Minister Marek Sawicki skonfrontowany przed białostockim sądem

Magdalena Kuźmiuk
Marek Sawicki (na zdjęciu z prawej) zeznał w sądzie, że nie polecał nikomu zatrudnienia w Agencji Rynku Rolnego konfrontowanego z nim w piątek Marka T. (z lewej, nie zgodził się na podanie nazwiska i wizerunku).
Marek Sawicki (na zdjęciu z prawej) zeznał w sądzie, że nie polecał nikomu zatrudnienia w Agencji Rynku Rolnego konfrontowanego z nim w piątek Marka T. (z lewej, nie zgodził się na podanie nazwiska i wizerunku). Anatol Chomicz
Były już minister rolnictwa Marek Sawicki po raz drugi złożył zeznania w procesie byłych prezesów Agencji Rynku Rolnego w Warszawie. Na piątkowej rozprawie odbyła się jego konfrontacja z Markiem T., który miał być rzekomym protegowanym ministra przy zatrudnieniu w białostockim oddziale ARR.

Zaczynam wątpić, czy występuję w charakterze świadka, czy podejrzanego. Wydaje mi się, że w świetle tego, co sąd rozpoczyna, powinienem skorzystać z pomocy adwokata - stwierdził w pewnym momencie piątkowego przesłuchania Marek Sawicki.

Tak odniósł się do jednego z pytań sędzi Aliny Dryl po tym, jak zostały mu odczytane fragmenty stenogramów opublikowanej w lipcu przez "Puls Biznesu" rozmowy Władysława Serafina z Władysławem Ł., byłym prezesem Agencji Rynku Rolnego.

Władysław Ł. to jeden - po Bogdanie T. - z oskarżonych w procesie, który od marca 2010 roku toczy się przed Sądem Rejonowym w Białymstoku.

Marek Sawicki powiedział w piątek w sądzie, że nie będzie zajmował stanowiska wobec - jak to określił - niewyjaśnionej przez odpowiednie organy prywatnej rozmowy dwóch osób. Były prezes ARR miał w niej sugerować, że ówczesny szef resortu rolnictwa skłamał, składając zeznania właśnie w procesie dotyczącym nieprawidłowości przy zatrudnianiu i zwalnianiu osób w białostockim oddziale ARR.
Zeznając pod koniec ubiegłego roku w sądzie w Białymstoku, Sawicki kilkakrotnie zaprzeczył, że naciskał na prezesów ARR, by zatrudniali lub zwalniali wskazane przez niego osoby. Potwierdził to też teraz w czasie piątkowej konfrontacji z jego rzekomym protegowanym Markiem T.

- Marek T. wielokrotnie mówił mi o swoich aspiracjach i oczekiwaniach w zakresie pracy. Jednak w sprawie zatrudnienia go w Agencji nie rozmawiałem i nie przekazywałem informacji Bogdanowi T., a potem Władysławowi Ł. - zapewnił na rozprawie były szef resortu rolnictwa.

Konfrontowany z nim Marek T. przyznał, że dziś nie pamięta treści jego rozmów z Sawickim. Sąd odczytał mu jego wcześniejsze zeznania. Opowiadał wtedy m.in. o tym, że minister popiera jego kandydaturę i sprawa jego zatrudnienia będzie załatwiona.

- Składałem te zeznania w przeświadczeniu, że było tak, jak mówiłem - tak enigmatycznie Marek T. stwierdzał w piątek kilkakrotnie.

W sierpniu - już po ujawnieniu treści kontrowersyjnej - rozmowy Prokuratura Okręgowa w Białymstoku zdecydowała o wszczęciu śledztwa w sprawie ewentualnego składania fałszywych zeznań przez Marka Sawickiego w postępowaniu przygotowawczym, a także w trakcie procesu przed białostockim sądem.

- W mojej ocenie, rozmowa towarzyska - w pewnym sensie o charakterze plotkarskim - nabrała swojego życia. Ciągle apeluję do prokuratury, by jak najszybciej zakończyła proces sprawdzania i podjęła w tej sprawie decyzję. Przeciąganie tego szkodzi osobiście mnie, a także osobom, które są w tym tekście pomawiane - powiedział Marek Sawicki po zakończeniu piątkowej rozprawy.

Dodał, że nie był jeszcze w tej sprawie przesłuchiwany. Także prokuratura nie ujawnia, kiedy to nastąpi, ani co teraz dzieje się w tym śledztwie.

Zaś w procesie, byli prezesi Agencji Rynku Rolnego nie przyznają się do zarzutów. Grożą im trzy lata więzienia.

Kolejna rozprawa odbędzie za miesiąc. Sprawa Bogdana T. i Władysława Ł. dobiega już końca.

Czytaj e-wydanie »

Powrót na siłownię - na jakich zasadach?

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Daniel Hackiewicz

To jednak polityka do białostockich sądów nie dociera ?

x
xcvazq

Prezes Portu Lotniczego w Gdańsku Tomasz Kloskowski nie udostępnił parlamentarzystom PiS dokumentów spółki. Bronił się, że port jest spółką prawa handlowego, ale "zapomniał", że jej udziałowcami są Skarb Państwa i pomorskie samorządy, a takie firmy parlamentarzyści mają prawo kontrolować.

Posłowie PiS Przemysław Wipler, Andrzej Jaworski i Marcin Mastalerek zjawili się w siedzibie spółki rano. Chcieli przejrzeć dokumenty spółki, ale powiedziano im, że nie mają do tego prawa. W ocenie posłów, odmowa powołania komisji śledczej w tej sprawie, a także ta sytuacja pokazują, że Platforma Obywatelska i rząd robią wszystko, by na jaw nie wyszły nowe szczegóły afery Amber Gold.

Zgodnie z art. 19 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora parlamentarzyści mają prawo do "uzyskiwania informacji i materiałów, wstępu do pomieszczeń, w których znajdują się te informacje i materiały, oraz wglądu w działalność organów administracji rządowej i samorządu terytorialnego, a także spółek z udziałem Skarbu Państwa oraz zakładów i przedsiębiorstw państwowych i samorządowych, z zachowaniem przepisów o tajemnicy prawnie chronionej".

Co interesowało posłów PiS? Przede wszystkim chcieli sprawdzić informacje na temat Michała Tuska, jego zatrudnienia w gdańskim porcie lotniczym i jego związków z OLT Express, jakie pojawiały się w mediach. - Jeśli te informacje się potwierdzą, zarząd portu i członkowie rady nadzorczej powinni stracić stanowiska - uznali posłowie PiS. Chodziło przede wszystkim o to, jakie umowy port zawarł ze wszystkimi firmami zależnymi od Amber Gold, w tym OLT Express. Jaka jest ich wartość, suma niezapłaconych faktur, kiedy były regulowane oraz to, ile wynoszą łączne zobowiązania OLT wobec Portu Lotniczego w Gdańsku.
Poza tym posłowie chcieli uzyskać wgląd w umowy o świadczeniu usług prawnych, a więc z jakimi podmiotami je zawarto oraz kiedy i przez kogo były podpisywane. Kolejną sprawą są umowy, jakie zawarto na dzierżawę powierzchni na terenie lotniska. Chodzi o listę podmiotów zewnętrznych świadczących usługi i wystawiających faktury na rzecz portu. Parlamentarzystów interesowały też informacje na temat związków syna premiera Donalda Tuska ze spółką.

U
UpsPolitiksDancerSon

Marku ... zacząłeś karierę polityczną w ARR, później był WORD a w nim stołek dyrektorski. Nadeszła wielkopomna chwila na etat w CBA.

g
gg

Już nie pracuje - pytanie: kto i z czyjej protekcji go zastąpił(: Wieśniaki rządzą(:

J
Jacek

Panie Ministrze, warto było zwalniać pracowników Ministerstwa,
teraz za to trzeba płacić. Bardzo Panu współczuję, myślę że to
nie koniec Pana problemów.

J
Jacek

A kim do cholery jest ten pan Marek T ??? Gada z Ministrem o swoich aspiracjach, o pracy jaką chce wykonywać??? To jest państwo prawa ????
Podobno ten pan pracuje w wordzie - jest tam dyrektorem.
Jak to mówią posadka będzie jak nie w jednej instytucji to w drugiej.
Spór idzie o ARR a ten pan sobie spokojnie pracuje jako dyrektor w wordzie.
Takich spraw CBA nie powinno odpuścić.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3