MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Pacjenci w USK leżą na korytarzach. Rektor: Potrzebna współpraca

Agata Sawczenko
Agata Sawczenko
Dostawki na korytarzach  to codzienność w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Placówka  dyżuruje co drugi dzień i ściągają tu wtedy pacjenci z całego województwa. Jednak gdy miejsc brakuje, szpitale powiatowe nie chcą odbierać od USK lżejszych, już zdiagnozowanych przypadków.
Dostawki na korytarzach to codzienność w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Placówka dyżuruje co drugi dzień i ściągają tu wtedy pacjenci z całego województwa. Jednak gdy miejsc brakuje, szpitale powiatowe nie chcą odbierać od USK lżejszych, już zdiagnozowanych przypadków. nadesłane
Dostawki na korytarzach to codzienność w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Placówka dyżuruje co drugi dzień i ściągają tu wtedy pacjenci z całego województwa. Jednak gdy miejsc brakuje, szpitale powiatowe nie zawsze chcą odbierać od USK lżejsze, już zdiagnozowane przypadki.

Proszę zobaczyć, tak jest prawie codziennie

- mówi prof. Adam Krętowski, rektor Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, i prowadzi na korytarz Kliniki Endokrynologii i Chorób Wewnętrznych USK, którą dodatkowo kieruje. Na korytarzach stoją łóżka pacjentów - tych, którym zabrakło miejsc w salach. Przyszli do szpitala w czasie ostrego dyżuru i zdecydowali się tu zostać, mimo że uprzedzono ich, w jakich warunkach będą leczeni.

Prof. Adam Krętowski: Uczelnia musi się rozwijać, a my nie czekamy z założonymi rękoma

USK ma ostry dyżur co drugi dzień - więc taka sytuacja powtarza się regularnie. Nie tylko zresztą w klinice prof. Krętowskiego, ale we wszystkich właściwie klinikach chorób wewnętrznych. A jest tu ich naprawdę sporo:

- Pacjentów internistycznych przyjmują kliniki: alergologii i chorób wewnętrznych, chorób wewnętrznych i chorób metabolicznych, endokrynologii, gastroenterologii, kardiologii, hematologii, nefrologii, reumatologii, kardiologii inwazyjnej, klinika chorób płuc, II klinika chorób płuc i gruźlicy- wymienia Katarzyna Malinowska-Olczyk, rzeczniczka USK.

W sumie 12 klinik, które mają w nazwie „choroby wewnętrzne”. Jak mówi, wszystkie zapełniają się błyskawicznie niemal zawsze, gdy szpital ma dyżur.

- Jeśli pacjent wymaga hospitalizacji, przyjmujemy go - podkreśla rzeczniczka.

A do tego dochodzą przecież pacjenci planowi. Gdy wszystkie miejsca zajmą ci z dyżuru, kolejka hospitalizacji planowych jeszcze bardziej się wydłuża.

Prof. Adam Krętowski nie kryje, że taka sytuacja spędza mu sen z powiek: i jako kierownikowi kliniki, i jako rektorowi uczelni, pod którą przecież podlega szpital. Jak mówi, szansą na zmianę sytuacji jest stworzenie dodatkowych miejsc dla pacjentów. To dlatego szpital cały czas się rozbudowuje i planowane są wciąż kolejne inwestycje. Ale na efekty trzeba tu jeszcze poczekać.

Prof. Paweł Knapp: Leczenie jest jak wspinaczka na Mount Everest

Profesor Krętowski przekonuje jednak, że jest jeszcze jeden sposób na poprawę sytuacji: współpraca ze szpitalami powiatowymi.

- Szpitale powiatowe nadal kierowałyby do nas ciężej chorych pacjentów lub tych wymagających specjalistycznej pomocy czy dodatkowej diagnostyki. Po „podleczeniu” taki pacjent wracałby do nich. To byłoby z korzyścią dla wszystkich. U nas zwalniałoby się miejsce dla kolejnych potrzebujących, szpitale powiatowe wykonywałyby ryczałt, a pacjent z terenu miałby bliżej do domu, do rodziny.

Ten pomysł miał być już zresztą realizowany w Podlaskiem, w ramach pilotażu. Zapowiadał to nawet, podczas jednej z wizyt w naszym województwie, były już minister zdrowia Adam Niedzielski. Do pilotażu jednak nigdy nie doszło.

- To się nie udało, nie było dobrej woli decydentów, nie było woli politycznej - mówi prof. Adam Krętowski.

I zapewnia, że nadal będzie o to zabiegał.

Jak podkreśla, nie ma też dobrej woli ze strony innych szpitali, m.in. powiatowych.

- Wielokrotnie prosiliśmy o możliwość przekazania pacjenta - mówi.

Niestety, w takich przypadkach szpitale powiatowe najczęściej odmawiają.

Telefony do szpitali powiatowych z prośbą o przyjęcie pacjentów są codziennie, ale szpitale powiatowe nie przyjmują na korytarz pacjentów. Poza tym mają ograniczenia kadrowe. Ale gdyby zorganizować taką współpracę, to część lekarzy rezydentów, którzy mają w ramach specjalizacji z chorób wewnętrznych staż w szpitalach powiatowych, oddelegowalibyśmy nawet od nas. Wszystko jest do zorganizowania, tylko ktoś się musi tym zająć

- mówi prof. Kretowski.

Wystawa "Siła kobieTY" w Atrium Biała. To wyjątkowe zdjęcia wyjątkowych kobiet

- Myśmy już dawno deklarowali chęć współpracy, czyli wymianę pacjentów w zależności od stanu ciężkości zdrowia i dalszego procesu leczenia - przekonuje z kolei Marek Karp, dyrektor SP ZOZ w Mońkach. Przyznaje jednak, że nic z tego nie wyszło: - Zaproponowałem, by USK wspomógł nas lekarzami - czy to na zasadzie oddelegowania, czy współpracy - po to, by miał cały czas pod opieką pacjentów, którzy leczenie będą kontynuowali u nas. USK jednak nie potrafiło tego zagwarantować - mówi.

I deklaruje, że na współpracę nadal jest otwarty. Tyle tylko, że na przemyślanych warunkach. Do pilotażu na warunkach, które proponuje rektor Krętowski, nie jest przekonany: -

Tu potrzebne byłyby zmiany prawne. Bo przecież dziś pacjent na takie przeniesienie musiałby wyrazić zgodę - przekonuje.

I zauważa jeszcze, że ta nieumiejętność nawiązania współpracy między szpitalami to problem podlaski:

- Nie słyszałem o podobnych kłopotach w innych częściach Polski - mówi dyrektor Karp.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Pasta jajeczna z awokado

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny