Dwuwładza za kurtyną hipokryzji

(szach)
Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski
Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski Archiwum/Andrzej Zgiet
Białystok nieoczekiwanie wzbogacił się o samorządową scenę groteski. Co prawda dopiero za kilka lat otrzyma ona własną siedzibę przy ul. Branickiego 3, ale już teraz jest na tyle pojemna, by upchnąć niejedno, także tej marnej treści, przedstawienie.

Dwuwładza Poniedziałkowa sesja zarysowała trwały podział na wrogów i przyjaciół. Nie przygasł on wraz z wynikiem wyborów, a raczej z każdym kolejnym tygodniem jest swoistym przedłużeniem kampanii. A przecież od 30 listopada sytuacja jest jasna: białostoczanie zdecydowali tym razem o współrządzeniu. Nie dominacji jednego ośrodka władzy, ale ich równowadze. Współdziałaniu i współodpowiedzialności. Tymczasem obie strony okopały się na nieustającej linii frontu, gdzie liczy się tylko jedno: proceduralna zasada większości, czy to w kwestiach wykonawczych czy też uchwałodawczych.

Nie brakowało ich podczas poniedziałkowej sesji rady miasta. W jazgocie niby-dialogu, bo w wielu przypadkach był to monolog, padały argumenty ad persona, które kamuflowały hipokryzję prowadzonych sporów.

Marcin Szczudło z klubu Tadeusza Truskolaskiego domagał się, by mający większość PiS nie przekreślał z automatu innych pomysłów tylko dlatego, że wyszły spod ręki przedstawicieli mniejszości. Czy jednak było to uzasadnione żądanie, skoro w poprzedniej kadencji od absolutnej dominacji nie stroniła rządząca wówczas większość? Wystarczy wspomnieć odrzucenie przez nią w grudniu 2012 roku poprawki PiS odnośnie dotacji do zakupu rezonansu w BCO. A przecież takich przypadków było znacznie więcej. Jeśli dziś radni klubu prezydenckiego boleją, że nie przeszedł ich pomysł z ulgami dla seniorów, to warto sobie przypomnieć jak w poprzedniej kadencji obóz rządzący "zagospodarowywał" pomysł Białostockiej Karty Dużej Rodziny czy w roku 2014 budżetu obywatelskiego. Jeśli dziś radny z klubu Tadeusza Truskolaskiego domaga się, by przewodniczący rady był przewodniczącym całej rady a nie tylko swojego klubu, to warto przypomnieć o sloganie, który w poprzedniej kadencji sformułował ówczesny przewodniczący: "Demokracja nie może być być rozhulana". Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.

Mechanizmy takiego rządzenia w poprzedniej kadencji krytykowali radni PiS. Skoro ich tak bardzo wtedy uwierały, dlaczego z nich dziś nie zrezygnują? A może ówczesne zapewnienia, że po ewentualnym wygraniu wyborów zwycięzcom obcy będzie rewanżyzm, od samego początku były proroctwami faryzeuszy? Czyż w tym samym duchu nie należy oceniać, ile jest warte słowo szefa rady, a zarazem klubu PiS?. Mariusz Gromko dwa tygodnie temu deklarował, że kwestia uzupełnienia trzeciego wiceszefa rady jest sprawą otwartą. W poniedziałek radni PiS swoją postawą uniemożliwili, by ten punkt znalazł się w porządku obrad. Podobnie jest z kartą seniora zgłoszoną przez kTT. Alibi jej odrzucenia blednie przy wrażeniu, że poszło raczej nie tyle o ojcostwo, co o macierzyństwo ulg.

Głowę popiołem samorządowcy powinni posypać też za to, że na wszelkie sposoby - niczym diabeł od święconej wody - odżegnują się od polityczności.A przecież wszystko to, co dzieje się w państwie czy w samorządzie, zwłaszcza wtedy, gdy jest pokłosiem wyborów, jest polityczne. Bo polityczność sama w sobie nie jest zła. W nauce o państwie czy prawie, czy nawet w historii myśli filozoficznej, występuje zdecydowanie jako pozytywna, wręcz pożądana kategoria. Tyle że w polskiej rzeczywistości to, co polityczne nabrało partyjnej, pejoratywnej konotacji. Nic dziwnego, że potencjalni adresaci bronią się jak mogą przed karbami tak rozumianej polityczności, zarazem jednak - nie tylko swoimi deklaracjami - dewaluują jej właściwe znaczenie.

Jak w przypadku radnego, który nie widzi różnicy między instytucją referendum lokalnego a wyborami. Gorzej jeśli prawnik nie rozumie znaczenia progu frekwencyjnego w ordynacji. Najgorzej jednak, gdy polityczności za wszelką cenę zaprzeczają samorządowcy aspirujący do roli liderów obu stron barykady, a którzy w swoich życiorysach szczycą się ukończeniem kierunków politologicznych.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie