Prokuratura: "Podszywali się pod fundację. Wyłudzili ponad 800 tysięcy złotych". Do bielskiego sądu trafił akt oskarżenia

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
W trakcie trzyletniego śledztwa przesłuchano prawie 6 tysięcy świadków, zgromadzono 194 tomów akt. Sam akt oskarżenia liczy ponad 4 tysiące stron.
W trakcie trzyletniego śledztwa przesłuchano prawie 6 tysięcy świadków, zgromadzono 194 tomów akt. Sam akt oskarżenia liczy ponad 4 tysiące stron.
Zaczęło się od mieszkańca Bielska Podlaskiego. Wkrótce okazało się, że pokrzywdzone mogą być tysiące osób z całej Polski. Współwłaścicielom spółki grozi nawet 12 lat więzienia.

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku oskarżyła parę, która wykorzystując nazwę podobną do znanej fundacji, miała zbierać darowizny na rzekomą działalność charytatywną. W sumie w sprawie występuje 5743 pokrzywdzonych.

- W okresie od stycznia 2016 roku do 19 października 2019 roku doprowadzili szereg osób na obszarze całego kraju do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w formie darowizn w kwotach od 50 zł do 800 zł, przez działanie pod szyldem Spółki z o.o. „Spełniamy Marzenia” z siedzibą w Katowicach oraz innych podmiotów, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, poprzez wprowadzenie w błąd co do faktycznego beneficjenta przekazywanych darowizn, przy czym podejrzani uczynili sobie z tego stałe źródło dochodu - informuje prokurator Artur Sztachelski.

Czytaj też: Oszustwo "na policjanta". Białostoczanka wyrzuciła z balkonu 150 tys. złotych. Podejrzani są już w rękach policji (zdjęcia, wideo)

Według śledczych oskarżeni działali w tej sposób, że przekazywali na rzecz szpitali i domów dziecka drobne przedmioty niewielkiej wartości. Były to książki, kołdry lub poduszki. Po zdobyciu zaufania tych instytucji otrzymywali dokumentację potwierdzającą tę darowiznę, a czasem nawet pismo z podziękowaniami. Tymi dokumentami oskarżeni posługiwali się do prowadzenia - w imieniu danej instytucji - zbiórki pieniędzy. Dalej - jak wynika z aktu oskarżeni - nawiązywali kontakty telefoniczne z przedstawicielami podmiotów prowadzących na danym terenie działalność gospodarczą. Po uzgodnieniu kwoty, darowizny były przekazywane kurierom wysłany przez pracownika "Spełniamy Marzenia". Kurier odbierał darowizny, a darczyńcom wręczał faktury wystawione przez SM. Te potwierdzały, że darczyńca rzekomo nabył od spółki towary.

- W rzeczywistości darczyńca nie otrzymywał żadnych przedmiotów. Kwoty uzyskanych przez spółkę darowizn znacznie przekraczały natomiast wartość przedmiotów przekazanych na rzecz określonej instytucji, o czym darczyńcy oczywiście nie byli informowani - podaje prokuratura.

Podejrzanemu Norbertowi S. zarzucono popełnienie 7.996 jednostkowych czynów (na łączną kwotę strat 892.848 zł) zaś Żanecie G. popełnienie 7.942 czynów na kwotę strat 825.068 zł.

- Oskarżeni formalnie nie przyznali się do winy, jednak złożone przez nic wyjaśnienia nie zaprzeczały ani skali działalności przestępczej (w tym liczbie osób pokrzywdzonych oraz sumie szkody wyrządzonej tym działaniem), ani też ustalonemu mechanizmowi działania - ujawnia Łukasz Janyst, rzecznik białostockiej okręgówki.

Za oszustwo grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia, ale wobec sprawcy, który z popełnienia przestępstwa uczynił sobie stałe źródło dochodu, sąd może wymierzyć sankcję znacznie surowszą, czyli 12 lat pozbawienia wolności. W czasie śledztwa jedna osoba była tymczasowo aresztowana. Obecnie oboje oskarżeni przebywają na wolności. Zastosowano wobec nich dozór policji, zakaz opuszczania kraju, a także poręczenia majątkowe i zabezpieczenia majątkowe poprzez obciążenie hipoteką przymusową lokalu mieszkalnego.

Proces w tej sprawie toczyć się będzie przed Sądem Rejonowym w Bielsku Podlaskim, bowiem zawiadomienie inicjujące śledztwo, złożył mieszkaniec właśnie tego miasta. Wkrótce okazało się, że zasięg przestępczej działalności Norberta S. i Żanety G. może być znacznie szerszy.

Prawomocny wyrok grzywny (i to za oszustwo) ma na koncie tylko jedno z oskarżonych. Drugie nie było wcześniej karane. Co jednak ciekawe, nie jest to pierwsze postępowanie karne przeciwko tej parze. Przed sądem w Katowicach toczy się ich proces o wyłudzenie pieniędzy według identycznego mechanizmu. Zanim powstała spółka "Spełniamy Marzenia", oskarżeni prowadzili w Katowicach spółkę "Mam Marzenie". Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożyła Fundacja o tej samej nazwie, która od 18 lat realizuje pragnienia ciężko chorych dzieci. Dzięki niej "marzyciele" wielokrotnie zwiedzali Disneyland, europejskie miasta, spotykali się z papieżami, gwiazdami sportu, naukowcami, czy aktorami, obejrzeli fabrykę Mercedesa i balet w Sankt Petersburgu.

Zobacz także: Oszustwo metodą na zdalny pulpit. Tylko w styczniu poszkodowani stracili pół miliona złotych

W 2016 r. Fundacja "Mam Marzenie" zaczęła otrzymywać sygnały, że jakaś katowicka spółka wykorzystuje ich szyld i zbiera pieniądze na pomoc dla szpitali i domów dziecka.

- Gdy rozdzwoniły się telefony z pytaniami, czy wiemy coś na ten temat, bardzo szybko umieściliśmy na naszej stronie internetowej oświadczenie, że z tą spółką nie mamy absolutnie nic wspólnego i żadnych pieniędzy od niej nie otrzymujemy - mówi Sebastian Uzar z Fundacji "Mam Marzenie". W procesie fundacja ma status pokrzywdzonego. - Nasi prawnicy wystąpili do spółki i natychmiastową zmianę nazwy. W efekcie nazwa została zmieniona na "Spełniamy marzenia".

Przekazywane kwoty były niewielkie (od 50 do 500 zł). Nie wszyscy oszukani darczyńcy chcieli w postępowaniu formalnie występować w charakterze pokrzywdzonych. Skończyło się na 160, a kwota wyłudzenia 16 tys. zł.

- Wygląda na to, że wskazane osoby nadal wykorzystywały swój model biznesowy i działały na jeszcze większą skalę. Rocznie na naszą fundację Polacy przekazują około 400 tys. zł z 1 proc. podatku. Wyłudzona kwota wskazywana przez białostocką prokuraturę - jest dwukrotnie większa. Za te pieniądze można spełnić wiele marzeń chorych dzieci - wylicza Sebastian Uzar. - Niestety takie działania powodują bardzo dużą nieufność społeczeństwa do organizacji pozarządowych.

Jak ustrzec się oszustwa?

- Przed przekazaniem darowizny warto wcześniej sprawdzić, kto jest wystawcą faktury. Jeśli fundacja prowadzi działalność gospodarczą, jest w stanie wystawić fakturę, ale będą na niej dane fundacji. Nie praktykuje się, powoływania spółki, aby zbierać jakiekolwiek pieniądze - wyjaśnia przedstawiciel Fundacji "Mam Marzenie".

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Materiał oryginalny: Prokuratura: "Podszywali się pod fundację. Wyłudzili ponad 800 tysięcy złotych". Do bielskiego sądu trafił akt oskarżenia - Gazeta Współczesna

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie