Lina miała 15 metrów. Na niej pies. A właściciel go nie widział

Magdalena Kuźmiuk
Magdalena Kuźmiuk
Udostępnij:
Policjanci szukali zwyrodnialca, który miał znęcać się nad psem ze szczególnym okrucieństwem. Gdy zatrzymali właściciela czworonoga, przyjęli, że był to nieszczęśliwy wypadek. W internecie zawrzało.

Sobota, godzina 5 rano. 32-latek na osiedlu Jaroszówka wsiada do samochodu. Wie, że po podwórku, przypięty do 15-metrowej linki, biega jego czworonożny pupil. Jeden z wielu - jak potem powie policjantom - bo jest miłośnikiem zwierząt. Tego ranka 32-latek się nim nie interesuje. Odjeżdża z posesji.

Czytaj też: Zwyrodnialec przywiązał psa do samochodu i ciągnął przez miasto. Widziano go przy rondzie Lussy

SUV mija ulice, dojeżdża do ronda Lussy, okrąża je i odjeżdża w kierunku ul. Branickiego. Właściciel nie zatrzymuje się. Mimo że na łuku drogi z jego samochodu odczepia się jego pies. Już nie żyje. Bo przez kilka kilometrów był wleczony za samochodem.

Kilka godzin później - dokładnie o godz. 15.35 - policjanci zatrzymują 32-latka. Jest zaskoczony. Twierdzi, że psa nie widział, nie zauważył, a wyjeżdżał o świcie do pracy. Że pies musiał sam zaplątać się o jakiś element jego samochodu.

- Wszystkie ustalenia i materiał dowodowy wskazywały na to, że był to jednak nieszczęśliwy wypadek. Zgromadzony materiał nie pozwolił na przedstawienie komukolwiek zarzutów w tej sprawie - mówi asp. Marcin Gawryluk z zespołu prasowego podlaskiej policji.

Czytaj także: 32-latek ciągnął psa przez miasto na lince za samochodem. Pies nie przeżył. Właściciel twierdzi, że go nie zauważył [ZDJĘCIA]

32-latek wyszedł z policyjnego aresztu bez zarzutów. Choć początkowo policjanci - publikując w internecie apel - szukali sprawcy znęcania się nad psem ze szczególnym okrucieństwem.

W internecie zawrzało. Internauci nie mogą uwierzyć, że właściciel przez taki kawał drogi nie zauważył za samochodem pupila na lince.

- Skoro wyjeżdżał z posesji i utrzymuje, że pies niechcący mu się zaplątał, to zamykając chociażby bramę, psa nie zauważył? Nawet gdyby brama była automatyczna, to pies zostałby za nią. Też by tego nie zauważył, że coś psu się dzieje? To bardzo śliskie, mętne tłumaczenie, nielogiczne - ocenia Anna Jaroszewicz, prezes białostockiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Sama hoduje psy rasy husky, które również biegają po podwórku. Dlatego uważa, że opis wydarzeń, który podaje właściciel psa, nijak się ma do jej doświadczenia. Wczoraj TOZ złożyło wniosek o włączenie do policyjnego postępowania w charakterze pokrzywdzonego.

- Nie wyobrażam sobie, żebym nie zamknęła za sobą bramy, nie upewniła się, że psy zostały na podwórku. Sprawa jest bardzo dziwna. Dziwię się, że tak szybko wyjaśniła ją policja Jak człowiek może być zdolny do czegoś takiego? - oburza się Anna Jaroszewicz.

Czeka teraz na oficjalne pismo. Jako pokrzywdzonemu, TOZ przysługuje szereg uprawnień, m.in. wgląd do akt sprawy.

Na zasady logiki i doświadczenia życiowego - zwłaszcza przy wyciąganiu wniosków podczas prowadzenia postępowań - zwraca też uwagę adwokat Bartosz Wojda, którego poprosiliśmy o komentarz. Jego zdaniem sprawa jest nieoczywista.

- Jak się ocenia materiał dowodowy - czy to robi policja, czy prokuratura, czy sąd - który ma się w sprawie, to trzeba uwzględniać: zasady logiki, zasady prawidłowego rozumowania, wskazania wiedzy i doświadczenia życiowego. Trudno jest mi uznać, że zgodne z doświadczeniem życiowym i zasadami logiki jest to, żeby ciągnąć psa z Jaroszówki do centrum i nie zorientować się - przyznaje mecenas.

Dziś ma się odbyć sekcja zwłok psa.

Zobacz koniecznie: Superbakteria atakuje. Polscy lekarze są bezradni

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jamto
W dniu 16.10.2018 o 23:53, Mark napisał:

Kto jest ważniejszy człowiek czy zwierzę? Pos rany ten dzisiejszy świat.

każde życie jest ważne i nikt nie powinien tego lekceważyć.
M
Mark

Kto jest ważniejszy człowiek czy zwierzę? Pos rany ten dzisiejszy świat. 

z
znajomyznajomego

Uwierzyłabym temu gościowi w przypadek ale do pierwszego zakrętu na drodze. Jeśli tego nie zauważył w drodze z Jaroszówki do ul. Lussy  to po pierwsze kłamie, po drugie jest kierowcą niebezpiecznym dla ludzi.Pies uczepiony na jak podają 15 m lince to nie jest przyczepka samochodowa i na zakrętach aż strach pomyśleć pies ,, latał" na wszystkie strony i normalny kierowca to zauważyłby w 100%.

P
PS
Zbadać sprawę i jeżeli jest winny to odizolować od społeczeństwa w zamkniętym zakładzie.
g
gość
W dniu 16.10.2018 o 08:58, Cezary napisał:

Czy policjant sprawdził jak wygląda linka, na której uwiązany był pies? W którym miejscu była urwana? Na którym elemencie samochodu "zaczepił się" jej drugi koniec? Był zaczepiony, czy zawiązany ludzką ręką? Jeżeli linka przetarła się przy samochodzie i nie ma żadnego jej fragmentu, to gdzie jest ślad po przecierającej się lince? Czy w miejscu śladu linka może zaczepić się sama przypadkowo? jak jest zakończona część linki, która pozostała przy psie?  Urwana, czy może przetarta pętla? Policjant to sprawdzał, czy "dał wiarę wyjaśnieniom podejrzanego" i wygodnie umorzył dochodzenie, bo ma ważniejsze sprawy, niż śmierć kundla?

 

Raczej to drugie...liczę,że TOZ tak tego nie zostawi

C
Cezary

Czy policjant sprawdził jak wygląda linka, na której uwiązany był pies? W którym miejscu była urwana? Na którym elemencie samochodu "zaczepił się" jej drugi koniec? Był zaczepiony, czy zawiązany ludzką ręką? Jeżeli linka przetarła się przy samochodzie i nie ma żadnego jej fragmentu, to gdzie jest ślad po przecierającej się lince? Czy w miejscu śladu linka może zaczepić się sama przypadkowo? jak jest zakończona część linki, która pozostała przy psie?  Urwana, czy może przetarta pętla? Policjant to sprawdzał, czy "dał wiarę wyjaśnieniom podejrzanego" i wygodnie umorzył dochodzenie, bo ma ważniejsze sprawy, niż śmierć kundla?

Więcej informacji na stronie głównej Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie