Miasto odzyskuje pamięć

Joanna Kuciel jkuciel@poranny.pl tel. 085 748 95 48
To niepojęte, że nie chwalimy się wybitnym malarzem kubistą, przyjacielem Picassa, Maxem Weberem, który także się tu urodził. A co z Borysem Kaufmanem, laureatem Oscara? Co z Norą Ney, gwiazdą przedwojennego kina, i Albertem Sabinem, twórcą szczepionki na polio?
To niepojęte, że nie chwalimy się wybitnym malarzem kubistą, przyjacielem Picassa, Maxem Weberem, który także się tu urodził. A co z Borysem Kaufmanem, laureatem Oscara? Co z Norą Ney, gwiazdą przedwojennego kina, i Albertem Sabinem, twórcą szczepionki na polio?
Skupieni jesteśmy na Zamenhofie. A inni wybitni Żydzi związani z Białymstokiem?

Zobaczyć Białystok, którego nie ma (rozmowa z Katarzyną Niziołek i Radosławem Poczykowskim)

Zobaczyć Białystok, którego nie ma (rozmowa z Katarzyną Niziołek i Radosławem Poczykowskim)

Z Katarzyną Niziołek i Radosławem Poczykowskim, socjologami z Uniwersytetu w Białymstoku, autorami przewodnika historycznego "Szlak Dziedzictwa Żydowskiego w Białymstoku";, rozmawia Joanna Kuciel

Obserwator: Piszą Państwo, że Białystok był przed wojną miastem wyjątkowym, w którym urzeczywistniał się ideał pokojowej koegzystencji różnych religii i kultur. To dosyć zaskakujący i nieznany obraz miasta.

Katarzyna Niziołek: Nie chcemy przez to powiedzieć, że było sielankowo. Bo bywało różnie. Konflikty były częścią codziennej rzeczywistości. Ale woleliśmy się skupić na tym, co pozwalało ówczesnej społeczności razem żyć, pracować, bawić się. Nie chcieliśmy drążyć złej pamięci, a pokazać przykłady integracji i pozytywnych wątków we wspólnej historii. To przecież nie przypadek, że w Białymstoku narodziła się idea esperanto, języka, który w założeniu miał połączyć wszystkich ludzi, właśnie przez to, że był sztuczny, że nie należał do nikogo.

Radosławm Poczykowski: O integracji świadczą na przykład mieszane klasy w przedwojennych białostockich szkołach. Dotarliśmy do księgi matur gimnazjum im. Zygmunta Augusta (obecnie VI LO) z tego okresu i okazało się, że choć szkołą kierował katolicki ksiądz, w każdej klasie było kilku żydowskich uczniów. Z kolei w żydowskim gimnazjum J. Zeligmana programowo zakładano wyznaniową desegregację. W jednej klasie uczyły się tam dzieci chrześcijańskie i żydowskie. Jedynie lekcje religii miały osobno.

Dla kogo jest ten przewodnik? Dla turystów czy bardziej dla mieszkańców miasta, żeby przypomnieć to, co zapomniane? Okazuje się, że dla młodych ludzi skala obecności Żydów w Białymstoku i ich znaczenie przed wojną jest zaskoczeniem.

K. Niziołek: Rzeczywiście, młodzi ludzie często nie znają lokalnej historii. Dlatego zależało nam, aby naszym projektem zainteresować młodzież - uczniów i studentów. Dla tej grupy odbiorców szlak ma duże znaczenie edukacyjne, choć pomyślany jest także jako atrakcja dla turystów i może służyć promocji miasta na zewnątrz, także za granicą.

R. Poczykowski: Do tej pory takiego przewodnika nie było. Sam oprowadzam wycieczki, między innymi ze Stanów, czasem z Izraela, i zauważyłem, że brakowało właśnie takiego opracowania. Dlatego wydaliśmy przewodnik także po angielsku.

Zaskakujące, że tak mało w Białymstoku wiadomo o powstaniu "Szlaku Dziedzictwa Żydowskiego". A to przecież więcej niż przewodnik, to także strona internetowa i trasa wytyczona w mieście.

K. Niziołek: Opisaliśmy 36 miejsc związanych z przedwojenną historią białostockich Żydów. Niektórych spośród tych miejsc już nie ma. Niekiedy zachowały się jeszcze na starych fotografiach. W przewodniku staraliśmy się pisać o nich tak, żeby można było sobie wyobrazić, co się tam kiedyś działo. Za kilka tygodni szlak zostanie oznakowany w terenie. Przygotowaliśmy już tablice, które umieścimy w większości punktów znajdujących się na szlaku. A zainteresowanie szlakiem jest na tyle duże, że planujemy dodruk mapek i broszurek.

R. Poczykowski: Naszą stronę www.szlak.uwb.edu.pl odwiedzają ludzie z całej Polski, ale też z Europy Zachodniej, Izraela, Stanów Zjednoczonych, a nawet Argentyny. Ostatnio przyjechały dwie panie z Warszawy, które chciały być oprowadzone naszym szlakiem. Dowiedziały się o nim od swojego znajomego z Izraela i przyjeżdżając do Białegostoku, wybrały taki sposób zwiedzania miasta.

Czy udało się Państwu przy opracowaniu "Szlaku" dotrzeć do nowych, nieznanych informacji na temat żydowskiego Białegostoku?

K. Niziołek: Kilka takich informacji udało nam się zdobyć. Między innymi dzięki pani Helenie Datner z Żydowskiego Instytutu Historycznego nawiązaliśmy kontakt z panem Gustawem Kerszmanem, wnukiem Józefa Zeligmana, dyrektora jednego z białostockich gimnazjów. Tą drogą dotarliśmy do informacji biograficznej o Józefie Zeligmanie i jego rodzinnego zdjęcia, które wykorzystaliśmy w przewodniku.
R. Poczykowski: Tak naprawdę nie odkrywamy nic nowego, ale staramy się spopularyzować mało znane wątki i postacie związane z historią miasta. Bo o ile Ludwik Zamenhof jest osobą powszechnie rozpoznawalną, to na przykład Osip Dymow, Albert Sabin czy bracia Kaufman już nie. Są to osoby znane w świecie, a w Białymstoku - mieście swego pochodzenia - zapomniane.

A kiedy przyjeżdżają Żydzi, co mówią o współczesnym Białymstoku?

R. Poczykowski: Najczęściej są zaskoczeni, że tak wiele miejsc związanych z historią Żydów znajduje się dziś w opłakanym stanie. Kiedyś pewien rabin, który przyjechał tu ze Stanów Zjednoczonych, był wstrząśnięty, że cmentarz przy ulicy Wschodniej jest tak zaniedbany. Ze łzami w oczach odmówił kadysz i powiedział: "Długowiekowa historia Żydów w Europie się skończyła". Dodał, że Żydzi żyją teraz w Izraelu i w Stanach Zjednoczonych, a w Europie pozostały tylko takie cmentarze jak tu. Odpowiedziałem mu wtedy, że się z nim nie zgadzam. Tym, co robimy, udowadniamy, że historia Żydów jest dla nas ważna, bo nie można zrozumieć historii Polski bez znajomości ich roli i wkładu.

A jak mieszkańcy Białegostoku reagują na wizyty Żydów?

R. Poczykowski: Najczęściej reagują sympatycznie, ale jest taki gatunek mieszkańców, których mój kolega, też przewodnik, nazywa ironicznie "prawdziwi białostoczanie". Oni, gdy widzą wycieczkę, wykazują niezdrowe zainteresowanie i pytają: "A co to? Żydzi? A po co tu przyjechali? Czego tu szukają?". Czasem nawet rzucą jakieś przekleństwo.

Nie, nie... proszę powiedzieć, że to rzadkość.

K. Niziołek: Tak, to incydenty, ale, niestety, czasami się zdarzają. Dlatego mamy poczucie, że takie projekty jak nasz są potrzebne, między innymi po to, by takie postawy zmieniać.

Dziękuję za rozmowę.

Nie ma tygodnia, aby w mediach lub kulturze nie pojawił się motyw związany z żydowską historią Białegostoku. Z roku na rok przybywa zainteresowanych tematem. Ale czy to wystarczy, żeby uznać, że zbiorowa amnezja puszcza? Że białostoczanie na nowo próbują zdefiniować tożsamość swojego miasta?

Ojej, wszystko żydowskie

Być może jeszcze jest za wcześnie, aby ogłaszać przełom, ale z pewnością dzieją się rzeczy, które mogą doprowadzić do zmiany postrzegania historii miasta.
Zresztą próba zapomnienia o żydowskiej przeszłości Białegostoku jest nierealna. Tego zrobić się nie da. Duchy Żydów krążą nad nami, a ostatnio na szczęście sami je wskrzeszamy.

Do takich niecodziennych seansów spirytystycznych zaliczam spacer po żydowskim rynku pod przewodnictwem Andrzeja Lechowskiego podczas muzealnej nocy. Przyszło ponad dwieście osób, głównie młodych, większość autentycznie zainteresowana opowieścią dyrektora Muzeum Podlaskiego. A on sam, ubrany w szaty kupca, z jarmułką na głowie, dał z siebie wszystko, aby zainteresować zebranych żydowską historią miasta.

Gdy kilkakrotnie podkreślał, że "wszystko tu, na tym rynku, było żydowskie, nic nie należało do Polaków", ta informacja budziła zaskoczenie młodzieży (choć najgłośniejsze "och!" słychać było, gdy powiedział, że w Białymstoku było 30 browarów).

Na koniec spaceru Andrzej Lechowski pożegnał się takimi słowami: "Oprowadziłem państwa po świecie, którego nie ma i nigdy nie będzie. Ale pamiętanie o nim i kultywowanie tej pamięci jest naszym obowiązkiem!". Brzmiało to jak wezwanie, memento dla białostoczan.

Nie do przecenienia w budzeniu świadomości mieszkańców jest działalność Anny Klozy (odznaczonej medalem za naprawianie świata), nauczycielki, która ze swoimi uczniami utrwala wydarzenia związane z Holokaustem. Nie zniechęcają jej antysemickie wyzwiska. Jest twarda, konsekwentna, jak na naprawiaczy świata przystało.

Nowy szlak w Białymstoku

Kolejną mało znaną, ale rewelacyjną inicjatywą jest Szlak Dziedzictwa Żydowskiego w Białymstoku.

Przewodnik historyczny opracowany przez młodych naukowców i studentów z Uniwersytetu w Białymstoku to synteza informacji o miejscach, które pozostały po białostockich Żydach. Przewodnik - także w wersji miniaturowej, rozkładany - dostępny jest za darmo w punktach informacji turystycznej.

To przedsięwzięcie to więcej niż opracowanie dla turystów, to stworzenie nowego szlaku w mieście. Wkrótce w 36 miejscach pojawią się tablice omawiające poszczególne miejsca na szlaku.

Ale kto o tym wie? Niewielu, bo autorzy projektu - wolontariusze - nie mają przecież środków na jego promocję.

Zaskakujące, że urzędnicy miejscy nie potrafią czy też nie chcą tak cennego materiału podanego właściwie na tacy wykorzystać przy promocji Białegostoku. Zwłaszcza że magistrat wsparł finansowo projekt. Widać kompletny brak inwencji, a przecież można choćby zrobić przekierowanie ze strony urzędu miejskiego na stronę szlaku dziedzictwa (www.szlak.uwb.edu.pl), która też jest świetnie zrobiona. Ale nikt na to nie wpadł.

W Białymstoku więc szlak na razie nie wzbudził większego zainteresowania, za to na zewnątrz już tak, dlatego był prezentowany na Uniwersytecie Jagiellońskim podczas międzynarodowej konferencji poświęconej historii i kulturze lokalnej.
Natomiast strona internetowa szlaku odwiedzana jest przez użytkowników z różnych miejsc Polski, a nawet ze Stanów Zjednoczonych i Argentyny.

Wielcy nasi Żydzi zapomniani

O tym, że jest lepiej, ale nadal źle, przekonujemy się na każdym kroku.
Wprawdzie szykowana jest tablica upamiętniająca spaloną synagogę na Suraskiej (niesamowite, że ponad 60 lat się do tego zabieraliśmy), ale już cmentarz przy Wschodniej, przepiękne miejsce, jest kompletnie poza uwagą. Aż się prosi o tablicę informującą o tym, kiedy powstał, kto na nim leży itd.

Można zapytać: A kto niby miałby to zrobić?

Odpowiedź jest prosta: białostoczanie, bo to przecież ich zabytek i należy do miasta, wiec to ono powinno się nim opiekować (jak jest np. we Wrocławiu, gdzie na starym żydowskim cmentarzu leżą wyłącznie niemieccy Żydzi, ponieważ Polaków tu przed wojną nie było).

Tymczasem tzw. miasto, czyli urzędnicy miejscy, rada miejska w Białymstoku, nie zawracają sobie tym głowy.

W praktyce więc o pamięć dbają małe organizacje filosemitów, fundacje, towarzystwa. I bardzo dobrze, na razie w nich jedyna nadzieja, a do przypomnienia i opracowania jest mnóstwo.

Przed dwoma tygodniami na łamach "Porannego" opisaliśmy zapomnianego geniusza z Białegostoku, dziada poety Antoniego Słonimskiego, Chaima Zeliga Słonimskiego. Ale przecież takich wielkich zapomnianych jest więcej. Skupieni jesteśmy na Zamenhofie. To niepojęte, że nie chwalimy się wybitnym malarzem kubistą, przyjacielem Picassa, Maxem Weberem, który także się tu urodził. A co z Borysem Kaufmanem, laureatem Oscara? Co z Norą Ney, gwiazdą przedwojennego kina, i Albertem Sabinem, twórcą szczepionki na polio?
Jest się czym chwalić. Pytanie, jak to robić.

Musimy się z tym oswoić

Zdaniem Andrzeja Lechowskiego mamy do czynienia cały czas z incydentalnymi akcjami, a brakuje przejrzystej strategii, jak to żydowskie dziedzictwo miasta upamiętnić, jak je prezentować. - Te wszystkie działania, które podejmujemy, to zaledwie przyczynek do rozmowy o tym, jak systemowo to zagadnienie potraktować. Nad tym trzeba się poważnie zastanowić i to jest zadanie dla białostockiej inteligencji.

Według Katarzyny Sztop-Rutkowskiej, socjolog z Uniwersytetu w Białymstoku (autorki książki "Próba dialogu. Polacy i Żydzi w przedwojennym Białymstoku"), aby rozmaite szczytne akcje mogły mieć rzeczywisty wpływ na zmianę świadomości mieszkańców, potrzebne są większe pieniądze. Inaczej będą to rzeczywiście incydenty, a potrzebna byłaby choć jedna duża impreza związana z obecnością Żydów w dawnym Białymstoku.

- Przemawiają tylko masowe, duże imprezy. Łódź ma Festiwal Czterech Kultur i coś w tym rodzaju nam by się przydało. Widzę po studentach, że dwukulturowość Białegostoku jest dla nich zaskoczeniem, trzeba by więc znaleźć sposób, aby tę wiedzę utrwalać - mówi Katarzyna Sztop-Rutkowska.

Ale Andrzej Lechowski zwraca uwagę na jeszcze inny bardzo ważny aspekt. - Trzeba się w końcu oswoić z myślą, ile to miasto zawdzięcza Żydom - mówi.

Bez hipokryzji

Czy festiwal i oswajanie mieszkańców z żydowskim dziedzictwem wystarczy, aby je uchronić?

Raczej nie, skoro obecnie tak trudno wywalczyć zachowanie pożydowskiej dzielnicy Chanajki i wkrótce w dużym stopniu zostanie zburzona (choć dzięki mediom częściowo na szczęście zachowana).

Kiedy dwa tygodnie temu zaprosiliśmy Czytelników do dyskusji nad tym, w jaki sposób Białystok powinien upamiętnić Chaima Zeliga Słonimskiego, Krzysztof Jędrzychowski na naszym forum napisał: "Krok pierwszy: władze magistratu powinny uszanować historyczne dziedzictwo, które pozostawiło po sobie między innymi pokolenie współczesne Chaimowi Zeligowi Słonimskiemu. Natychmiast zaprzestać skandalicznego, barbarzyńskiego niszczenia historycznej, białostockiej zabudowy, m.in. jej resztek przy Rynku Siennym. Od tego trzeba zacząć. W innym wypadku wszelkie sposoby uczczenia tak znamienitej postaci byłyby ze strony włodarzy, a także nas wszystkich, tylko obrzydliwą hipokryzją.

Czy mamy moralne prawo stawiać pomniki tym, którzy już odeszli, niszcząc jednocześnie autentyczne pamiątki, które się po nich zachowały?! Pozostałości po żydowskich Chanajkach warto zachować choćby dla pamięci tych, którzy przez wieki stanowili większość wśród mieszkańców tego miasta, którym zagładę przyniosła wojna, a więc nie skazujmy na zniszczenie tego, co po nich ocalało".
Trudno się z tą opinią nie zgodzić.

