Niemcy w Białymstoku

Adam Czesław Dobroński
Przy białostockim Ratuszu. Niemiecki oficer kpiąco wskazuje na zastraszoną kobietę.
Przy białostockim Ratuszu. Niemiecki oficer kpiąco wskazuje na zastraszoną kobietę.
W sierpniu 1915 roku zakończyły się w naszym mieście rządy carskie. I można powiedzieć z sarkazmem: zamienił stryjek siekierkę na kijek.

Pierwsza wojna światowa wybuchła daleko od Białegostoku, ale szybko i nad Białą wywołała burzę. Do wojska odeszli rezerwiści, a napłynęli uciekinierzy z pogranicza Prus Wschodnich. 20 kwietnia 1915 roku nad miasto nadleciały sterowce niemieckie i zrzuciły ponoć aż 150 bomb.
Te naloty powtarzały się w następnych tygodniach, wybuchały pożary, jedna z bomb trafiła w kram z pierzynami i poduszkami, więc w górę wzniosła się chmura pierza. Najgorsze miało jednak dopiero nastąpić, bo władze carskie zarządziły ewakuację przemysłu. Zarekwirowano zapasy towarów, maszyny ładowano na wagony i wieziono na Wschód, a te największe rujnowano wraz z halami fabrycznymi. Tak ginął "Manchester Północy"!
Potem wysadzono wieżę ciśnień, zwalono wiadukt nad torami kolejowymi, zmuszano do ucieczki mieszkańców. 13 sierpnia 1915 roku do zmasakrowanego miasta wkroczyli Niemcy. Swe rządy zaczęli od nałożenia wysokiej kontrybucji, wzięcia zakładników i wprowadzenia ostrych nakazów.
Tadeusz Gajdzis przyniósł mi niezwykłe zdjęcie. Podpis brzmi niewinnie: Handel uliczny w zdobytym Białymstoku. Na pierwszym planie rozbawiony oficer niemiecki, dumny z siebie, wyprostowana sylwetka. Kpiąco wskazuje na zastraszoną biedulę, umykającą do sklepiku "Gotowe obuwie. R. Flikier." Co za obuwie, to widać wyraziście na szyldzie. A Flikierowie znani byli dobrze w Białymstoku; najbogatsi mieszkali przy ul. Młynowej i z tej to rodziny pochodził Michał, przewodniczący Związku Żydów Białostockich, mieszkający po II wojnie światowej w kiriacie Białystok w Izraelu. To głównie dzięki niemu mamy pomnik na miejscu spalonej Wielkiej Synagogi.
Wróćmy jednak do fotografii, wykonanej tuż po zmianie zaborcy na okupanta, bo wszystkie szyldy są jeszcze w języku rosyjskim. Uwiecznione zdarzenie miało miejsce tuż przy białostockim Ratuszu, otoczonym kramami jak kwoka kurczakami. W głębi widać dach wagi. Tu można było wszystko kupić, a za frajer nawąchać się zapachów śledziowych i kapuścianych, pogadać do woli. Można też było w sąsiedztwie przepłukać zmęczone od targowania gardziołko, znaleźć guza i stracić portfel. Po prostu geszeft w wydaniu ponadnarodowościowym i ponadwyznaniowym!

PS. Kto następny z Państwa zechce włożyć swe zdjęcie na witrynę Albumubiałostockiego?
============Normal Fota Podpis czarny(1553662)============
W obliczu szalejącego dziś kryzysu finansowego najlepiej założyć... własny bank. Białostoczanie wiedzieli o tym już w 1897 roku, gdy pod egidą hrabiny Zofii Rüdygier powołali Białostocki Bank Handlowy. Mieścił się on na ulicy Lipowej, w kamienicy Zelmana Zakhejma, stojącej vis a vis soboru.
Fot. z zasobów Muzeum Podlaskiego Andrzej Lechowski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie