy i na strychu domu jednego z podejrzanych znaleziono profesjonalny sprzęt i środki do uprawy oraz kilka kilogramów suszu marihuany.

W obu miejscach doliczono się ostatecznie około 2.400 krzewów konopi indyjskich oraz 4,5 kg gotowego narkotyku.

W lipcu 2018 r. CBŚP, podlascy policjanci z "wojewódzkiej" i funkcjonariusze służby celno-skarbowej zatrzymali trzy osoby podejrzane. Ostatecznie prokuratorskie zarzuty usłyszało siedem osób – dwóch inicjatorów i ich rodziny. Ta, w której domu znaleziono narkotyki, przyznała się do winy. Z uwagi na współpracę z organami ścigania, sąd zastosował wobec tych oskarżonych nadzwyczajne złagodzenie kary. Pomysłodawca, jego siostra, szwagier i ojciec usłyszeli kary więzienia w zawieszeniu. W procesie pozostałych zamieszanych w sprawę, mieli już status świadków.

Zobacz też:
Augustów. Mężczyźni podczas kontroli drogowej powiedzieli policjantom, ze uprawiają narkotyki (30.07.2020)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie