Amos Oz – Opowieść o miłości i mroku

Jerzy Doroszkiewicz
Amos Oz, prozaik, najpoczytniejszy na świecie izraelski pisarz, od lat działa na rzecz pokoju między Izraelem a Palestyńczykami. Jest laureatem wielu międzynarodowych nagród literackich, jego książki przełożono na 37 języków, od lat wymienia się go wśród kandydatów do literackiego Nobla.
Amos Oz, prozaik, najpoczytniejszy na świecie izraelski pisarz, od lat działa na rzecz pokoju między Izraelem a Palestyńczykami. Jest laureatem wielu międzynarodowych nagród literackich, jego książki przełożono na 37 języków, od lat wymienia się go wśród kandydatów do literackiego Nobla. Dom Wydawniczy Rebis
Natalie Portman, Żydówka polskiego pochodzenia, zrobiła wszystkim zabieganym i niedoinformowanym wielką przysługę. Kręcąc „Opowieść o miłości i mroku” przypomniała nieświadomym, iż Amos Oz prędzej czy później powinien dostać Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury.

Jak sam autor twierdzi ta najbardziej autobiograficzna z jego powieści lśni pięknymi zdaniami i nieoczywistymi skojarzeniami jak cudowny lazur oceanu w słoneczny dzień. Gdzieś tam w spękanej od upału ziemi Palestyny kiełkuje ziarno, które za sprawą niebywałego talentu daje owoce, jakich nie powstydziłby się niejeden kibuc.

Amos Oz, uwznioślając swój język (nie bez zasługi jest tu z pewnością Leszek Kwiatkowski – autor przekładu z języka hebrajskiego) jednocześnie umie opowiadać tak zajmująco, że choć zanurzamy się w historii obcej rodziny, rozliczne dygresje i wspomnienia dziecinnych zabaw i miraży, wciągają i hipnotyzują.

Autor niemal na samym początku opisuje, w jaki sposób rozpoznać leniwego dziennikarza i kiepskiego czytelnika, jakby dystansując się od rodzinnej historii, którą przecież z tak niebywałą maestrią snuje. I o wiele bardziej barwnie, niż udało się to przekazać Portman w filmie. Wystarczy tylko prześledzić dziecinne zabawy kilkulatka, który za pomocą biurowych przyborów wyobrażał sobie, a później staczał na dywanie wielodniowe bitwy i kampanie. I to nie tylko poprawiając wielkich wodzów starożytności, ale też wyobrażając sobie walki pionierów budujących kibuce z Arabami. Bo chcąc nie chcąc, to także książka o kształtowaniu się państwa Izrael, o rozterkach inteligencji, które są, a może raczej były w XX wieku, podobne na całym świecie.

Amos Oz nie patrzy też na żydowską Ziemię Obiecaną bezkrytycznie. Przygląda się Tel Awiwowi, zanurza w Jerozolimę, uważnie stawiając kroki. Pełen ironii stwierdza, że Żydzi po dwóch tysiącach lat mają do niej prawo, ale też zauważą, że zawsze ktoś może im tę ziemię zabrać. Czy to wiedza historyczna, czy efekt Holokaustu – Oz rozumie swój naród i wydaje się, że tak jak wielu mieszkańców Izraela w latach 50. odczuwał dojmujący, niewytłumaczalny lęk przed utratą.

Cudownie opowiada o ojcu, który nade wszystko lubował się w wyszukiwaniu znaczenia słów, ich pochodzenia, wzajemnych powiązań. Jako kiepski czytelnik śmiem twierdzić, że to jedna z przyczyn dla których Oz – pisarz, umie tak dobierać słowa, by każde zdanie wywoływało wrażenie wyjątkowości, a przy tym było po mistrzowsku lekkie i dowcipne. Wyeksponowana w filmie choroba psychiczna matki, w książce pojawia się dopiero po 500 stronach. Amos Oz pisze o niej z czułością, dyskrecją, pamiętając jednak strach jaki towarzyszył obserwacji pogrążania się rodzicielki w psychicznym stuporze. To wtedy pojawiają się niezwykłe opowieści snute przed snem i, jakże pobudzające wyobraźnię, propozycje szukania zakończeń w zakamarkach dziecięcej wyobraźni.

Od apoteozy bojowników i budowniczych nowego państwa Izrael na pierwszych stronach książki nie uwolnimy się aż do końca. To wtedy przyszły pisarz zacznie jeździć masseyem-fergusonem i tworzyć pracą własnych rąk kolejne zręby państwowości. Wizyta ojca wdowca, później szczęśliwego małżonka w kibucu syna to jedna z najsmutniejszych opowieści. Znów odwołujących się do konieczności prostej pracy czynionej przez intelektualne elity w imię, no właśnie czego? Z takimi pytaniami pozostawia czytelników Oz, uwodząc wcześniej przepięknymi frazami o życiu w Izraelu.

To nie jest pamiętnik, ani autobiografia. To czystej krwi opowieść w najlepszym stylu. Wywodząca się z tytułowego mroku i jeszcze większej miłości do świata. Świata wyobraźni, nieograniczonych możliwości ekspresji, jakie daje dobra literatura. Po prostu - piękna książka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie