Marek Niedźwiecki - Radiota, czyli skąd się biorą Niedźwiedzie

Jerzy Doroszkiewicz
Wydawnictwo Wielka Litera, 2014, s. 312
Wydawnictwo Wielka Litera, 2014, s. 312
To jedna z opowieści, o tym, że nawet za głębokiej komuny, jeśli bardzo się czegoś chciało - można było to osiągnąć. Mimo grozy tak zwanego Radiokomitetu Marek Niedźwiecki z maleńkiego miasteczka trafił do Polskiego Radia. A nie studiował dziennikarstwa i nie zapisywał się do partii.

Kolejna porcja wspomnień 60-letniego już dziennikarza, który skromnie nazywa siebie prezenterem, to świadectwo przede wszystkim niezwykłego dziś uporu i takiej miłości do muzyki. Kiedy czyta się wspomnienia pana Marka można uwierzyć, że muzyka była dla niego od zawsze najważniejsza. I to nawet ta w okropnej jakości technicznej, jaką zapewniał nadawany na falach długich Program Pierwszy Polskiego Radia. Ale dla czytelników w wieku podobnym do Niedźwieckiego i nieco młodszych to także dyskretny opis epoki.

Z maleńkim sklepikiem, w którym świeże jajka można było wymienić na cukierki, dzieciaki mogły chodzić w spodniach udających jeansy sławnej marki "Odra", a pierwsze rifle w Peweksie kosztowały Niedźwiedzia 7 dolarów i 70 centów. Ale przede wszystkim świadectwo determinacji. Chęci wyrwania się z Polski, korespondowania z nastolatkami ze świata, pierwszych wyjazdów na Zachód do poznanych korespondencyjnie znajomych. Czasy studiów na budownictwie, zapluskwionych akademików i studenckiego radia.

Wspomnienia Niedźwieckiego układają się w klarowny obraz - jak sam siebie nazywa - radioty i fafuły. Twierdzi, że podświadomie nie chciał się z nikim wiązać, choć w młodości był bardzo kochliwy. Bo czuł podświadomie, że zostanie radiowcem, prezenterem, dla którego nie będzie dni wolnych i świąt. A kto kiedyś prowadził program w Sylwestra, Boże Narodzenie czy nawet Wszystkich Świętych, wie że tych chwil w studiu nie da się łatwo zapomnieć.

Jak Marek Niedźwiecki został owym radiotą, bez dziennikarskich studiów i wiedzy z internetu, dowiedzieć się można właśnie z jego nowej książki. To nie tylko fajne, o idealnej długości gawędy, ale i niepouczająca opowieść o tym, jak zapracować na sukces i jak wykorzystać sławę, by mieć święty spokój.

Wydawnictwo Wielka Litera przygotowało też wersje audio czytane przez autora, ale zaręczam - obcując z wersją papierową i tak w uszach brzmi głos pana Marka z radia.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie