https://poranny.pl
reklama

Białystok w grafikach. Wspomnienie Grunwaldzkiej, ulicy kontrastów

(ds)
Tę grafikę dostaniesz razem z papierowym wydaniem "Kuriera Porannego" (w cenie gazety).
Tę grafikę dostaniesz razem z papierowym wydaniem "Kuriera Porannego" (w cenie gazety).
Dziś senna, zaniedbana uliczka. Niegdyś tętniąca życiem. Mieszkał tu i znany przedsiębiorca, i drobny złodziejaszek. O ulicy pełnej kontrastów opowiada nam Jolanta Szczygieł-Rogowska z Muzeum Historycznego.
Grunwaldzka 22. W grudniu 1915 roku w tym miejscu uruchomiono Publiczną Szkołę Powszechną nr 2. W 1937 szkołę przeniesiono do nowego, większego budynku
Grunwaldzka 22. W grudniu 1915 roku w tym miejscu uruchomiono Publiczną Szkołę Powszechną nr 2. W 1937 szkołę przeniesiono do nowego, większego budynku przy Grunwaldzkiej 49. Fot. Dorota Sikora

Grunwaldzka 22. W grudniu 1915 roku w tym miejscu uruchomiono Publiczną Szkołę Powszechną nr 2. W 1937 szkołę przeniesiono do nowego, większego budynku przy Grunwaldzkiej 49.
(fot. Fot. Dorota Sikora)

Utrapienie dla kierowców. Dziury, stary bruk, gdzieniegdzie przykryty asfaltem. Kilka odnowionych domów. Mnóstwo dziko rosnącej zieleni, ukrywającej zniszczone, dawno zapomniane budynki. Ma jednak specyficzny urok, który z pewnością uwiecznił niejeden student mieszczącego się pod nr 11/15 Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej. Ulica Grunwaldzka. Skrywa odchodzące w niepamięć historie.

Kaflowa - Grunwaldzka - Urickiego - Grunwaldzka. Tak na przestrzeni lat zmieniała się nazwa ulicy. Graniczyła z Chanajkami - dzielnicą biedoty, zamieszkaną głównie przez ludność żydowską, przez co niektórzy i Grunwaldzką zaliczają do Chanajek. Z pewnością ukształtowała się w tym samym czasie, czyli na przełomie XVIII i XIX wieku. Jednak nie do końca tam pasowała. Mieszkała tu społeczność o zróżnicowanym składzie narodowościowym. Podobnie rzecz się miała z zamożnością mieszkańców.

Jak piec, to od Kucharskich

Najbardziej chyba znanymi mieszkańcami ul. Grunwaldzkiej była rodzina Kucharskich. Jeszcze na Kaflowej senior rodu, Jan, w 1847 roku otworzył fabrykę kafli. Być może od tego wzięła się nazwa ulicy. Jak mówi reklama prasowa, bo Kucharski regularnie dawał ogłoszenia w miejscowej prasie, obok produkcji "różnego gatunku kafli" stawiał też piece i kominki. Przedsiębiorstwo doskonale prosperowało, rozwijało się i nieźle zarabiało. Wybuch I wojny zahamował rozwój fabryki, ale już po wojnie firma wznowiła produkcję. Zwiększyła przedwojenną działalność, rozszerzyła ofertę, jej wyroby cieszyły się dużym popytem. Duża w tym zasługa synów Jana - Sylwestra i Józefa, którzy po wojnie przejęli fabrykę. W 1938 roku zatrudniali 80 osób.

Grunwaldzka 31. W tym domu w 1929 roku mieszkał Dembek Eugeniusz, mierniczy przysięgły, jeden z niewielu szczęśliwców z Grunwaldzkiej posiadający telefon.
Grunwaldzka 31. W tym domu w 1929 roku mieszkał Dembek Eugeniusz, mierniczy przysięgły, jeden z niewielu szczęśliwców z Grunwaldzkiej posiadający telefon. Numer tel.: 11-41. Fot. Dorota Sikora

Grunwaldzka 31. W tym domu w 1929 roku mieszkał Dembek Eugeniusz, mierniczy przysięgły, jeden z niewielu szczęśliwców z Grunwaldzkiej posiadający telefon. Numer tel.: 11-41.
(fot. Fot. Dorota Sikora)

quiz

15 pytań na temat życia w PRL. Zbierzesz komplet punktów? QUIZ

1/15

Gdzie odbywał się Festiwal Piosenki Żołnierskiej?


