IMPREZY
    BIAŁYSTOK

    Tak się bawi Białystok!

    Rozwiń
    IMPREZY
    Zwiń

    Tak się bawi Białystok!

    Białostoczanie wiedzą jak się bawić. Oto ostatnie gorące imprezy

    Nieoczekiwana zmiana stanowisk

    Nieoczekiwana zmiana stanowisk

    Zbigniew Nikitorowicz

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Marszałek Janusz Krzyżewski chce, żeby Sejmik województwa odwołał wicemarszałka Jana Kamińskiego. Głowy i stanowiska Kamińskiego zażądali jego koledzy z klubu. - Nic o tym nie wiem - twierdzi Kamiński.
    Wicemarszałek Jan Kamiński będzie musiał odejść ze stanowiska

    Wicemarszałek Jan Kamiński będzie musiał odejść ze stanowiska ©Fot. Michał Kość

    W województwie podlaskim już półtora roku rządzi koalicja Sojusz Lewicy Demokratycznej - Polskie Stronnictwo Ludowe - Podlaska Inicjatywa Ludowa. Ten ostatni pięcioosobowy klub tworzą radni, którzy odeszli z Samoobrony po tym, jak Andrzej Lepper zażądał od nich zerwania koalicji z SLD. Koalicja może liczyć na 17 głosów w 30-osobowym Sejmiku.
    Świństwa za plecami?
    Wicemarszałek Jan Kamiński (PIL) w pięcioosobowym zarządzie województwa nadzoruje między innymi ochronę środowiska oraz infrastrukturę drogową. Choć plotki o odwołaniu Kamińskiego krążyły od kilkunastu dni, dotychczas nikt nie traktował ich poważnie. Jak dowiedział się "Poranny", 24 maja Sejmik województwa na wniosek marszałka Krzyżewskiego zajmie się zmianami w zarządzie województwa.
    - Złożę wniosek o odwołanie wicemarszałka Jana Kamińskiego - mówi Krzyżewski. - Nie jest to jednak moja samodzielna inicjatywa, lecz reakcja na wniosek klubu PIL.
    Karol Tylenda, szef klubu PIL i członek zarządu województwa, przyznaje, że dwóch radnych klubu PIL, od wielu dni domagało się odwołania. Wczoraj doszło do decydujących rozmów.
    - Na spotkaniu koalicji przedstawiłem wniosek o odwołanie Jana Kamińskiego. Marszałek Krzyżewski zaakceptował ten postulat. - przyznaje Karol Tylenda. -
    W spotkaniu uczestniczył też Jan Kamiński. Jednak w rozmowie z dziennikarzem "Porannego" utrzymywał, że nic nie wie o tym, jakoby już w najbliższy poniedziałek miał stracić stanowisko. - Pierwszy raz o tym słyszę - zapewniał.
    Kamiński zaprzeczył też, że to klub PIL zażądał jego odwołania. - Jestem przecież członkiem klubu, a nie przypominam sobie żadnego zebrania w tej sprawie. Nie sądzę też, żeby Karol Tylenda, taki porządny człowiek, robił mi jakieś świństwa za plecami - ironizował wczoraj Kamiński.
    Miękkie podbrzusze
    Jednak jak dowiedzieliśmy się, 24 maja oprócz odwołania Kamińskiego zostanie przegłosowany cały pakiet zmian w zarządzie. I tak Karol Tylenda, z członka zarządu awansuje na zwolnione przez Kamińskiego stanowisko wicemarszałka województwa. Z kolei Andrzej Kulesza, również radny PIL, wskoczy na opuszczony przez Tylendę stołek członka zarządu.
    Wczoraj nie udało nam się poznać wiarygodnych powodów, dla których koalicja ryzykuje głosować nad odwołaniem Kamińskiego.
    - Wyczerpały się możliwości pracy w tym zespole - mówi ogólnikowo Krzyżewski. Karol Tylenda jeszcze mętniej dodaje: - Nie chciałbym mówić o powodach tej decyzji. Poręczyłem za Janka, kiedy tworzyliśmy zarząd. Jest mi teraz przykro, że tak się to kończy...
    Nieoficjalnie wymieniane są przeróżne powody odwołania Kamińskiego. m.in. jego konfliktowy charakter.
    - W zarządzie województwa było aż dwóch ludzi z Suwałk: Krzyżewski i Kamiński. To było o co najmniej jednego człowieka za dużo - mówi jeden z radnych koalicji.
    Zbigniew Krzywicki, przewodniczący Sejmiku i szef klubu radnych SLD, przyznaje, że odwołanie Kamińskiego, będzie trudnym momentem dla koalicji. - Każda reforma ma miękkie podbrzusze, ale wierzę, że w koalicji nadal pozostanie 17 radnych, że Jan Kamiński nadal pozostanie w klubie PIL.
    - Jeśli nawet zostanie 16 radnych, to i tak dalej będziemy mieli większość - mówi wicemarszałek Krzysztof Tołwiński z PSL.
    - Trzeba się liczyć z każdą sytuacją, choć rozkładu koalicji raczej nie będzie - dodaje Karol Tylenda. - Nie widzę możliwości, żeby w tym Sejmiku powstała jakaś inna koalicja.
    Sławomir Zgrzywa, były marszałek, a dzisiaj radny PO, dziwi się, że koalicja nie potrafi podać rzeczywistych powodów odwołania Kamińskiego. - Może marszałek poda uzasadnienie na najbliższej sesji. W każdym bądź razie koalicja kurczy się do 16 radnych. Jeszcze jeden głos i będzie po koalicji - mówi Zgrzywa.

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Poranny.pl poleca

    Wideo