Wraca pomysł budowy małej hali sportowej w Białymstoku. Na razie poprawkę Sebastiana Putry do budżetu 2021 roku poparła komisja sportu

Tomasz Maleta
Tomasz Maleta
Tak miała wyglądać duża hala widowiskowo-sportowa w Białymstoku
Tak miała wyglądać duża hala widowiskowo-sportowa w Białymstoku UM Białystok/Archiwum
Wraca pomysł budowy, równolegle z dużą, małej hali sportowej w Białymstoku. Komisja sportu i turystyki poparła poprawkę radnego PiS Sebastiana Putry, by na ten cel wygospodarować w projekcie przyszłorocznego pół miliona złotych. Pieniądze maja być przeznaczone na przymiarki do dokumentacji, wskazanie lokalizacji i konkurs architektoniczny. Prezydent Tadeusz Truskolaski nie widzi możliwości realizacji takiej inwestycji. - Nie stać nas na dwie hale - podkreśla.

Historia budowy hali widowiskowo - sportowej ma już prawie 8 lat (a samej dużej hali sportowej jest jeszcze dłuższa). 13 grudnia 2012 roku nastąpiło rozstrzygnięcie konkursu architektonicznego na opracowanie koncepcji.

- Po tym czasie wykonaliśmy dokumentację projektową za około 4 mln złotych i nadal nie uzyskaliśmy pozwolenia na budowę obiektu - napisał w interpelacji do prezydenta radny PiS Sebastian Putra. - Koszty inwestycji wzrosły o ponad 100% z 98 do 200 mln zł, a bezskuteczny wniosek o dofinansowanie z Ministerstwa Sportu i Turystyki w wysokości aż 72,6 mln zł uzupełnił falę niepowodzeń.

Czytaj też:Najpierw halę budować miała politechnika

Przypomnimy. Hala widowiskowo-sportowa ma powstać w rejonie ul. Ciołkowskiego. Ma tu być arena, sala treningowa, pomieszczenia dla zawodników, artystów oraz magazyny. Na widowni będzie mogło zasiąść około pięciu tysięcy widzów. W hali mają być rozgrywane głównie gry zespołowe: siatkówki, koszykówki, piłki ręcznej, piłki nożnej (futsal). Natomiast bieżni lekkoatletycznej nie będzie. Słychać było opinie, że powinna powstać jako odrębny obiekt.

W 2018 roku nad halą widowiskowo-sportową zawisły czarne chmury. Wojewoda podlaski uchylił pozwolenie na jej budowę. Podstawowym powodem był brak ważnej decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Wniosek o pozwolenie na budowę wpłynął po sześciu latach od dnia, w którym decyzja środowiskowa stała się ostateczna. Miasto wprawdzie odwołało się do sądu, ale przegrało. A bez ważnej dokumentacji nie było szans na otrzymanie dotacji z ministerstwa sportu. Miasto rozpoczęło procedurę prawną od początku.

Czytaj też: Hala zawetowana. Wojewoda podlaski wstrzymał budowę

- Obserwując przebieg wydarzeń, 25 marca 2019 roku w interpelacji zaproponowałem budowę mniejszej hali przede wszystkim na potrzeby białostockiego sportu - przypomina radny. - Niestety bez pozytywnej reakcji. Na sesji budżetowej w grudniu 2019 zaproponowałem poprawkę do budżetu na rok 2020, która mogłaby zapoczątkować budowę „małej” hali widowiskowo — sportowej, ale niestety została w głosowaniu „politycznie” odrzucona przez radnych z Koalicji Obywatelskiej.

Dodaje, że Suwałki oddały do użytku nowoczesną halę na 2,5 tys. miejsc przy koszcie budowy około 40 mln zł, którą budowano nieco ponad 3 lata od momentu ustalenia koncepcji. W Łodzi w 20 miesięcy wybudowano halę na ponad 3 tys. miejsc za około 38 mln zł. W Bydgoszczy funkcjonuje Artego Arena na 1500 miejsc.

- Nawet w dobie koronawirusa samorządy kontynuują inwestycje przyszłościowe, a z całą pewnością takową jest hala Arena Ostrów gdzie już 14 listopada pierwszy mecz rozegrał zespół ekstraklasowy Arged BMSlam Stal - podkreśla radny Putra. - Budowa hali na 3 tysiące miejsc trwała 2 lata, a koszt budowy i wyposażenia wyniósł 33 mln złotych.

Czytaj też:Co dalej z halą widowiskowo-sportową? Prezydent: Budowa najwcześniej w 2023 roku

Radny twierdzi, że wyżej wymienione obiekty są na tę chwilę optymalne dla białostockich klubów sportowych, a miasto powinno działać dwutorowo.

- Jak najszybciej wybudować halę typowo sportową, która zaspokoiłaby potrzeby sportu oraz walczyć o środki na budowę hali widowiskowo-sportowej z której absolutnie nie można rezygnować - tłumaczy radny. - Białostockie kluby w dyscyplinach zespołowych potrzebują miejsca do treningów i gry.

