Konrad Szczebiot. Doradca od audytu teatrów wyjaśnia

Anna Kopeć
Absolutnie nie chodzi o żadną cenzurę. Czysta analiza i tyle - zapewnia Konrad Szczebiot.

Kurier Poranny: Został Pan doradcą do spraw teatralnych w ministerstwie kultury. Traktuje Pan to jako awans?

Konrad Szczebiot: Jestem doradcą wiceminister Wandy Zwinogrodzkiej, która odpowiada za narodowe instytucje kultury, w tym teatr oraz szkolnictwo artystyczne. To pełny zakres, w którym będę pracował. Jest to owszem awans, ale też ogromne wyzwanie. To trudna i okazuje się chyba też niewdzięczna praca, nawet jeśli chce się zrobić coś ważnego, dobrego.

Na czym ma polegać?

Na doradzaniu wiceminister Zwinogrodzkiej we wszystkim, o co mnie poprosi.

To dość obszerne pojęcie.

Bo to będzie dość szerokie działanie. Ministerstwo przygotowuje bilans otwarcia instytucji podległych resortowi. Jak się okazuje dotąd traktowano je jak fabryki gwoździ, a nie jak instytucje artystyczne. Tu nie chodzi o wyciąganie daleko idących wniosków, ale nawet nie obserwowano artystycznej strony ich działalności. Obserwowano je tylko pod kątem finansowym. Postanowiono, że moja analiza ma być jak najbardziej rzetelna. Ona będzie dołączona do raportu otwarcia.

Na co będzie Pan zwracał uwagę dokonującej tej analizy?

Po pierwsze moja opinia nie będzie jedyną. Podobnych doradców jest jeszcze kilku. Analiza musi być gotowa dość szybko, więc będzie dotyczyła trzech instytucji teatralnych: Teatru Wielkiego - Opery Narodowej, Starego Teatru w Krakowie, Teatru Narodowego. Oczywiście będę do nich jeździł, ale że czas nas goni poprosiłem o nagrania spektakli z tych instytucji, ponieważ wszystkiego w krótkim czasie obejrzeć nie mogę.

I tu się pojawia właśnie to pytanie, które nurtuje wiele osób. Czy można analizować przedstawienie na podstawie zaledwie nagrania, nie będąc na widowni? To wystarczające medium do oceny?

Przedstawienia, które są wybierane do programu „Teatr Polska” są ocenianie na podstawie nagrań właśnie. I jakoś nikt do tej pory nie kwestionował takiego sposobu. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to pewna proteza, ale, niestety, ten raport nie może pojawić się za dwa, trzy lata. Bo pewnie tyle by zajęło obejrzenie tych spektakli na żywo, które przecież nie są cały czas w repertuarze. Uważam, że lepiej mieć obraz czegoś na podstawie nagrania niż nie mieć żadnego pojęcia o tym i się wypowiadać na ten temat. A poza tym to jest margines działalności. Przygotowujemy plan bardzo szerokich konsultacji ze środowiskiem teatralnym, które ma wypracować i zaproponować pewne reformy. Grupa problemów jest naprawdę duża. To emerytury dla aktorów mojego pokolenia, którzy pracują na umowach śmieciowych i nie odkładają na emeryturę, problemy ZASP-u, finansowanie Skolimowa czy w końcu sposób kierowania teatrami. Należy chociażby ustalić kwestię tego, czy dyrektor naczelny pewien być głównym szefem, a artystyczny jego zastępcą, może odpowiedniejszy jest jakiś inny układ. To jest najważniejsze zadanie, jakie stoi przed ministerstwem kultury.

Możemy zatem spodziewać się jakiejś rewolucji w polskich teatrach?

Nie wiem. To wszystko zależy od opinii środowiska. Moim zadaniem będzie zebranie wszystkich zainteresowanych stron i stworzenie platformy, w której będą mogły się spotykać i rozmawiać. Tak żeby inicjatywy ewentualnych zmian wyszły od środowiska teatralnego.

Wiele osób już dziś krytykuje ten pomysł. Na Facebooku, w prasie pojawiły się zarzuty że to próba cenzury, aktorzy z Krakowa nawet protestują. Zaskoczyła Pana taka reakcja środowiska?

Bardzo. Jest bardzo nieprzyjemna, bo przedwcześnie wyciąga się zbyt pochopne wnioski. Jedna z telewizji próbowała wedrzeć się na moje zajęcia w Studium Wokalno-Aktorskim. Na dwie godziny sparaliżowała pracę szkoły, mimo, że wcześniej odmówiłem wypowiedzi czy jakichkolwiek komentarzy w tej sprawie. To było dość nieprzyjemne. Trudno mi zrozumieć skąd takie nastawienie. Napisałem na swoim Facebooku, prośbę by poczekać z oceną mnie i moich działań na efekty, a nie ferować wyroki na temat tego co być może zamierzam zrobić w ministerstwie. Wszyscy mogą się srodze rozczarować. Z naszego punktu widzenia personalia są na ostatnim miejscu. Ważniejsze jest rozpoczęcie reformy w pełnej konsultacji ze środowiskiem. Zmiany te mają wyjść właśnie ze strony środowiska. Dopiero na ostatnim etapie będziemy zastanawiać się nad personaliami. Zależy nam na rzetelnej ocenie tego, co się dzieje w teatrach, teraz także pod kątem artystycznym. Absolutnie nie chodzi o żadną cenzurę czy o to, że ta ocena będzie miała na coś wpływ. Ważny jest monitoring również rozkładu repertuaru, obserwacja jaka publiczność do jakiego teatru chodzi, czy w danej instytucji jest przewaga fars, klasyki, czy klasyka jest realizowana w sposób awangardowy czy tradycyjny. Czysta analiza i tyle. Chcemy zobaczyć jak w tej chwili te teatry wyglądają, porównać ich programy z teatrami zagranicznymi. Następnie ta analiza ma pojawić się na stole podczas konsultacji z całym środowiskiem. Zależy nam na tym, by głos mieli i aktorzy, i reżyserzy, i dyrektorzy instytucji, i przedstawiciele urzędów, i krytycy teatralni, i przedstawiciele szkół teatralnych i studentów. Wszystko, co zaproponujemy wyjdzie od nich. To jest początek. Wówczas odpowiemy sobie na pytania czemu ma służyć teatr narodowy, jaki ma być.

Pracuje Pan w Białymstoku, czy w związku z tym będzie Pan także analizował tutejsze sceny?

Nie sądzę. Jako doradca zostałem poproszony o przygotowanie analizy dla tych trzech instytucji bezpośrednio prowadzonych przez ministerstwo. Ale zaprawne dyrektorów teatrów samorządowych zaprosimy do dyskusji o ewentualnych reformach.

Od redakcji
rozmowę z Konradem Szczebiotem przeprowadziliśmy na początku grudnia, zaraz po jego nominacji. Nasz rozmówca prosił o autoryzację wywiadu. Zredagowany tekst otrzymał mailem następnego dnia. Mimo wielu prób kontaktu za pośrednictwem połączeń telefonicznych , maila, SMS-ów, do dnia oddania artykułu do druku, nie odpowiedział. Poinformowaliśmy go o tym, że tekst zostanie opublikowany bez autoryzacji z jego strony. Za zgodą rozmówcy wykorzystaliśmy także jego zdjęcie z profilu na FB.

Konrad Szczebiot - dziennikarz i krytyk teatralny, publikuje m.in. w „Teatrze” i „Scenie”. Jest absolwentem Wydział Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie. Pracuje w białostockiej Akademii Teatralnej i Studium Wokalno-Aktorskim. Współpracuje z Białostockim Teatrem Lalek, prowadzi spotkania z ludźmi teatru, festiwale, jubileusze. Jest też wiceprzewodniczącym ds. międzynarodowych Sekcji Polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych AICT/IATC.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość
W dniu 15.01.2016 o 20:45, Gość napisał:

" Do polityki garna się ludzie , ktorzy nic nie osiągneli, a więc nieudacznicy i darmozjady". w której grupie jesteś.

Pewnie w tej drugiej, bo dostaję kasę z ZUS-u, a osiągnąłem wiele, mam za sobą ponad 30 lat pracy zawodowej. Dobrze jak sam tyle osiągniesz i będziesz mógł żyć spokojnie jak ja. I pewnie PiS ci w tym pomoże.

G
Gość
W dniu 14.01.2016 o 22:11, gość napisał:

Moim guru jestem ja sam. Mam prawo mieć własne zdanie i je wyrazić.

" Do polityki garna się ludzie , ktorzy nic nie osiągneli, a więc nieudacznicy i darmozjady". w której grupie jesteś.

d
dziadek

O taki smieć wychowany na bajkach doradza minister czy ma sikac czy zrobić kupę.

Doradzac to może ktos kto na czym sie zna , a nie szczyl co wczoraj nosił pampersa.

Dla ANTKA macierewicza doradzał dzieciak , bo jego rodzice byli specami od pryszczy czyli dermatologami.

Pajace  to jest i straszny dwór w jednym akcie.

g
gość
W dniu 14.01.2016 o 20:49, Gość napisał:

Przestań dziamgać. Nawet Twój guru z PO - Niesiołowski już nie obrzydliwia , a gdyba "co to być może" , zapytany o szczegóły - " domyśla się."

Moim guru jestem ja sam. Mam prawo mieć własne zdanie i je wyrazić.

G
Gość
W dniu 14.01.2016 o 20:05, gość napisał:

Może nie chodzi o porno, a raczej propagandę, jak za komuny, przejmują media również w tym celu.A tak w ogóle to jest pewnie wtykanie swoich ziomów gdzie się da, teraz oni stołki rozdają.

Przestań dziamgać. Nawet Twój guru z PO - Niesiołowski już nie obrzydliwia , a gdyba "co to być może" , zapytany o szczegóły - " domyśla się."

g
gość

Może nie chodzi o porno, a raczej propagandę, jak za komuny, przejmują media również w tym celu.

A tak w ogóle to jest pewnie wtykanie swoich ziomów gdzie się da, teraz oni stołki rozdają.

f
fa

hehe to teraz każdy spektakl bedzie napiętnowany przez pis jako porno !!! hahaha brawo cenzura

G
Gość

Niech się przyjrzy Węgierce

G
Gość
W dniu 14.01.2016 o 08:35, o napisał:

Znaczy wracamy do tego co było kiedyś dobre. Do CENZURY! Każdy pisiur gada, jak na ćpany. Co im jest ?!

Nareszcie koniec z planowaną przez PO demoralizacją i amatorszczyzną.

o
o
Znaczy wracamy do tego co było kiedyś dobre. Do CENZURY! Każdy pisiur gada, jak na ćpany. Co im jest ?!
Dodaj ogłoszenie