Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku za miesiąc otworzy drzwi. Będą płynąć łzy (ZDJĘCIA)

Olga Goździewska-Marszałek
Olga Goździewska-Marszałek
Muzeum Pamięci Sybiru otworzy drzwi 17 września
Muzeum Pamięci Sybiru otworzy drzwi 17 września Piotr Łozowik
Udostępnij:
Białostockie Muzeum Pamięci Sybiru przy ul. Węglowej ma zostać otwarte 17 września b.r. Trwają ostatnie przygotowania do odsłonięcia wystawy poświęconej deportacjom na Wschód. Ekspozycję obejrzeli już pierwsi goście w ramach testów. Wywołała w nich ogromne emocje, po policzkach płynęły łzy.

Dlaczego Muzeum Pamięci Sybiru powstało przy ulicy Węglowej? Mieści się trochę na uboczu, dojazd jest kłopotliwy.

Prof. Wojciech Śleszyński, dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru: Nieprzypadkowo muzeum powstało w tym konkretnym miejscu w Białymstoku. Ulica Węglowa mieści się niedaleko węzła kolejowego i pobocznego dworca. To właśnie z dworca poleskiego odsyłane były transporty na Wschód. W granicach obecnego państwa polskiego, teren na którym powstało Muzeum Pamięci Sybiru jest bez wątpienia największym i najważniejszym miejscem pamięci związanym z deportacjami. Wszystkie pozostałe węzły komunikacyjne zostały za naszą wschodnią granicą, na Litwie i Ukrainie, a pozostałe miejsca pamięci znajdują się już w samej Rosji czy Kazachstanie.

Do drzwi muzeum prowadzą nas tory. To nimi sunęły pociągi, wywożące mieszkańców województwa na Syberię?

Już samo miejsce opowiada nam historię. Mamy autentyczne tory. Dokładnie tymi torami były wywożone osoby. Tory wchodzą do budynku muzeum, gdzie mieści się historyczny wagon, w którym Sybiracy jechali na Wschód. Sam budynek muzeum składa się z dwóch części. Mamy przedwojenny magazyn wojskowy, który we wrześniu 1939 roku zostaje zajęty przez Armię Czerwoną. Ten budynek był niemym świadkiem deportacji. Do tego historycznego budynku została dobudowana nowoczesna część, gdzie mamy salę kinową, restaurację, biuro.

Na ile te miejsce jest autentyczne? Kiedy jedziemy np. do muzeum Auschwitz-Birkenau, to m. in. przedmioty opowiadają historię, przywołują pamięć o ofiarach.

Autentyczne są eksponaty i same wspomnienia deportowanych. To tu ludzie byli wsadzani do bydlęcych wagonów i wysyłani na Wschód. Przy ul. Węglowej powstało najnowocześniejsze muzeum narracyjne w Polsce. Nie chcieliśmy przeładować wystawy multimediami i chociaż mamy sporo nowoczesnych rozwiązań, to z naszej perspektywy najważniejszy jest eksponat i wspomnienia. Przez wystawę prowadzą nas głosy Sybiraków. To autentyczne opowieści wywiezionych budują ścieżkę przez eksponaty. Jest to unikatowe rozwiązanie na skalę kraju.

Jak przebiegał proces pozyskiwania eksponatów, pamiątek po Sybirakach?

Dziewięćdziesiąt procent eksponatów podarowali nam Sybiracy. Najczęściej nie są to eksponaty wielkogabarytowe. Z Syberii przewożono to, co można było spakować do walizki. Są to pamiątki przeróżne. Za każdym przedmiotem kryje się opowieść. Nawet zwykły tłuczek do ziemniaków może pokazywać dramaturgię wydarzeń tamtych czasów. W chaosie nocnego aresztowania ludzie zabierali ze sobą rzeczy mało przydatne. Zwykły tłuczek, zupełnie niepotrzebny na Syberii, zmienił jednak swoją funkcję. Dzieci pracujące w kołchozie zabierały ten przedmiot na pastwiska, gdzie pilnowały bydła. Z myślą, że tłuczkiem odgonią wilki, które zaatakują krowy. Oczywiste było, że nie poradzą sobie z atakiem dzikich zwierząt, ale dodawało im to odwagi. Takie historie są niezwykle ważne i tworzą klimat tego muzeum.

Otwarcie wystawy 17 września. Jaki są plan na pierwsze dni?

Otwarcie będzie czterodniowe. Oficjalne uroczystości odbędą się 17 września. Ze względu na ograniczenia pandemiczne krąg zaproszonych gości będzie zamknięty. Z władzami miasta ustaliliśmy, że na otwarciu będą przedstawiciele państwa i samorządu. Dla nas jednak najważniejszymi gośćmi będą Sybiracy. To muzeum zbudowano z myślą o nich, służyć ma kolejnym pokoleniom poznającym historię zesłania.

Wystawa budzi emocje?

Oczywiście, że wystawa budzi emocje. Działa na wszystkie zmysły. Muzeum narracyjne polega na tym, że muzealnicy prowadzą zwiedzających poprzez opowieść. Pojawiają się głosy deportowanych, opowiadających przejmujące historie. Przeprowadziliśmy testowe oprowadzanie po wystawie. Obserwowaliśmy reakcje osób zaproszonych do eksperymentu. Były łzy, zdarzyły się nawet omdlenia. Osoby starsze musiały chwilę odpocząć, bo nadmiar emocji je przytłoczył. Jeśli staniemy w wagonie, w którym z głośników słyszymy autentyczny głos Sybiraka, który opowiada o tym w jakich warunkach jechali, jak było im zimo, jak gryzły ich pchły i pluskwy… W pewnym momencie na własnej skórze czujemy te insekty. Wystawa działa na emocje, na wyobraźnie. Zapraszam we wrześniu, by to poczuć.

Nowe obostrzenia od 15 grudnia!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Szkoda tylko że pracownicy muzeum tak samo mocno reklamują "czarne pioruny" jak i muzeum. Mogło być muzeum bez polityki ale nie w tym mieście przy tej władzy. Wszystkie ośrodki miasta muszą być poprawnie "swoje".
Dodaj ogłoszenie