Dlatego złożył wniosek o wpisanie do budżetu na rok 2021 rok zadania pod nazwą: „Budowa „małej” hali widowiskowo — sportowej" i przeznaczenie na niego pół miliona złotych. Obejmuje on wskazanie lokalizacji, rozpisanie konkursu architektonicznego i przygotowanie dokumentacji. Pieniądze na ten cel mają zostać przesunięte z takich działów jak:

  • gospodarki gruntami i nieruchomości (150 tys. zł),
  • urzędu gminy (100 tys. zł),
  • promocji jednostek samorządu terytorialnego (50 tys. zł),
  • obsługi papierów wartościowych (100 tys. zł),
  • budowy dużej hali widowiskowo-sportowej (przygotowanie terenu - 50 tys. zł),
  • z pozostałej działalności (50 tys. zł)

- Mam dosyć gonienia tego króliczka. Ja chcę go złapać i w końcu zjeść - uzasadniał swoją poprawkę na komisji radny Putra.

Radny Andrzej Perkowski (KO) odpowiadał, że pomysł budowy małej, drugiej hali - obok dużej planowanej przez miasto - jest fatalny.

- Szukajmy środków nawet w ministerstwie sportu i rozpocznijmy w końcu realizację tej duzej hali, z której mają też korzystać sportowcy - mówił.

Ostatecznie siedmiu radnych było za, a czterech przeciw poprawce zgłoszonej przez Sebastiana Putry. Teraz nad nią pochyli się komisja budżetu i finansów, a później cała rada na dwóch grudniowych sesjach budżetowych.

Czytaj też:Budżet Białegostoku 2021. Mniejsze dochody, mniej funduszy unijnych, mniej na inwestycje. Prezydent Tadeusz Truskolaski przedstawił projekt

Prezydent Białegostoku uważa, że nie stać nas na dwie hale sportowe. Przypomina opinii publicznej, ale też radnemu Putrze, że rada miasta w budżecie na 2016 r. wpisała kwotę trzech milionów zł na projekt hali sportowej, które to pieniądze zostały na ten cel wydane.

- 27 radnych, w tym pan Sebastian Putra głosowało za budżetem na 2016 r., w tym czasie większość w radzie miał PiS, a uchwałę budżetową podpisał ówczesny przewodniczący Mariusz Gromko - podkreśla Tadeusz Truskolaski. - Jako prezydent tę uchwałę wykonałem, uzyskaliśmy też pozwolenie na budowę, które uchylił wojewoda z PiS, czyli z tej formacji, którą w radzie miasta reprezentuje pan radny. Gdyby pan wojewoda nie przyznał racji IMiGW i nie uchylił pozwolenia na budowę, hala byłaby już budowana, a tak skomplikowaną i długotrwałą procedurę trzeba było rozpocząć od nowa.

Czytaj też:Suwałki Arena. Największa hala w regionie otwarta

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ale na muzeum sybiru oświetlone cała noc to stać !

E
Edward

"W Łodzi w 20 miesięcy wybudowano halę na ponad 3 tys. miejsc za około 38 mln zł." - a może brać dobry przykład z innych metropolii. Mam nadzieję że to szaleństwo wielkiej budowy zostanie powstrzymane. To marnowanie środków unijnych należnych mieszkańcom regionu powinno się wreszcie skończyć.

S
Sportowiec
30 listopada, 21:00, Win.:

Obciążanie podatników utrzymaniem kolejnego molocha nie ma żadnego uzasadnienia poza zaspokojeniem urzędniczej próżności gdy wiadomo że hala na 2.5 tysiąca widzów nie będzie nawet zapełniania.

Akurat hala to jest jedyna rzecz, jaka by się przydała. W naszych warunkach stadiony, boiska i inne cyrki są beznadziejne- bo ze względu na pogodę tylko przez 1/3 roku nadają się do użytku. Natomiast hale w szkołach nie mają odpowiednich trybun i organizowanie na nich zawodów jest niewidowiskowe.

Taka hala w starej koncepcji byłaby super, a rzadko zgadzam się z tymi szaleńcami z urzędu. Można byłoby dużo rzeczy na niej organizować. Problem jest inny, w polskich warunkach NIGDY NIE DZIAŁAŁABY DOBRZE. Zaraz ją zamkną i mimo, że zbudowana za publiczną kasę, to będzie tylko dla wąskiego grona inwestorów. Normalnie to powinna być dzień w dzień oblegana przez każdego kto chciałby zorganizować tam jakiekolwiek zawody, turnieje, widowiska w dowolnej wielkości. Ale u już widzę, jak kolesiostwo i biurokracja zabiłaby taką wizję.

W
Win.

Obciążanie podatników utrzymaniem kolejnego molocha nie ma żadnego uzasadnienia poza zaspokojeniem urzędniczej próżności gdy wiadomo że hala na 2.5 tysiąca widzów nie będzie nawet zapełniania.

Dodaj ogłoszenie