UwB. Aleksander Temkin: Uniwersytet to nie fabryka

Rozmawiała Aneta Boruch
Aleksander Temkin, szef Komitetu Kryzysowego Humanistyki
Aleksander Temkin, szef Komitetu Kryzysowego Humanistyki Anatol Chomicz
Bez zmian w finansowaniu mniejsze uczelnie czeka upadek - mówi Aleksander Temkin, szef Komitetu Kryzysowego Humanistyki.

Dlaczego powstał Komitet Kryzysowy?

Impulsem była wiadomość o planach wygaszania filozofii w Białymstoku. Z czasem okazało się, że jest to element ogólnopolskiego kryzysu humanistyki i nauk społecznych, a generalnie zapaści finansowej uczelni. Z jednej strony związane to było z fatalnym poziomem finansowania, z drugiej - z fatalnym sposobem rozdzielania pieniędzy.

Uniwersytety dotyka to samo co szkoły - w czasie niżu demograficznego władze przeprowadzają daleko idące oszczędności prowadzące do ich zapaści. W tej chwili finansowanie ze środków budżetu państwa szkolnictwa wyższego razem ze środkami unijnymi wynosi 0,6, proc. PKB. Za PRL - 1,5 procent.

Jeżeli brakuje studentów, za którymi idą pieniądze to nie ucieknie się jednak od rachunku ekonomicznego. I muszą się z nim liczyć także humaniści.

Uniwersytet to nie fabryka gwoździ. Pracujemy na etatach naukowo-dydaktycznych. Prowadzimy badania i wykorzystujemy ich wyniki w nauczaniu studentów. Ale uniwersytety to nie są klasyczne szkoły. To są miejsca, w których się zarówno wykłada, jak i rozwija naukę. W związku z tym chcemy, żeby ich finansowanie zależało nie tylko od liczby studentów, ale również od naukowego zaangażowania pracowników.

Co chcecie osiągnąć?

Zmienić sposób finansowania uczelni, żeby niż demograficzny ich nie niszczył, ale stał się szansą na lepszą jakość badań i dydaktyki. Szansą na mniejsze grupy studenckie, na bezpośredni kontakt wykładowcy ze studentem. Jeżeli nie uda się uzyskać od rządu odpowiednich zmian prawnych, to mniejsze uczelnie czeka degradacja i zagłada, w tym Uniwersytet w Białymstoku. Jakie będzie to miało konsekwencje dla miejscowej społeczności, rozwoju regionu, gospodarki - łatwo przewidzieć. Chcemy również, aby przedstawiciele władz miasta i regionu wypowiedzieli się, czy uniwersytet w Białymstoku jest potrzebny.

Jakie dalsze działania planujecie?

Już teraz przygotowujemy się do następnych etapów protestów. Wszystko zależy od tego, czy ministerstwo zdecyduje się zmienić swoją politykę w stosunku do uniwersytetów.

Nauki humanistyczne są niesłychanie ważne dla rozwoju świadomości obywatelskiej. Zapaść wydziałów humanistycznych i środowisk z nimi związanych spowoduje, że zwiędnie kultura, a tzw. prowincja stanie się pustynią kulturalną.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
tow. Balcerowicz

Łatwo jest udzielać mądrych porad innym, gorzej kiedy łatwa kasa przestanie wpadać do kieszeni "doradcy"

 

Zamiast protestować i wyciągać od państwa łapy po kolejną kasę warto wziąć się do ciężkiej pracy i tak jak bardzo duża grupa Polaków, np zacząć dodatkową pracę na samozatrudnieniu. Poza tym jak powiedziała 120 kg prezydentowa: emigracja to szansa a nie konieczność

 

 

K
KT

W „Kurierze Porannym” w dniu 3 czerwca  ukazał się wywiad, w którego tytule znajduję „uniwersytet to nie fabryka”  a w tekście czytam, że uniwersytet to nie fabryka gwoździ. Jak zrozumiałem, udzielający wywiadu twierdzi, że z humanistami z uniwersytetu nie wolno postępować tak, jak postępuje się z robotnikami z fabryki gwoździ. To znaczy, że z robolem można zrobić coś, czego nie można zrobić z humanistą z uniwersytetu. Robola, jeśli nie ma zbytu na gwoździe, można zwolnić, zaś humanista to ktoś, kto za pieniądze polskiego robola ma prawo do uniwersyteckiego etatu, na którym to etacie będzie rozwijał kulturę pogardy dla robola. Jeśli uniwersytet miałby rozwijać taki typ wrażliwości społecznej, to nie byłby wart obrony. Uniwersytet w Białymstoku przetrwa, ale nie jako miejsce zatrudnienia „humanistów”, ale jako miejsce uprawiania rzetelnej nauki dla dobra naszej społeczności lokalnej i narodowej, jako instytucja kształcąca młodzież i współtworząca wartości humanistyczne. A od takich jak udzielający wywiadu obrońców, uchroń uniwersytet Panie.

 

 

Dodaj ogłoszenie