Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Zegarek prezesa Filipowicza, czyli o białostockim wodociągu

Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego
Fragment koperty złotego zegarka z wygrawerowaną dedykacją. To jedna z niewielu osobistych pamiątek po Feliksie Filipowiczu, przewodniczącym rady miejskiej Białegostoku w latach 1919-1927. Zegarek przechowywany jest w Muzeum Podlaskim.
Fragment koperty złotego zegarka z wygrawerowaną dedykacją. To jedna z niewielu osobistych pamiątek po Feliksie Filipowiczu, przewodniczącym rady miejskiej Białegostoku w latach 1919-1927. Zegarek przechowywany jest w Muzeum Podlaskim. Fot. Ze zbiorów Muzeum Podlaskiego
Białostocki oddział IPN przekazał do Muzeum Podlaskiego złoty zegarek znaleziony w trakcie prac ekshumacyjnych na terenie aresztu śledczego. O niezwykłości tego zegarka stanowi jednak nie złoto, ale dedykacja wygrawerowana na kopercie.

Prezesowi Feliksowi Filipowiczowi na pamiątkę pierwszych pięciu lat współpracy urzędnicy Wodociągu Białostockiego 1. XII. - 1933. Dedykacja ta inspiruje do podjęcia kilku tematów. Pierwszy jest oczywisty - wodociąg. Drugi, z wieloma niewiadomymi, to rola Feliksa Filipowicza. No i trzeci, dramatyczny, na razie bez odpowiedzi - w jaki sposób zegarek znalazł się w grobie na terenie białostockiego aresztu.
Zacznijmy więc po kolei. Pierwszą próbę założenia miejskiego wodociągu podjął w 1889 roku białostocki inżynier Mojżesz Tropp. Przeliczył się jednak ze swoimi możliwościami finansowymi i po roku splajtował. Ale skoro już się zaczęło, to trzeba było inwestycję kontynuować. 6 stycznia 1890 roku, czyli według kalendarza gregoriańskiego 19 stycznia, uroczyście podpisano umowę pomiędzy władzami miasta, a stojącym na czele Towarzystwa Wodociągów Białostockich inżynierem Michałem Ałtuchowem.

Wybór daty był nieprzypadkowy. Specjalnie czekano na święto Jordanu - pamiątkę Chrztu Pańskiego, jedno z głównych świąt prawosławia, w którym woda odgrywa rolę szczególną. Był to więc w wydaniu białostockim świąteczny wodociąg. Ałtuchow miał więcej szczęścia i pieniędzy.
Budowa wodociągu trwała dwa lata. Wzniesiono wówczas stację pomp pod Wasilkowem i nieodzowną wieżę ciśnień. W następnej kolejności zaczęto układać sieć. Położono jej w samym mieście 24 wiorsty i 6 wiorst za miastem, które łączyły wodociąg z wieżą. W sumie te 30 wiorst to 32 kilometry.
Dorzucając jeszcze technicznych danych, wodociąg miał początkowo wybudowane 4 studnie artezyjskie głębokie na 80 sążni (170 m) i 6 studni bruklińskich o głębokości 9-10 sążni (19 - 20 m) Zbiornik na wodę zapasową miał pojemność 110 tysięcy wiader (1 353 000 litrów ). Obliczano, że wydajność wodociągu wynosi 60 milionów wiader (ponad 700 milionów litrów).

Funkcjonowanie wodociągu wyglądało tak: "stacja pump leży tuż pod miasteczkiem Wasilkowem nad brzegiem rzeki Supraśl, której woda teraz jest czystą. Woda jednakże nie pochodzi z rzeki, tylko brana jest z 14 studni, które połączone są z basenem sposobem artezyjskim. Stamtąd woda przepompowuje się do stacji filtrów, które opodal leżą w osobnym budynku. Stamtąd wypływa przez metaliczne dwa sita, które większe brudy zatrzymują i przechodzi wieżę irygacyjną murowaną gdzie zostaje oczyszczona z żelaza. Potem spływa do basenu, by stamtąd przez nasyp 40 centymetrowy ze żwiru przeciec do drugiego rezerwuaru skąd musi przedostać się przez bardzo miałki żwir grubości 1 metra. Tym sposobem oczyszczona woda zostaje przepumpowana do wieży ciśnień, położonej w połowie drogi do miasta, skąd przepływa pod naturalnym ciśnieniem do sieci miejskiej".
Wydawać by się mogło, że dla dużego, przemysłowego miasta wodociąg był zbawieniem. Otóż nie. Zaledwie ponad połowa jego możliwości była wykorzystana. 44 proc. produkcji kupował przemysł, ale mieszkańcy odbierali tylko 8 proc.

I to był główny problem Ałtuchowa i spółki. Na jego wodę reflektowało zaledwie 950 odbiorców w blisko 100 tysięcznym mieście. Mimo tych mizernych wyników Ałtuchow nie rezygnował. W 1910 roku przekształcił Towarzystwo w spółkę akcyjną, ale z inwestycjami wstrzymał się. W przededniu wybuchu wojny długość sieci wodociągowej wynosiła tylko 33 kilometry, a liczba odbiorców wody ani drgnęła. Nie pomagały żadne ulgi i zachęty. Białostoczanie woleli być konserwatywni i przedkładali wodę z podwórzowej studni nad tą nie wiadomo skąd "pumpowaną". W 1914 roku zdesperowany zarząd wodociągu ogłosił kolejną ulgę. Poinformował właścicieli domów nie posiadających jeszcze wodociągów, że "z dniem 1 marca r.b. wprowadzona została nowa ulga w rozkładzie na raty należności za przyłączenie do magistrali wodociągowej". Wszelkich informacji udzielano w siedzibie firmy, w budynku należącym do Towarzystwa Ritz, przyległym do nowego hotelu. Już wkrótce okazało się, że niechęć do nowoczesnych rozwiązań może się opłacać.

W lipcu 1915 roku wycofujący się z Białegostoku Rosjanie poważnie uszkodzili wodociąg. Wysadzili wieżę ciśnień, a hala maszyn i kotłownia w stacji pomp zostały oblane naftą i podpalone. Ogień strawił jednak tylko dach budynku. Mury i większość urządzeń były nieuszkodzone, "tylko armatury częściowo przez żar popsute, nagięte lub stopione".

Niemcy nie wyobrażając sobie funkcjonowania miasta bez wodociągu przystąpili do jego szybkiego uruchomienia. W pierwszych miesiącach niemieckiej okupacji przedsiębiorstwem zarządzał inżynier Kazimierz Goławski, który "w ostatnich godzinach pobytu Rosjan" jako jedyny w mieście inżynier przejął zarząd nad elektrownią i wodociągiem. Po wkroczeniu Niemców jego misja "była nadzwyczaj trudna i nastręczała wiele kolizji z władzami". Mimo to udało mu się już po 4 dniach uruchomić wodociąg. Szybko wyremontował pompy.

Najdłużej, bo aż 8 dni trwała naprawa "motoru na gaz ssący złączony z trzema pumpami". Dzięki niemu udało się bez zniszczonej wieży osiągnąć w instalacji pożądane ciśnienie. Wieżę zastąpił główny rezerwuar wody, który wytwarzał ciśnienie rzędu 3 atmosfer.
W lutym 1916 roku Goławski został aresztowany i wywieziony do Niemiec. Do Białegostoku powrócił dopiero w 1919 roku. Po jego usunięciu wodociągi przeszły pod niemiecki zarząd wojskowy. 1 marca 1916 roku ich dyrektorem został porucznik Bleyenheust.
O dalszych losach białostockiego wodociągu za tydzień.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

j
janekniel

„6 stycznia 1890 roku, czyli według kalendarza gregoriańskiego 19 stycznia...”

JULIAŃSKIEGO, Panie Dyrektorze, gregoriański to jest tzw. nowy styl, juliański – stary styl.

 

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3