Nie wszyscy hodowcy chryzantem złożyli wnioski o pomoc ARMiR. Nie dadzą nam spokojnie handlować - mówią (zdjęcia)

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Podlascy hodowcy chryzantem złożyli do podlaskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa kilkanaście wniosków o pomoc. termin na ich składanie upływa w piątek (6.11), ale nie wszyscy "uprawnieni" chcieli składać wnioski o pomoc w odkupieniu kwiatów, których nie mogli sprzedać 1 listopada.

- Nie składałem wniosku do ARiMR-u, bo nie uważam, że to ma sens. Nie wiadomo np. kiedy kwiaty mają zostać odebrane. Wiadomo, że są jakieś kwoty za chryzantemy, ale (znowu) nie wiadomo, czy zostaną hodowcom w pełni wypłacone. Przecież Agencja nie wypłaciła jeszcze wszystkich pieniędzy za zeszłoroczne suszowe to skąd pewność, że tym razem dotrzyma terminu. Miałem ponad tysiąc sadzonek, które sprzedaję od końca października. Z częścią pewnie zostanę, bo kwiaty wiecznie świeże nie będą, więc ten, kto chryzantemy odbierze pewnie od razu będzie musiał je zutylizować - mówi mężczyzna (nazwisko do wiadomości redakcji), który sprzedaje chryzantemy przed białostockim cmentarzem komunalnym.

Ofertę ma skromną: duże chryzantemy po 20 zł za doniczkę i mniejsze po 15 zł. Jak podkreśla, branża generalnie poniesie straty, bowiem hodowla chryzantem to nie jest kwestia kilku tygodni czy miesiąca, ale to półroczna praca. A tu nagle okazało się, że rząd postanowił ją zniszczyć.

Czytaj również: Cmentarze zamknięte, chryzantemy odczarowane. Jak Polacy wykorzystali cmentarne dekoracje? Akcja Chryzantema - cała Polska w kwiatach

- Przecież wszyscy wiedzą, że chryzantemy sprzedaje się na Wszystkich Świętych przed cmentarzami, a gdy się je tak nagle zamyka, nie ma żadnego manewru. To, co teraz sprzedaję normalnie kosztowałoby dwa razy drożej, ale dziś chodzi już tylko o to, by się tych chryzantem pozbyć. Start to i tak nie pokryje, ale cieszę się, że ludzie tak ładnie zareagowali. Przychodzili do nas, kupowali kwiaty i często płacili więcej lub nie chcieli reszty. Bardzo im za to dziękuję, bo to były piękne gesty i fajna sprawa, ale ja czułem się, jak żebrak, któremu dają jałmużnę - dodaje nasz rozmówca.

Na pomoc ARiMR mogą liczyć ci hodowcy chryzantem, którzy przygotowali do sprzedaży na 1 listopada przynajmniej 50 chryzantem w doniczkach i 200 kwiatów ciętych. Te doniczkowe Agencja ma odkupować płacąc po 20 zł, a cięte po 3 zł za sztukę. By uzyskać finansowe wsparcie hodowcy i sprzedawcy musieli złożyć (do 6 .11) w biurach powiatowych ARiMR wnioski om pomoc. Odkupione w ten sposób kwiaty mają trafić do organizacji pozarządowych, samorządów i innych instytucje. Te których nikt nie odbierze zostaną zutylizowane.

- Nie składałam wniosku. Staram się przeżyć za swoje. Niech przestaną nam co chwila coś zabierać i coś dawać. My sami sobie poradzimy, byle nikt nam nie przeszkadzał. Kwiaty sprzedajemy od 30 października, bo takie mieliśmy pozwolenie. Wcześniej staliśmy w innym miejscu, a teraz przenieśliśmy się przed cmentarz miejski. Przed świętami największe chryzantemy kosztowały 50-60 zł. Dziś kosztują od 5 do 20 zł i każdego dnia jest coraz taniej, bo przecież nie powiem do kwiatka, by przestał rosnąć. Zawsze mamy dwa tysiące doniczek. Dzięki życzliwości ludzi sporo kwiatów sprzedaliśmy, ale około dwustu doniczek nam zostanie - szacuje Dorota Dziekońska, która chryzantemy hoduje i sprzedaje od lat.

Czytaj również: Zamknięte cmentarze oznaczają straty. Przedsiębiorcy: Zostało nam morze kwiatów. To cios poniżej pasa (zdjęcia)

Dodaje, że nie byłoby kłopotów, gdyby rząd uprzedził wcześniej jakie ma plany. - Wtedy żadna pomoc nie byłaby potrzebna, a dziś nie sądzę, by ARiMR za wszystkie chryzantemy płacił po 20 zł. Za te najładniejsze może i tak. Tylko, że kwiaty z każdym dniem wyglądają coraz gorzej - uważa pani Dorota.

Są jednak hodowcy, którzy potwierdzają, że wnioski do ARiMR-u złożyli, ale generalnie zasłaniają się tajemnicą handlową i nie chcą mówić o ile kwiatów chodzi.

- Wniosek do Agencji złożyłem, bo jakoś trzeba się ratować. Część kwiatów udało się sprzedać, ale około jednej trzeciej przygotowanych do sprzedaży chryzantem zostało - przyznaje Benedykt Karolczuk, białostocki hodowca chryzantem.

- Hodowcy chryzantem i rolnicy mogli składać wnioski do Agencji, a my będziemy je od nich odkupować. Do piątkowego popołudnia otrzymaliśmy ich kilkanaście. Czy będzie więcej trudno powiedzieć, jest jeszcze trochę czasu. Dokumenty możemy otrzymać mailowo lub pocztą. Dokładną liczbę będziemy mogli podać w poniedziałek - wyjaśnia Waldemar Szczęsny, dyrektor Podlaskiego Oddziału Regionalnego ARiMR w Łomży.

Tajemniczy klient ze skarbówki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie