Od telewizji partyjnej gorsza koteryjna

Tomasz Maleta
Tomasz Maleta
Tomasz Maleta Wojciech Wojtkielewicz
Jeśli polityk mówi o misji państwa w mediach publicznych, to od razu przypomina mi się piosenka Tomka Lipińskiego i Tiltu „Nie wierzę politykom”. I choć powstała jeszcze w jedynie słusznej epoce, to swoją uniwersalnością odzwierciedla czasy nam współczesne.

Zarówno wtedy, gdy słyszymy, że media publiczne raz na zawsze trzeba odpolitycznić. Ale także wtedy, gdy w obronie przeciwko temu odpolitycznieniu politycy zapewniają nas, że na wszelki radykalizm nie będzie przyzwolenia.

Moja niewiara bierze się stąd, że przemawia przez polityków interes partyjny, a nie społeczny. Jedni marzą o przejęciu sterów, inni o powrocie do steru, a jeszcze inni o utrzymaniu steru. A prawda jest oczywista: oni wszyscy nigdy z mediów nie zrezygnują. To pewne jak amen w pacierzu. Istota batalii sprowadza się wyłącznie do tego, czy następcy przejmą nad nimi kontrolę w sposób mniej barbarzyński niż poprzednicy. Ale interes jest constans. Wszelakie zapewniania, że tak nie jest, to tylko rzucanie słów na wiatr.

Mechanizmem konstytucyjnym zabezpieczającym media publiczne przed prymatem partii miała być Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Tyle że sama nieraz publicznie wykonywała ruchy frakcyjne. Wystarczy przypomnieć chociażby to, co działo się w ubiegłym roku z konkursem na szefa radia publicznego w Białymstoku.

Skora sama Rada „poniewierała” ów ład, to nie dziwmy się, że politycy też nie mają żadnych hamulców. Bo nie ma w zasadzie w kraju partii, która nie odcisnęła swojego piętna na tym bezładzie. Nawet stosując daleko idące porównanie można powiedzieć, że i Polska Partia Przyjaciół Piwa nawarzyła w tej beczce piwa. Wszak w jej szeregach zaczął poselską karierę późniejszy członek KRRiT. Wtedy już rekomendowany przez SLD, autor słynnego SMS-a o chwale naszych chłopaków, siepactwie i tak dalej. Bo o ile złem jest telewizja partyjna, to jeszcze większym telewizja koteryjna. W syntezie obie dają zło absolutne.

I dlatego naiwnością byłoby sądzić, że narodzi nam się nowy, zdrowy ład. Także dlatego, że widzowie, społeczeństwo, opinia publiczna, publiczność, audytorium nie chce takowego ładu. A przecież to oni wszyscy trzymają do niego klucz, a raczej pilot. Wystarczyłoby, żeby przez miesiąc, a może i przez tydzień nie używali go. Ład zrodziłby się wtedy sam. Zdrowy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie