BTL. Janni Younge – Dzikie serce, czyli roztrojenie jaźni w imię miłości (zdjęcia, wideo)

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
Zaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (38 zdjęć)
Obrona puszczy, rodziny, miłości, porozumienia – tematów, jakie porusza „Dzikie serce” Janni Younge jest całe multum. Dorosły gubi się w interpretacjach i znaczeniach, dzieci po prostu z zachwytem patrzą na niektóre plastyczne sceny i słuchają piosenek.

Czy „Dzikie serce” jest łatwe w odbiorze? I tak i nie. Początek wydaje się dość prosty. Jest wilk, gatunek chroniony żyjący w puszczy, jest magiczne ziarenko (raczej żołądź) i jest jakowaś emanacja Matki Natury animowanej przez zespół, któremu przewodzi Izabela Wilczewska. Pojawia się pierwsza piosenka, autorstwa pochodzącego z Białegostoku kompozytora Michała Łaszewicza i od razu pierwszy problem. Wydaje się, że nie jest dostosowana do głosu aktorki. Może ze względu na zbyt kojarzącą się z musicalem melodię, a może dlatego, że reżyserka nie pomyślała, że warto było zadbać nie tylko o stworzenie scenariusza i lalek, ale też przygotowanie wokalne żywych ludzi?

Sceny zmieniają się jak w kinie. Za chwilę widzimy małego Jasia, który bawi się z pluszowym wilczkiem i frustruje zapracowaną mamę. Lalkę i mamy i syna animuje po troje aktorów, choć nie są to typowe lalki bunraku, ani ich animacja nie przebiega ściśle według japońskich kanonów. Momentami poruszają się po ustawionych mini podestach, ale zdarza im się też zwyczajnie chodzić w powietrzu. O ile dla animujących aktorów to prawdziwe wyzwanie, kojarzyć się już może różnie.

Kiedy mama ułoży Jasia spać, przychodzi czas na rozmowę z ojcem Wycofanym, nieobecnym, potrzebującym więcej powietrza, swobody, jakby wolności. Tylko od czego? Od rodziny, ciepłego domu? Dziwne to i niepokojące, ale można się założyć, że podobnych tekstów rodem z telenowel mali widzowie już się w życiu nasłuchali – miejmy nadzieję, że tylko z ekranów TV. Zakładana wielopoziomowość spektaklu nieco razi sztucznym tekstem. Do domu wraca nastoletni Janek i tu – jak poprzednio – mimo świetnie rozegranej sceny waśni ojca z synem zakończonej trzaśnięciem drzwiami – obydwaj poruszają się jakieś 50 centymetrów nad ziemią…

I wtedy mamy pierwszy zwrot akcji. Mimo zakazu, mały Jaś wykrada mamie magiczne ziarenko i rusza z nim w las. Wypróbuje jego moc wspólnie z Zosią – dziewczynką napotkaną w owym lesie, która nie boi się ani ciemności, ani pewnie wilka. Dzieci cieszą się magią dostępną na wyciągnięcie ręki, a widzowie słyszą piosenkę o tym, że „tu i teraz” radość daje bycie sobą. To znaczy kim? Niewinnym czarodziejem w skórze dziecka, czy małym złodziejaszkiem, który kradnie szczęście, uwagę własnym rodzicom?

Sytuacja zaczyna się komplikować, kiedy mały Jaś spotyka się z Jankiem – zbuntowanym synem Jana. Dzieciom to raczej nie przeszkadza, ale dorosłemu zaczynają chodzić po głowie głupie pytania – czy Jaś i Janek są rodzeństwem, a może rodzice uwielbiają tylko jedno męskie imię? A może któryś z nich jest niewidzialnym przyjacielem, tylko który którego? Ale to jeszcze nic, bo w pewnym momencie na scenie będzie Jasiów-Janków, czy może Janów trzech. I wtedy już trzeba całkowicie wyłączyć racjonalne myślenie i dać się uwieść bajce. Inaczej można mieć w głowie niezły mętlik.

Tymczasem mały Jasio chce wracać do Zosi, cieszyć się z przyjaciółką magicznym ziarenkiem, które dorosła Zofia pieczołowicie przechowuje w domu. W domu, w którym miłość umiera, jeśli przypomnimy sobie sfrustrowanego brakiem symbolicznego powietrza Jana. Tymczasem Jaś z Jankiem rozpoczną świetnie zanimowaną bijatykę o owo ziarenko. Młodszy chce zwrócić ziarenko rodzicom, starszy wolałby je sprzedać, skoro czyni cuda. Zatem mały chłopiec przeciwstawiony jest dorastającemu buntownikowi bez powodu. Niby metafora dość czytelna, ale wymagająca jednak pewnej pracy umysłowej.

Tak naprawdę wydaje się, że w tej rodzinie za wiele zrozumienia dla potrzeb innych nie ma. Żona zarzuca mężowi, że jest nieobecny, małemu Jasiowi, że ciągle broi, zaś nastoletni Janek ma pretensje do ojca, że nie był wystarczająco zainteresowany synem. Mały Jaś zaś wykrada ziarenko, bo mama też dla niego nie ma czasu? Janni Younge w „Dzikim sercu” stawia niełatwe pytania na różnych poziomach. Rapowany song z brawurowo animowanym Jankiem jeżdżącym na deskorolce robi za to wyśmienite wrażenie.

Ale Janni Younge potrafi też wykorzystać teatr cieni, którym dzięki ziarenku zacznie sterować rozwydrzony nastolatek. I chyba uwierzy, że w taki sposób, bez wysiłku, może zdobyć miłość, której tak desperacko szuka w świecie dorosłych. Tymczasem dorosły Jan, z piłą mechaniczną wyrusza na wyrąb lasu. W ten sposób efekty dźwiękowe ze spotkania z Matką Naturą łączą się z tą częścią scenariusza. W obronie puszczy stanie wilk, ojciec zbliży się z synem i całą rodziną. Trzech Janów stanie obok siebie na jednej scenie, no i Zosie dwie. Przenikanie się ich życiorysów i postaci jest dość ryzykownym zabiegiem, ale jakoś udaje się to przełknąć. Las uratowany przed wycinką szumi, aktorzy śpiewają „otwieram swe serce, znów ufam ci, to miłość się rodzi, zaufaj mi”. Zatem była to opowieść o kryzysie zaufania?

A może nadmierne zaufanie we własne siły ma Janni Younge? Wydaje się, że „Dzikie serce” ma spójną wizję plastyczną, ale część dialogów trąci banałem, a tłumaczenie, że poznajemy Jasia i Zosię na różnych etapach życia, kiedy ich postaci w różnym wieku, acz w tym samym czasie wchodzą ze sobą w interakcję może sprawić niejaki problem ze zrozumieniem tego zabiegu dramaturgicznego. Reżyserka nie zamyka się w lalkach, używa teatru cieni, wzmacnia przekaz świetnie skomponowanymi piosenkami, które zaśpiewane przez wokalistów, a nie aktorów zmęczonych jak najlepszą synchronizacją animacji i wyczerpanych pracą ze sporymi rozmiarów lalkami, byłyby wartością samą w sobie. I chociaż „Dzikie serce” zgrzyta, a momentami potrafi i nieco znudzić, zobaczyć je trzeba. Bo to prawdziwy teatr.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ela

Chyba widziałam inny spektakl niż pan recenzent :) w sobotę brawa na stojąco , jestem pod wrażeniem , córka też , bardzo dobry spektakl z aktualnymi problemami :)

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3