Płk Marek Pietrzak: Sama obecność żołnierzy w polskich mundurach wpływa na poczucie bezpieczeństwa

Agnieszka Siewiereniuk
Agnieszka Siewiereniuk
Twitter.com Terytorialsi - Zawsze gotowi, zawsze blisko
Udostępnij:
Kiedy zapadła decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na terenie przygranicznym z Białorusią, nikt nie wiedział dokładnie, jak to będzie wyglądało. Jak zmieni się życie mieszkańców i jak wpłynie stan wyjątkowy na poczucie bezpieczeństwa. Po blisko dwóch miesiącach mieszkańcy czują się jednak dużo lepiej, są zadowoleni z obecności żołnierzy i terytorialsów. Już sam fakt obecności żołnierzy w polskich mundurach daje duże poczucie bezpieczeństwa. O tym rozmawiamy dziś z płk Markiem Pietrzakiem, rzecznikiem Wojsk Obrony Terytorialnej.

Jak sobie radzą Terytorialsi w terenie obowiązywania stanu wyjątkowego? Czy na służbie jest bardzo ciężko?

płk Marek Pietrzak – My sobie radzimy bardzo dobrze. Od ponad dwóch miesięcy prowadzimy akcję #SilneWsparcie. Nasi żołnierze są w województwie podlaskim i lubelskim w obszarze stanu wyjątkowego. Liczba żołnierzy się waha od 400 do nawet 800 dziennie w zależności od wniosków Straży Granicznej. Oczywiście służba nie jest lekka, służba jest pod presją, służba jest też w trudnych warunkach terenowych i jest prowadzona zmianowo przez całą dobę. Do tego deszcz, chłód, zmieniające się warunki atmosferyczne, więc na pewno to wszystko sprawia, że służba nie jest łatwa. Poza tym druga strona, ta za naszą wschodnią granicą, nie gra fair, nie przestrzega reguł uznanych przez społeczność międzynarodową i to wszystko budzi pewne obawy i pewne napięcia.

Pamiętajmy jednak, że Wojska Obrony Terytorialnej prowadzą swoje działania od samej linii granicy aż w głąb tego obszaru objętego stanem wyjątkowym. Realizujemy zadania, tak na korzyść Straży Granicznej, jak i na korzyść lokalnych społeczności. Zatem tutaj nasze patrole można spotkać uzbrojone i wykonujące zadania na samej granicy, ale i nieuzbrojone, wykonujące zadania pomocowe dla lokalnej społeczności mieszkańców terenów granicznych.

Jakie to są zadania? Tak konkretnie? Niektórzy bowiem się śmieją, że terytorialsi to tylko tacy poubierani w mundury chłopcy i dziewczęta, którym się wydaje, że są wojskiem.

płk Marek Pietrzak – Pierwsze nasze zadania podjęliśmy już ponad dwa miesiące temu. Polegały one na kontaktach, na spotkaniach w samorządach i gminach. Objechaliśmy wszystkie miasta i miasteczka oraz wioski. Spotkaliśmy się z samorządowcami, władzami, sołtysami, liderami lokalnych społeczności. Bo o co chodziło? Chodziło o to, że wtedy to była sytuacja bardzo nowa, czyli wprowadzenie stanu wyjątkowego. Dla tych ludzi mieszkających w strefie stanu wyjątkowego, przecież też była to na pewno sytuacja nowa i z naszej strony chodziło o zamanifestowanie obecności wojska i pokazanie się, żeby ludzie poczuli się bezpieczniej, żeby wiedzieli, że polski mundur mają za sobą, że ten mundur będzie ich chronił. Pojawiliśmy się też wśród tych społeczności, aby u źródła ocenić jakie są ich rzeczywiste potrzeby.

I jakie były?

płk Marek Pietrzak – Choćby delegowania masztów oświetleniowych w bardzo małych miejscowościach, gdzie nie było oświetlenia czy patroli między domami w tych miejscowościach, gdzie jest bardzo mało mieszkańców. Pamiętajmy, że ta nasza pomoc to skala odwrotnie proporcjonalna do miejsc, w których jest prowadzona. To znaczy, że jeśli działamy w miejscowościach, które są maleńkie, to tam nasze zaangażowanie jest większe. Bo mówimy o miejscowościach, w których jest po kilka, kilkanaście domów, gdzie nie ma Straży Granicznej, ani Policji. Tam dlatego jesteśmy my, żeby ludzie czuli się bezpieczniej.

Ale docierały do nas wnioski od lokalnych społeczności, że potrzebują pomocy w zakresie szkoleń cyberbezpieczeństwa. I tutaj nasz zespół do działań cyberprzestrzennych prowadził i będzie dalej takie szkolenia prowadził długofalowo. Poza tym uruchomiliśmy linię telefoniczną 800-100-115. Jest ona czynna całodobowo. O każdej godzinie mieszkańcy z terenów granicznych mogą zadzwonić i zgłosić różne sytuacje ich niepokojące.

Czy na ten numer ludzie dzwonią?

płk Marek Pietrzak – Oczywiście. Ludzie zgłaszają, że pod ich domami ktoś chodzi, że samoloty latają. Bo ludzie nie wiedzą, czy to nasze samoloty, czy na przykład białoruskie. W terenie przygranicznym mamy duże nasilenie teraz statków powietrznych. Mieszkańcy też interesują się ruchami wojsk, przemieszczaniem się żołnierzy. Ludzie dzwonią, nawet w nocy i informują nas o różnych zdarzeniach, na przykład o tym, że lata teraz jakiś samolot, pytają, czy to samolot polski, czy nie polski, czy mamy na ten temat wiedzę. Takie działania prowadzimy.

Ale trzeba wiedzieć, że ważna jest też sama obecność. Wojsko Polskie cieszy się bardzo dużym społecznym zaufaniem, co niejednokrotnie podkreślali też mieszkańcy tamtych terenów. Samo pojawienie się żołnierzy w terenie przygranicznym stabilizuje sytuację i wpływa na poczucie bezpieczeństwa mieszkańców.
Oprócz tego zdarza się, że pomagamy zawieść kogoś do lekarza, podobnie jak to było w sytuacji operacji covidowych. Trzeba pamiętać, że do strefy stanu wyjątkowego nie mogą wjeżdżać osoby z zewnątrz, a często przecież mieszkają w nim osoby starsze, których dzieci wyjechały gdzieś dalej, do dużych aglomeracji, więc tu także pomagamy w takich czynnościach codziennych, doraźnych.

Jutro na naszych łamach kolejna część wywiadu z płk Markiem Pietrzakiem

Nowe obostrzenia od 15 grudnia!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie