Historia Pałacu Lubomirskich

    Historia Pałacu Lubomirskich

    (ds)

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Mury Pałacu Lubomirskich były świadkiem wielu wydarzeń, z aferą polityczną włącznie.

    Mury Pałacu Lubomirskich były świadkiem wielu wydarzeń, z aferą polityczną włącznie.

    Nie ma wcale takiej długiej historii, jakby się wydawało. Za to jego mury były świadkiem wielu wydarzeń, z aferą polityczną włącznie. O pałacu i jego mieszkańcach opowiada nam Jolanta Szczygieł-Rogowska z Muzeum Historycznego.
    Mury Pałacu Lubomirskich były świadkiem wielu wydarzeń, z aferą polityczną włącznie.

    Mury Pałacu Lubomirskich były świadkiem wielu wydarzeń, z aferą polityczną włącznie.

    Majątek Dojlidy, obecnie dzielnica Białegostoku, jest najstarszym ośrodkiem osadniczym w obrębie miasta. Wiadomo, ze jeszcze przed 1450 rokiem osiedlił się tu Jakub Raczko Tabutowicz. A potem właściciele zmieniali się jak w kalejdoskopie. Do ziemi z pewnością był przypisany jakiś dwór, ale dopiero w XIX wieku majątek zyskał reprezentacyjny pałac, znany wszystkim białostoczanom jako Pałac Lubomirskich.

    Pierwszym właścicielem i jego fundatorem był baron Aleksander Kruzensztern, który w 1856 roku nabył dojlidzkie dobra.

    W stylu włoskim

    Aleksander Kruzensztern był zruszczonym Szwedem, senatorem i tajnym radcą dworu carskiego.
    Pałac, który zbudował, stylizowany jest na neorenesansową wille włoską, uzupełnioną o elementy klasycystyczne. Skierowana w kierunku północnym fasada rozbita jest trzema ryzalitami i podzielona dodatkowo licznymi pilastrami.

    Nad głównym wejściem umieszczono obszerny balkon podtrzymywany przez cztery kolumny w stylu jońskim. Kruzensztern uporządkował też otaczający pałac park. W 1886 roku cały majątek dojlidzki przekazał w posagu córce - hrabinie Zofii Rudygier.

    Postawa bierna, ale…

    Hrabina Zofia Rydygier nie interesowała się specjalnie ani majątkiem, ani miastem. W jej imieniu dobrami zarządzał Rudolf von Brandestein, a sama hrabina więcej przebywała w Berlinie niż w Białymstoku. Mimo dość biernej postawy w 1897 roku została główną akcjonariuszką oraz inicjatorką powstania Białostockiego Banku Handlowego. Wstawiła się też u carskich władz za ewangelickim pastorem Teodorem Zirkwitzem. Oskarżono go o przemawianie po polsku na prawosławnym cmentarzu (działo się to w trakcie pogrzebu męża Zofii). Dzięki hrabinie uniknął surowej kary.

    A znowu w 1897 roku przyjmowała w pałacu cara Mikołaja II wraz z małżonką Zofią, którzy przybyli do Białegostoku obserwować wojskowe manewry. Jak wspomina w swoich pamiętnikach Hugo Commichau, którego rodzina była jednym z organizatorów pobytu Mikołaja w Białymstoku, szukali "domu wyposażonego w najlepsze meble, obrazy i luksusowe przedmioty". Najbardziej odpowiedni okazał się pałac w Dojlidach.

    Zapiski te świadczą o niezwykłym bogactwie pałacowych wnętrz, które niestety nie zachowały się do naszych czasów. Lokatorzy z czasów II wojny całkowicie je zdewastowali.

    Afera dojlidzka

    Z majątkiem Dojlidy wiąże się też jedna z największych afer gospodarczych międzywojnia. A zaczęło się od odrzuconej propozycji. Kiedy tylko Polska wróciła na mapy, zaproponowano Zofii Rydygier przyjecie polskiego obywatelstwa. Odmówiła.

    W takich przypadkach majątki przechodziły na rzecz państwa. Tak też miało się stać w przypadku majątku hrabiny. Jednak sprawa przejęcia znacznie się przedłużyła, a to za sprawą zarządzenia ministra, które nigdy nie znalazło się w Dzienniku Urzędowym, a wiec nie miało mocy prawnej, a to wojny polsko-sowieckiej, w wyniku której wszystko inne odłożono na później.

    Tymczasem hrabina nadal dysponująca majątkiem, sprzedała część lasów oraz postanowiła pozbyć się reszty. A ziemia była dla wielu łakomym kąskiem. W końcu ostatecznym nabywcą części dóbr, głównie lasów, zostało Towarzystwo Przemysłowo-Leśne Dojlidy z Krakowa, resztę kupił Polsko-Amerykański Bank Ludowy, również z Krakowa. Powiązania finansowe oraz polityczne, bo zamieszani w sprawę byli posłowie PSL "Piast", były tak niejasne i zagmatwane, że sprawa nabrała głośnego na całą Polskę posmaku skandalu oraz doczekała się burzliwej debaty sejmowej.

    Prawdopodobnie w celu zatuszowania afery majątek czym prędzej sprzedano. I tak w 1922 roku jego właścicielem został książę Jerzy Rafał Lubomirski z Przeworska.

    Ryby i piwo

    Książę Lubomirski skupił się głównie na interesach. Rozbudował i doprowadził do rozkwitu browar, dzięki czemu stal się on największym zakładem piwowarskim w północno-wschodniej Polsce i 7. w kraju, produkując 1,5 mln piwa rocznie.

    Wykorzystał tez stawy, znajdujące się w obrębie posiadłości, które dawały mu około 50 tysięcy kg ryb rocznie. 29 kwietnia 1932 roku sprzedał Skarbowi Państwa tereny na Krywlanach pod budowę białostockiego lotniska.

    Po wybuchu II wojny przeprowadził się do rodzinnego Przeworska, tam spędził okupacje. Do Dojlid nigdy nie wrócił.

    Zima gauleitera

    Początek wojny był równocześnie końcem świetności pałacu. Najpierw wprowadzili się do niego Sowieci, potem w 1941 roku Niemcy urządzili w nim siedzibę nadprezydenta Prus Wschodnich i szefa niemieckiej administracji cywilnej okręgu białostockiego gauleitera Ericha Kocha. Aby zapewnić Kochowi maksymalne bezpieczeństwo, rozebrano zachodnie skrzydło pałacu i w jego miejsce zbudowano żelbetonowy bunkier. Gauleiter spędził w nim nawet zimę 1942 roku, kiedy to istniało zagrożenie zamachu na jego osobę.

    Po wojnie majątek rozparcelowano, browar upaństwowiono, park przekazano władzom miejskim, a pałac szkole rolniczej. Budynek chylił się ku ruinie. Na początku lat 90. otrzymała go Wyższa Szkoła Administracji Publicznej, która urzęduje tam do dziś.

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Poranny.pl poleca

    Wideo