Białystok żydowski, miasto, którego już nie ma, daje Białemustokowi współczesnemu, którego tożsamość cały czas się tworzy, ogromny potencjał.
Gdyby były sprzyjające wiatry i więcej inwencji, można by wokół Rynku Siennego i Chanajek stworzyć coś w rodzaju Krakowskiego Kazimierza Bis.
Ale do tego naprawdę trzeba oswojenia, o którym mówi dyrektor Lechowski, szacunku do historii i dalekowzroczności.

Do tego długa droga, ale postawa młodych ludzi napawa nadzieją, że będzie lepiej.
Sądzę, że jeszcze trochę, a Białystok dojrzeje, aby wizytówkę miasta zbudować na swojej historii.

I coś mi się wydaje, że za kilka lat atrakcją turystyczną będą bułki "białystoker" zwane też "białys", które kupują na Manhattanie potomkowie Żydów z Białegostoku pamiętający je sprzed wojny.

I może uda się zachować istotę miasta, "w którym w sposób unikalny i spontaniczny urzeczywistniał się ideał pokojowej współegzystencji różnych narodów, religii i kultur" (Szlak Dziedzictwa Żydowskiego).

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Polak

Dziwna sprawa. Wczoraj umieściłem na tym forum posta ze słowem "parch" na określenie Icka , który nazwał mnie "gojem" a dzisiaj niewidzialna ręka (pewnie z pejsikami) już go skasowała. Dziękuję Ci kochana redakcjo za cenzurę. Ile jeszcze czasu będziemy kłaniać się w pas każdemu kto sobie coś "przypomniał" i wyciąga rękę po nie swoje?

m
mario

A co goje zazdroscicie:)

Przeciez wy wogóle nic niemacie ....

Przede wszystkim nie mamy ludzkiej krwi na swoich rękach. Nie mordujemy w Palestynie niewinnych kobiet i dzieci... Szczycisz się, że poprzez przerkręty, geszefty, kombinatorstwo zdobywacie świat? Nie macie w sercu Boga...

d
d

cmentarz przy ul. wschodniej jest własnością warszawskiej gminy żydowskiej

h
hil

A TRUSKOLASKI to NIEMIEC , POLAK , czy ŻYD ? POLAK odpada!

S
STARY

dlaczego ma się propagowac to że w Białymstoku było dużo żydowskiej ludności i chciała ona nawet utworzenia wolnego miasta żydowskiego, zaraz po odzyskaniu niepodległóści przez Polskę.
Przecież Białystok to miasto wschodniej polski, gdzie żyli polacy, zydzi, białorusini,niemcy, a też i tatarzy.
Marmury z cmentarza ewangelickiego na poczatku lat 60 juz nie były na grobach, nie ma też tego cmentarza/nawet nikt go nie wspomina-p. Lechowski tez/.
Fabryki nalezały też nie tylko do żydów.
Nie można tak postępowac że wspominamy tylko rolę jednej narodowości w rozwoju miasta, bo dojdziemu do wniosku że Białystok to żydzi i żubr, a to chyba nie tak?
Należy uczyć historii miasta pisząc bez ograniczania tematu.
A jak jakiś sikun namaluje swastykę to świadczy raczej o jego głupocie, a nie o miłości do Adolfa H czy faszyzmu, a tu zaraz teksy przez miesiące w gazecie.

I
Icek Mendelsztajn
Wy nie zartujcie tylko sie od nas uczcie to za jakies 100 lat tez bedziecie mieli butiki na Florydzie...
Grunty Wam wydzierzawimy tanio
AJ waj!
l
leon
W dniu 01.06.2008 o 08:46, Icek Mendelsztajn napisał:

A co goje zazdroscicie:) Bo zeby koniec z koncem zwiazac to musicie do Londynu szorowac kible jechac albo szwabom busy krasc?Co zachciewa sie kioskow w Miami a zwyczajnej autostrady porzadnie wylac nie umiecie. Miało byc 3mln mieszkan a sa kredyty w naszych bankach na 30 lat.Co wy macie ze innych obrazacie?Przeciez wy wogóle nic niemacie .... Prowincjonalne panstewko


" Jechał Icek po wodę, złapał kozę za brodę, a koza go za pejsy, czy ty Icek tutejszy?"
I
Icek Mendelsztajn

A co goje zazdroscicie:)
Bo zeby koniec z koncem zwiazac to musicie do Londynu szorowac kible jechac albo szwabom busy krasc?
Co zachciewa sie kioskow w Miami a zwyczajnej autostrady porzadnie wylac nie umiecie.
Miało byc 3mln mieszkan a sa kredyty w naszych bankach na 30 lat.
Co wy macie ze innych obrazacie?
Przeciez wy wogóle nic niemacie ....
Prowincjonalne panstewko

~JAREK~

ZGADZAM SIE Z WAMI.WLASCIWIE CO SIE DZIEJE Z NASZA POLSKA!? TEN CALY HOLOBIZNES SPRAWDZA SIE CO DO JOTY! WSZYSCY SA ZAKOCHANI W TYCH ZYDACH, A ONI TAK SZCZERZE TO KOCHAJA TYLKO SAMYCH SIEBIE!!!
MIESZKAJA NA NASZYCH ZIENIACH OD SETEK LAT,MIELI TYTAJ RAJ NA ZIEMI DO CZASU KIEDY NIE PRZYSZEDL MALY Z WASEM I T O O N, PRZENIOSL ICH NA TAMTEN SWIAT!!!! TYLKO ,ZE NIKT NIE CHCE O TYM PAMIETAC. A POTEM "PRAWDZIWI POLACY" W UBECKICH MUNDURACH WYSYLALI NASZYCH CHLOPAKOW I DZIEWCZYNY DO STWORCY! TYLKO,ZE EMERYTURY TYCH "NAJPRAWDZIWSZYCH" SA CIAGLE BARDZO WYSOKIE- I NIKT O TYM NIE MOWI,ALE TEMAT O ZNANYCH ZYDACH W MOIM MIESCIE ZNAJDZIE SWOICH CZYTELNIKOW.
NA WSCHODNIM WYBRZEZU FLORYDY O PALM BEACH PO MIAMI,PRAWIE WSZYSTKIE BUTIKI SA W REKACH IZRAELITOW(TAK JAK CALA PRAWIE AMERYKA).SA ONI TAK NIEMILI I NIESYMPATYCZNI,ZE OD RAZU WYCHODZILEM ZE SKLEPU I WTEDY ZROZUMIALEM NA ZAWSZE,ZE DLA NICH SIE LICZY TYLKO K A S A!!!! NIE MA ZNACZENIA ,KTO BYL SLAWNY I SKAD POCHODZI----TYLKO KASA!!!!POZDRAWIAM Z CHICAGO!
JAREK

G
Grosse

Proponuje w każdym Polskim mieście ulicę imieniem zasłużonego człowieka Jana Tomasza Grossa autor wiadomo czego. Oczywiście czarny humor.

o
odzysk mienia

Przypominam obraz Polaka- Żyda- komunisty z okresu po II wojnie światowej, jako uczestnika władz U.B. Prokuratury, Sadów i całej góry aparatu komunistycznego ucisku. Żyjemy tu i teraz. W przeszłości mieszkali tu Neandertalczycy. I co z tego. Niech się lansuje naród Polski. Skończie z tą prohebrajską propagandą. Jak sponsorujecie przedsiębiorstwo holocaust to nie w Białymstoku. Zmiękczanie narodu przed uzyskaniem odszkodowań. Gra na sentymentach. Co reprewatyzacja czeka. Oj by się wzięło centrum Białegostoku przez Gminę Warszawską. Nie ma białostockiej Gminy Żydowskiej. Nie ma praktycznie żyjących spadkobierców. I tak odzyskają mienie. Mamy w Polsce odpowiednie lobby co o nich zadba. I te artykuły............ żenada

J
Jerzy

Wszyscy, pochodzący z Białegostoku i okolic, wybitni Żydzi, podobnie jak Białorusini, Ukraińcy, Litwini czy Tatarzy powinni mieć swoją ulicę w Białymstoku. Niegdyś przyjaźniłem się z rodziną żydowską Bergmanów z Warszawy. Pani Aleksandra Bergman jest wielce zasłużona dla kultury białoruskiej. Wydała dwie książki o Białorusinach, które były wynikiem jej wieloletnich badań i dociekań naukowych: "Rzecz o Bronisławie Taraszkiewiczu" i "Sprawy białoruskie w II Rzeczypospolitej", notabene, w Białymstoku. Mimo iż urodziła się w Grodnie, uważam, że powinna mieć swoją ulicę w Białymstoku. Pozdrawiam Jerzy

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3