Hierarchowie Cerkwi współpracowali z SB?

Arkadiusz Panasiuk apanasiuk@poranny.pl tel. 085 682 23 95
Według informacji opublikowanej w "Rzeczpospolitej” pięciu spośród obecnych dziewięciu biskupów Cerkwi prawosławnej w Polsce zostało zarejestrowanych przez Służbę Bezpieczeństwa PRL jako tajni informatorzy. Metropolita Sawa, to tajny współpracownik (TW) o pseudonimie "Jurek”
Według informacji opublikowanej w "Rzeczpospolitej” pięciu spośród obecnych dziewięciu biskupów Cerkwi prawosławnej w Polsce zostało zarejestrowanych przez Służbę Bezpieczeństwa PRL jako tajni informatorzy. Metropolita Sawa, to tajny współpracownik (TW) o pseudonimie "Jurek”
Taką informację podała "Rzeczpospolita". Metropolita Sawa to TW "Jurek", arcybiskup hajnowski Miron, to TW "Mirek II"… Hierarchowie temu konsekwentnie zaprzeczają. Abp Miron w rozmowie z "Kurierem Porannym" powiedział, że z nikim nie współpracował, a komunizmu nienawidził.

Kilka podstawowych faktów

Kilka podstawowych faktów

W 1962 roku w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych utworzono Departament IV do walki "z wrogą działalnością Kościołów i związków wyznaniowych".
Lokalnymi odpowiednikami "kościelnego" departamentu w resorcie były Wydziały IV komend wojewódzkich MO (po 1983 roku przemianowane na Wojewódzkie Urzędy Spraw Wewnętrznych). Kościołem prawosławnym zajmował się III Wydział IV Departamentu MSW.

Po reorganizacji w 1984 roku struktura departamentu objęła sześć wydziałów. Po tych zmianach prawosławie oraz inne wyznania nierzymskokatolickie rozpracowywał Wydział VI. Do jego zadań należało m.in. antagonizowanie stosunków wiernych Kościoła rzymskokatolickiego z wiernymi Kościołów mniejszościowych w Polsce. U nas były to choćby słynne "krzyżyki" umieszczane przy dzwonkach w mieszkaniach prawosławnych i stymulowana plotka, że te oznaczenia, to "dzieło katolików, żeby odróżnić swoich od obcych, kiedy dojdzie już do zwycięstwa Solidarności". A następnie "do rozliczenia" za rzekomy nadmierny serwilizm wobec władz PRL.

W Hajnówce w latach 80. Kościoły i związki wyznaniowe były pod lupą pionu IV SB miejscowego Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych. Pracowali tam katolicy, prawosławni oraz wierni wspólnoty zielonoświątkowej.

Według dziennikarza "Rzeczpospolitej" pięciu spośród dziewięciu członków Świętego Soboru Biskupów polskiej Cerkwi zostało zarejestrowanych przez Służbę Bezpieczeństwa PRL jako jej tajni informatorzy. - To z imieniem obecnego metropolity Sawy związany jest materialny i duchowy rozkwit naszej Cerkwi. Mam nadzieję, że w demokratycznym państwie polskim Kościół prawosławny nie będzie obiektem rozpracowywania i prześladowania. Do IPN i części dziennikarzy zwracam się z tymi słowami: proszę, zostawcie nas w spokoju! - mówi dla "Kuriera Hajnowskiego" poseł Eugeniusz Czykwin.

Zanim "Rzeczpospolita" napisała obszernie o kontaktach metropolity Sawy z bezpieką, zwierzchnik Kościoła prawosławnego w rozmowie z dziennikarzami "Gazety Wyborczej" powiedział m.in.: A w swoich papierach SB zanotowała o mnie: "twardy człowiek, nieugięty i życzy dobrze Cerkwi". Wiem o tym z informacji pracowników IPN.

"Leży mu na sercu dobro Kościoła…"

W notatce służbowej z 1981 roku ppłk J. Wójcik z MSW tak opisał wówczas 43-letniego prawosławnego ordynariusza: "Jest jednostką wartościową, sprawdzoną, dyspozycyjną, pewny siebie i swego zdania, liczy się z tym, że w perspektywie może stanąć na czele Kościoła. Nie układa mu się współpraca z metropolitą (w czasie pobytu cotygodniowego w W-wie nie odwiedza metropolity, o ile nie zostanie zaproszony). Jest dobrym organizatorem, typ naukowca, leży mu na sercu dobro Kościoła, chciałby aby Kościół prawosławny był Kościołem liczącym się w Polsce".

IPN w Warszawie dysponuje 3 tomami akt, jakie zgromadziło MSW w PRL o osobie abp Sawy (Michała Hrycuniaka). Według Cezarego Gmyza, autora tekstu z "Rzeczpospolitej" znajdują się tam dowody na wieloletnią i świadomą współpracę z SB. Metropolita konsekwentnie tej tezie zaprzecza, mówi, że takie kontakty były nieuniknione. Dodaje przy tym, że nikogo nie skrzywdził, a nawet, jeśli tak nieopatrznie uczynił, to bardzo przeprasza.

SB: współpracowali albo nie

- Większość prawosławnego duchowieństwa z nami współpracowała. Ci, którzy nie współpracowali, to zazwyczaj ludzie prości, słabo wykształceni, posługujący gdzieś na wygwizdowie. Firma nie miałaby z nich żadnego pożytku. - mówi były oficer SB "od Kościołów".

- Z tą rozległą współpracą to bajki. Jak trzeba było kogoś umoczyć, to się stawiało kilka razy z rzędu milicyjną nysę niedaleko cerkwi, a potem wolnym krokiem zmierzało się w stronę plebani. Ludzie domyślali się, kim jestem, więc za duchownym zaraz szła fama, że współpracuje. Co to za tajny współpracownik, o którym wszyscy wiedzą, że przychodzi do niego esbek? Kto zechce z takim szczerze rozmawiać? Zapewniam, że ta prawdziwa, wydajna agentura do dziś śpi spokojnie. Z naszej strony nic jej nie grozi. A rejestrowaliśmy prawie wszystkich, nie wszyscy zostali jednak faktycznie pozyskani - opowiada z kolei inny funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa.

Wytyczne pułkownika Straszewskiego

Przy ocenie dokumentów pozostałych po SB pracującej na "odcinku kościelnym" warto brać pod uwagę specyfikę jej pracy. Była odmienna od pozostałych departamentów. W wytycznych zastępcy dyrektora Departamentu IV MSW Konrada Straszewskiego z dnia 15 czerwca 1973 roku "w sprawie form i metod działań operacyjnych Departamentu IV i jego odpowiedników w terenie" czytamy: "(…) Instrukcja pracy operacyjnej proces pozyskania zaleca zakończyć odebraniem zobowiązania o współpracy i wartościowych materiałów informacyjnych. Wymóg ten, zwłaszcza w stosunku do osób duchownych, należy stosować bardzo elastycznie (…). Jego formalne potraktowanie może niejednokrotnie uniemożliwić pozyskanie. Stąd fakt przyjęcia zobowiązania nie musi być głównym kryterium pozyskania. Należy jednak dążyć do tego, aby w dogodnych warunkach był on spełniony. Za podstawowe kryterium pozwalające na stwierdzenie, że pozyskanie możemy uznać za dokonane, przyjmujemy fakt, że pozyskiwany przekazuje nam przedstawiające wartość operacyjną informacje (ustnie lub pisemnie), wykonując zlecone mu zadania oraz ma świadomość, że kontakt jego z pracownikiem SB jest systematyczny i ma charakter służbowy (nieoficjalny). Ocena, czy pozyskanie można uznać za dokonane, należy do pracownika i przełożonego zatwierdzającego je"*.

Judasze według szufladek

Jak z tego wynika instancją przesądzającą, o tym, czy dany duchowny jest przysłowiowym "Judaszem" byli wyłącznie sami funkcjonariusze. A to mogło i pewnie niekiedy prowadziło do nadużyć. (Zastrzegam się przy tym, że nie widziałem teczek abp Sawy, a tylko kilka notatek służbowych napisanych po spotkaniach z TW "Jurek". Trzy tomy akt sprawy "Bizancjum" otrzymałem na dziennikarski wniosek, jako pomoc w pracy nad książką - dop. A. Panasiuk).

- Znam takie przypadki, że ktoś według ewidencji był TW wydziału IV przez wiele lat, a potem okazywało się, że był rozpracowywany.

Księża nie musieli podpisywać pisemnych zobowiązań do współpracy z bezpieką. Pseudonim nadawał zwykle oficer. I jeśli był, np. zapalonym wędkarzem, to swoją agenturę oznaczał terminologią akwarystyczną. - mówi Wojciech Fedorowicz z białostockiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Jak wielu innych pracowników tej instytucji Fedorowicz przestrzega przed zbyt pochopnym wyciąganiem jednoznacznych wniosków. - Zapisy ewidencyjne świadczą na pewno o tym, że dana osoba była w zainteresowaniu Służby Bezpieczeństwa. Ale jaki charakter miało to zainteresowanie wymaga dalszych badań. Trzeba być bardzo ostrożnym, tym bardziej, że jeśli chodzi o wydziały kościelne większość materiałów została zniszczona**.

* "Metody pracy operacyjnej aparatu bezpieczeństwa wobec Kościołów i związków wyznaniowych 1945-1989, Instytut Pamięci Narodowej Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, Warszawa 2004.

** Cytat pochodzi z przygotowywanej przeze mnie książki o śmierci w 1985 roku prawosławnego proboszcza Narwi, księdza Piotra Popławskiego.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
marek

może najpierw należałoby skończyć sprawdzanie oświadczenia lustracyjnego posła Czykwina TW Izydor-TW Wilhelm?

Dodaj ogłoszenie