Najlepsze w mieście piece i kafle to nie wszystko, z czego słynęli w Białymstoku Kucharscy. Jan Kucharski był nie tylko przemysłowcem, ale również znanym filantropem, zaangażowanym w wiele działań społecznych. Cieszył się ogromnym szacunkiem. Przewodniczył m.in. komisji budownictwa rady miejskiej.

Synowie przejęli po ojcu zacięcie społeczników. Sporo zarabiali, nie zapominając przy tym o pracownikach. Przy fabryce otwarto świetlicę, gdzie odbywały się zabawy, przedstawienia teatralne oraz odczyty dotyczące kultury i polityki. Na potrzeby pracowników działał żłobek, przedszkole, biblioteka i łaźnia.

Reklama Fabryki Kafli Jana Kucharskiego z 1913 roku. Jeszcze na ul. Kaflowej.
Reklama Fabryki Kafli Jana Kucharskiego z 1913 roku. Jeszcze na ul. Kaflowej.

Reklama Fabryki Kafli Jana Kucharskiego z 1913 roku. Jeszcze na ul. Kaflowej.

Ulica tętniąca życiem

Przed II wojną obok kaflarni Kucharskich miało swoją siedzibę kilka fabryk i sklepów. Tak więc przy Grunwaldzkiej 35 Leon Dojlidzki uruchomił fabrykę drutu, gwoździ, osi do wozów i odlewów żeliwnych. Sam mieszkał przy ulicy Kupieckiej 1. Tam też było jego biuro. Pod numerem 3 stanęły tkalnie Cytrona i Rubinsztejna, a pod 11 Knyszyńscy prowadzili fabrykę sukna. Numer 49 to już piekarnia Mossakowskiej. Dwa spożywcze sklepy: Wiktorii Kucharskiej - nr 19 i kolejny Antoniny Kitlas - nr 29. Pod nr 57 działała masarnia Jarockiego, a pod 15 Sandomierski sprzedawał wódki i wina. Dzięki nim Grunwaldzka tętniła życiem. A i to pewnie nie wszyscy.

Bohater policyjnej kroniki

Jak większość ulic, i Grunwaldzka miała swoje ciemne strony. Obok pięknych domów zamożnych osób stały tu też czynszówki i skromne domy biedniejszych mieszkańców. Nie brakowało też przestępców. Nazwisko jednego z nich trafiło 9 stycznia 1937 roku na łamy "Dziennika Białostockiego". A to za sprawą dwóch skrzyń pasty do butów, skradzionych z wozu Szai Rudelowej. Złodzieje sprzedali ją za 200 zł Abrahamowi Lewiatanowi, paserowi, zamieszkałemu przy Grunwaldzkiej 17.

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

H
Hoolygaan
Witam, na ulicy Wesołowskiego była taka kamienica w, której mieszkałem parę lat w latach 60. Bardzo blisko obecnego DH Central, który parę lat potem wybudowano. Jeżeli jest to możliwe to poproszę o grafikę tego miejsca. Miałem gdzieś pocztówkę Białegostoku z tą jedyną, ostałą się kamienicą jeżeli ktoś jest zainteresowany postaram się tę pocztówkę znaleźć i zeskanować. Pamiętam obok kamienicy kiosk RUCH.
Pozdrawiam
Bogdan
g
grejs
Nareszcie piszecie o istotnych sprawach, dla rodowitych Białostoczan to bardzo fajny temat .Już jako kilku letnia dziewczynka wymykałam się z blokowiska i chłonęłam klimat tych starych , pięknych domostw.Jakbym przeczuwała szybki ich koniec .Starałam się zapamiętac każdy zapadający się ganek.To była podróż do minionej epoki .Pamiętam ten stary jakże piękny Białystok tylko tu był taki klimat .Niestety napływająca ludnośc ze wsi często zasiadająca na istotnych stanowiskach chyba z kompleksu gromiła nasze piękne drewniane domy ,kamienice .Stawiając bezduszne słupy wśród wyciętej zieleni .Naszą rodzinę wywłaszczono z domu po dziadkach przydzielono lokal komunalny, nigdy nie widziałam domu dziadka.Bycie Białostoczaninem to milośc do tych zaczarowanych miejsc zachowanie naszej historii,to wyjątkowe bogactwo na skalę całego świata .Ratujmy ten klimat starego drewnianego Białegostoku !!!
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny