Koronawirus w Białymstoku. 37-latka wróciła z Wielkiej Brytanii. To pacjentka nr 3 na Podlasiu. Sanepid nie zainteresował się jej rodziną

Bartosz Wacławski
Bartosz Wacławski
To zdjęcie z sanepidu w Poznaniu. W tym laboratorium przeprowadza się testy na koronawirusa. W Białymstoku podobne laboratorium działa od niedawna. Rodzina pacjentki nr 3 opowiada nam, jak wyglądało diagnozowanie od dnia przekroczenia przez Karolinę granicy, aż po dziś dzień. Efekt jest taki, że pacjentka leży w szpitalu, rodzina dopiero po trzech dniach od wykrycia wirusa została objęta kwarantanną. - Mam wielki żal do sanepidu - mówi matka pacjentki. lukasz gdak/polska press
Mam wielkie pretensje do sanepidu - nie ukrywa pani Bożena. Mieszka w Supraślu z mężem i 35-letnim synem Michałem. 15 marca do domu z Wielkiej Brytanii wróciła 37-letnia córka. Dziś nazywana jest pacjentem nr 3. 20 marca testy wykazały, że jest chora na koronawirusa. Trudno uwierzyć w to, co działo się potem. Dziś, 27 marca 2020 roku, dostaliśmy odpowiedź sanepidu. Na odpowiedź rzeczniczki wojewody, nadal czekamy.

Informacja o potwierdzonym przypadku koronawirusa na Podlasiu pojawiła się w piątek, 20 marca rano. Komunikat wojewody brzmiał bardzo lakonicznie. Zresztą jak za każdym razem. "To kobieta w sile wieku z powiatu białostockiego, która przyjechała z Anglii. Przebywała w kwarantannie domowej". Dziś o Karolinie wiemy znacznie więcej.

37-latka wróciła z Wielkiej Brytanie 15 marca. - To ja ją do tego nakłoniłam - mówi nam pani Bożena. Córka od razu dostała administracyjny nakaz kwarantanny. Przyjechała do domu w Supraślu, zamknęła się w pokoju na piętrze. Rodzina spotykała się, gdy Karolina schodziła robić herbatę do kuchni.

Czytaj też:Kim jest Elżbieta Kraszewska, podlaski wojewódzki inspektor sanitarny? Lekarz pediatra, była wójt, kandydatka do Sejmu

Koronawirus w Białymstoku. Pacjentka skierowana na badania

Typowych objawów nie miała. Na przykład wysokiej gorączki. Ale kaszel - już owszem. Karolina zaniepokojona zaczęła wydzwaniać do sanepidu. - Albo nikt nie odbierał, albo zajęte - mówi jej mama. Dopiero w środę, 18 marca, się udało. Ktoś odebrał telefon. I skierował kobietę na badania do szpitala na ul. Żurawią w Białymstoku.

Zobacz koniecznie:Koronawirus - Białystok i woj. podlaskie - RAPORT. Szósty przypadek zakażenia w regionie. W kraju jest już osiem ofiar patogenu 23.03.2020

Karolina poprosiła brata, razem pojechali do szpitala - To co tam się działo trudno opowiedzieć - mówi nam Michał, brat pacjentki. Przypomnijmy, że działo się to już wtedy, gdy w tym szpitalu leżał Krzysztof Drabikowski, pierwszy pacjent ze zdiagnozowanym koronawirusem na Podlasiu.

- Weszliśmy do budynku szpitala, tam powstał harmider, wygoniono nas wraz ze wszystkimi innymi osobami do namiotu przed budynek, było tam mnóstwo ludzi. Mówię do siostry, że ja tu się boję siedzieć, bo sam nabawię się wirusa, więc poszedłem do samochodu. I tam czekałem. Nie przesadzam, ze cztery godziny - mówi Michał

Koronawirus w Białymstoku, Spokojnie jest pani zdrowa

W tym czasie Karolina trafiła do gabinetu. Tam lekarz uspokajał, że wszystko jest w porządku. I że jest zdrowa. Kobieta opowiadała potem, że praktycznie wymusiła na personelu pobranie próbek. Ale ze szpitala wyszła zadowolona. - Zapewnili ją przecież, że jest zdrowa - mówi brat.

Dwa dni później, w piątek dostał telefon od siostry. "Wracaj do domu, zaraz przyjedzie karetka. Mam koronawirusa" - brzmiał jej komunikat. Popędził. Przyjechało pogotowie w skafandrach. Zabrali Karolinę. Matka pytała, co teraz z nimi, co mają robić. Nie dostali odpowiedzi, sami więc zdecydowali, że od tego momentu zostaną w domu.

Z komunikatu wojewody, który cytowały media, dowiedzieli się, że „osoby z najbliższego kontaktu zostały objęte opieką epidemiologiczną”. - Jak to? - zastanawiała się pani Bożena. Przecież nikt im niczego nie mówił, nie dzwonił, nie pytał. Sama zaczęła więc dzwonić do sanepidu w Białymstoku.

Odsyłano ją od działu do działu. Nie pomagały groźby i prośby. - Kiedy już się zdenerwowałam i przestałam być miła, przestali odbierać ode mnie telefony - twierdzi pani Bożena. - A ja chciałam tylko, by zrobili nam te testy...

Czytaj też:Krzysztof Drabikowski: Chciałem zrobić test. Nie mogłem się nigdzie dobić (ZDJĘCIA)

Koronawirus w Białymstoku. Objęci kwarantanną po trzech dniach

Potem dzwonił też jej syn, też bez rezultatu. Wreszcie wczoraj, przed godziną 14 ktoś z sanepidu oddzwonił. Po trzech dniach od diagnozy Karoliny! - Nie pamiętam nazwiska, kobieta powiedziała, że jesteśmy objęci oficjalną kwarantanną. I że nałożono na nas taką decyzję administracyjną. Na mnie, męża i syna. I to wszystko - mówi matka. - Gdy zapytałam kiedy będziemy mieli testy, usłyszałam, że dopiero rozpiskę będą robić. A ja się boję. Mąż cukrzyk...

Michał dodaje:- Lekarka ze szpitala, która opiekuje się Karoliną mówiła, żebyśmy naciskali, nie odpuszczali. Żeby nam zrobili te testy

Wczoraj za to rodzinę odwiedzili policjanci. Funkcjonariuszka pytała, czy czegoś nie potrzebują. Na wysokości zadania stanęli sąsiedzi. Pomagają rodzinie.

- Jak się czuje Pana siostra? - pytam Michała. Jest poniedziałek 23 marca, koło godziny 16.
- Bardzo dobrze - odpowiada.

Wczoraj, godzina 21:12. Dostaję wiadomość od Michała. „Przyjechali pobrać wymaz. I tyle z ich opieki”.

Jak dotąd najwięcej zakażeń na koronawirusa potwierdzono w woj. mazowieckim - 175. Na Podlasiu - siedem. Najmniej w Polsce.

Koronawirus w Białymstoku. Nikt nie odpowiada na pytania

Wysłałem pytania do sanepidu. Oczywiście nie dostałem żadnych odpowiedzi. Od początku epidemii szefostwo stacji w Białymstoku milczy jak zaklęte nie informując w zasadzie o niczym. Oto o co pytałem:

  • Czy to prawda, że sanepid z własnej woli nie zlecił wykonania testu na obecność koronawirusa u pani Karoliny? I dlaczego?
  • Czy to prawda, że od dnia wykrycia koronawirusa u Pani Karoliny (20 marca) przez cztery dni do dziś (23 marca) jej rodzina, z którą mieszkała w jednym domu jednorodzinnym, nie została objęta kwarantanną? Dlaczego?
  • Dlaczego dopiero po południu (przed godziną 14) 23 marca nastąpił pierwszy kontakt sanepidu z rodziną pacjentki? Dlaczego dopiero wtedy wydano decyzję administracyjną o kwarantannie dla matki, ojca i brata pacjentki?

Ostatnie pytanie skierowałem też do wojewody podlaskiego Bohdana Paszkowskiego. I jego rzeczniczki. Każdy komunikat o kolejnym pacjencie zakażonym koronawirusem zawiera to samo sformułowanie "Prosimy o uszanowanie prywatności (pacjenta)".

  • Skąd w komunikatach wojewody przy okazji kolejnych zarażonych prośba o uszanowanie prywatności pacjentów. Czy służby wojewody kontaktują się w tej sprawie z pacjentami? Znamy już bowiem dwa przypadki pacjentów, którzy sami z siebie opowiadają o swoich przeżyciach.

Do chwili publikacji tego materiału nie dostaliśmy żadnych odpowiedzi.

AKTUALIZACJA - 27 marca 2020

Dziś otrzymałem odpowiedź powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej

W nawiązaniu do zapytania złożonego w formie wiadomości e-mail z dnia 23 marca
2020 r. ( godzina otrzymania 14:26) z prośbą o wyjaśnienie postępowania podjętego w
sprawie pacjentki u której jako u trzeciej w regionie wykryto obecność zakażenia
koranowirusem COVID-19 Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Białymstoku
uprzejmie informuje:
1. W dniu 18.03.2020r. pracownicy tut. Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w
Białymstoku odebrali telefon od Pacjentki z pytaniem o dalszy tok postępowania w
przypadku gdy Pacjentka ta podejrzewa u siebie możliwość zarażenia koranowirusem
COVID – 19. Pacjentka ta wróciła z zagranicy. Zgodnie z obowiązującymi
procedurami i zaleceniami GIS Pacjentka została poinformowana o konieczności
skontaktowania się z Oddziałem Zakaźnym USK w Białymstoku, na którym to Oddziale
lekarz dyżurny podejmuje na podstawie występujących objawów oraz wywiadu
epidemiologicznego decyzję o konieczności przeprowadzenia badań. Pacjentka
zastosowała się do udzielonej porady telefonicznej, została przyjęta w dniu
18.03.2020 r. w szpitalu, a lekarz zadecydował o pobraniu próbki. Pobranie próbki
odbyło się w dniu 18.03.2020r. Lekarz zadecydował o zwolnieniu Pacjentki do domu
celem przebywania w kwarantannie domowej w związku z brakiem objawów.
2. W dniu 20.03.2020r. około godziny 14.30 tut. Stacja otrzymała dodatni wynik
badania na obecność wirusa COVID -19 u Pacjentki.
Jak wynika z bilingów posiadanych przez tut. Stację w tym samym dniu tj.
20.03.2020r. ( piątek) pracownicy kontaktowali się z matką Pacjentki trzykrotnie tj. o
godzinie 14:44, 15:11 oraz o godzinie 16:25 celem poinformowania o dalszym
postępowaniu w sprawie min. celem przeprowadzenia wywiadu epidemiologicznego
i ustalenia osób z kontaktu, na które będzie można wydać decyzję o kwarantannie
domowej.
O godzinie 14:44 dnia 20.03.2020r. tut. Organ poinformował Pacjentkę o
dodatnim wyniku badania oraz o tym, że zostanie przewieziona do szpitala
zakaźnego. Następnie tut. Organ skontaktował się z pogotowiem celem zlecenie
przewozu pacjentki.
O godzinie 16:25 dnia 20.03.2020r. ( piątek) telefonicznie pracownicy tut.
Stacji poinformowali matkę Pacjentki i innych domowników o wydaniu wobec nich
decyzji o kwarantannie domowej i konieczności określonego zachowania się, w
szczególności zachowania odosobnienia. Decyzja o kwarantannie jako decyzja
administracyjna w formie pisemnej została doręczona w dniu 23.03.2020r.
( poniedziałek).
Decyzja o kwarantannie została wydana w dniu 20.03.2020r. tj. w dniu
otrzymania przez tut. Organ dodatnich wyników badania. Brak było jakichkolwiek
podstaw prawnych i faktycznych do wcześniejszego wydania decyzji
administracyjnej o objęciu kwarantanną domową w stosunku do osób bliskich
Pacjentki.
Dlatego też nieprawdą jest, że pracownicy tut. Stacji skontaktowali się z matką
Pacjentki dopiero w dniu 23.03.2020r. i dopiero w tym też dniu podjęli działania
wobec członków rodziny Pacjentki i zastosowali kwarantannę.
Należy również dodać, że zgodnie z wytycznymi Głównego Inspektora
Sanitarnego badanie osoby z kontaktu z osobą chorą, może być przeprowadzone
najwcześniej w 7 dniu od styczności osoby kwarantannowanej z przypadkiem
podejrzanym/potwierdzonym aby potwierdzić lub wykluczyć zakażenie SARS-CoV-2.
Wcześniejsze wykonanie badania może dać wynik fałszywie ujemny.
Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Białymstoku chciałby w związku
z powyższym podkreślić, że artykuł Kuriera Porannego z dnia 24.03.2020r. pod
tytułem: „Koronawirus w Białymstoku. 37 latka wróciła z Wielkiej Brytanii . To
pacjentka nr 3 na Podlasiu. Sanepid nie zainteresował się jej rodziną.” zawiera
informacje nieprawdziwe, niesprawdzone, a tym samym nierzetelne.
Pracownicy tut. Stacji w zmniejszonej obsadzie wykonują przydzielone im
zadania, których ilość zwiększyła się wielokrotnie do ilości sprzed epidemii. W
pierwszej kolejności pracownicy są zobowiązani do wykonania czynności związanych
z nadzorem epidemiologicznym, a w późniejszym czasie mogą ewentualnie
odpowiedzieć na pytania prasy i wyjaśnić sytuację.
Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Białymstoku zwraca się z prośbą
o rzetelne informowania opinii publicznej o zaistniałych zdarzeniach, nie wyciąganie
pochopnych wniosków wynikających tylko z jednostronnej relacji osób objętych
działaniami inspekcji.
Państwowy Powiatowy
Inspektor Sanitarny
w Białymstoku
Waldemar Kulesza

Na odpowiedź rzeczniczki wojewody nadal czekam

Tu oglądasz: Pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem w Podlskiem

🔔🔔🔔

Pobierz bezpłatną aplikację Kuriera Porannego i bądź na bieżąco!
Oprócz standardowych kategorii, z powodu panującej epidemii, wprowadziliśmy do niej zakładkę, w której znajdziesz wszystkie aktualne informacje związane z epidemią koronawirusa.

Aplikacja jest bezpłatna i nie wymaga logowania.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 225

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
26 marca, 21:17, Gość:

Niestety, prawdopodobnie jest kolejny przypadek z Supraśla. Pani z ulicy Cieliczańskiej. Przyjechała z Niemiec, jej mama emerytka zasuwa po całym Supraślu zamiast siedzieć w domu. A tak apropo emerytów to za nic mają epidemię. Już od rana wszędzie ich pełno, wielu w ramach rozrywki codziennie odwiedza sklepy.

Prawdopodobnie? Konkretnie kto? ludzie mają prawo wiedzieć żeby się trzymać z dala od tych osób

G
Gość
26 marca, 21:17, Gość:

Niestety, prawdopodobnie jest kolejny przypadek z Supraśla. Pani z ulicy Cieliczańskiej. Przyjechała z Niemiec, jej mama emerytka zasuwa po całym Supraślu zamiast siedzieć w domu. A tak apropo emerytów to za nic mają epidemię. Już od rana wszędzie ich pełno, wielu w ramach rozrywki codziennie odwiedza sklepy.

Świetnie. Osoby które wracają i maja kwarantanne powinny się izolować i ujawniać tak aby nie dochodziło do przypadkowych zarażeń zamiast tego łażą wszędzie. Będziemy mieli to co we Włoszech i Hiszpani. to tylko kwestia czasu

D
Darecky12

W Mediolanie byłem 14-16 Lutego.Wróciłem spokojnie do domu nic się nie działo. Po tygodniu zrobiła się totalna afera z Włochami. Się wystraszyłem. Już wtedy w internecie krążyły informacje, że należy się zgłosić do sanepidu. Są przygotowani:). W poniedziałek rano 24 dzwonię do Białostockiego Sanepidu w celu udzielenia instrukcji i zbadania. Po przełączeniu mnie do 3 osoby która zdecydowała się podjąć wyzwanie rozmowy z petentem, udzielono mi instrukcji. "Proszę sprawdzać temperaturę 2x dziennie i chodzić do pracy". Hmm jakoś nie dałem się przekonać... Po wysłuchaniu moich natarczywych nalegań - odesłano mnie do szpitala zakaźnego. (Mniej więcej w ten sposób "Hankaaa weź tam w internecie znajdź telefon do zakaźnego...", gdzie na moje spostrzeżenie, że skoro dzwoni do nich któraś kolejna osoba, powinna Pani mieć już telefon przygotowany". Pani z Sanepidu odpowiedziała "No właśnie oni nic nie wiedzą i nikt im nic nie powiedział". Dodzwoniłem się do zakaźnego hehe ja szczęśliwy... naiwnie. Znowu tłumaczę swoją historię od początku, co mi dolega skąd wróciłem, co mi grozi itd. Po wysłuchaniu mojej historii Pan uprzejmie powiedział, tu jest portiernia....o żesz TY... zbaraniałem. Pan uprzejmie przełączył na rejestrację zakaźną a ja znowu tłumaczę od początku ale pomny doświadczeń krótko i na temat. Miła Pani po wysłuchaniu mojej historii podała mi kilka telefonów do lekarzy (około5) i poradziła "proszę do nich dzwonić za 15 min bo teraz mają odprawę". Natchnęła mnie tymi numerami otuchą. Dzwoniłem i dzwoniłem w koło na te 5 numerów jak baran przez dobrą chwilę. A później znowu i znowu. Aż dobra Pani lekarz odebrała :). Po odebraniu lekarka powiedziała: "że to nie do niej i żebym dzwonił do lekarza dyżurnego, bo to on jest od udzielania takich informacji a nie ona". Cóż podała mi konkretny numer do dzwonienia (jeden z tych 5 wcześniejszych) nazwisko jakieś tam i że jest to profesor.... jakiś tam co o tyle jest nieistotne że dzwonię do niego do dziś... bezskutecznie. No i nadal się obserwowałem i mierzyłem temperaturę :). Nie skoczyła ani o kreskę. Pewnego dnia po mniej więcej tygodniu poczułem że coś mnie łapie. Był piątek wieczorem więc wiedziałem, że nic nie załatwię do poniedziałku, bo w całej Polsce był już lament że nie są przygotowani i nikt w nocy nie odbiera telefonów. SANEPID nie ma infolinii – taki przygotowany. Przeszedłem więc na samoleczenie. Na tyle byłem odpowiedzialny, że nie łapnąłem za moją ulubioną broń z przeziębieniem (lek F....X), postanowiłem się leczyć naturalnie. Miałem sosnówkę na taką okazję czyli naleweczka z pędów sosny. No i pomogło :) hehe sporo jej poszło wszystko co miałem, ale na krótko cały następny dzień, było OK. Wieczorem znów poczułem że bierze mnie choróbsko. Sosnówka się skończyła więc leczyłem się dalej naturalnie....łyskaczem. Pomogło :) niedziela super. Jadę szczęśliwy do pracy ale w poniedziałek zaczął mnie brać kaszel.O żesz kurka!!! Wtedy się zaniepokoiłem na dobre i znów dzwonię wystraszony do naszego białostockiego sanepidu, bo to już nie żarty skoro zaczyna mnie brać kaszel (stan podgorączkowy zwalczyłem medycyną naturalną). Po tygodniu znów ta sama śpiewka "co Pan myśli żebyśmy każdego tak badali kto tylko zechce? co to by było". Chciałem sam zapłacić za test odesłano mnie... do Warszawy. A na zakończenie rozmowy Pani odesłała mnie do lekarza rodzinnego-nie poszedłem. Dalej jestem na samoobserwacji. Co prawda tylko czasem kaszel mi doskwiera ale wiem na pewno, że nie jest to koronawirus. Na szczęście od 16 Lutego nikt się nie zaraził i nie stałem się pierwszym w Polsce pacjentem "0". Nawet nie zostałem pierwszym podlasianinem. Był nim Pan z Sobolewa, któremu przecierałem szlaki. Czytałem, że jego perypetie były podobne. Jest pierwszy, bo miał zdeterminowaną mamę. Taki jest nasz białostocki SANEPID. P.S. Wszystko najprawdziwsza prawda. Mam nadzieję że nikt w tym się nie poplątał i nie zanudził na śmierć:)

G
Gość

Niestety, prawdopodobnie jest kolejny przypadek z Supraśla. Pani z ulicy Cieliczańskiej. Przyjechała z Niemiec, jej mama emerytka zasuwa po całym Supraślu zamiast siedzieć w domu. A tak apropo emerytów to za nic mają epidemię. Już od rana wszędzie ich pełno, wielu w ramach rozrywki codziennie odwiedza sklepy.

G
Gość
25 marca, 19:30, chory z Supraśla?:

Ten nowy chory dzisiejszy młody mężczyzna z powiatu to brat tej "angielki" z Supraśla??

26 marca, 4:41, Gość:

Nic dziwnego skoro mądra poprosiła żeby zawiózł ja do szpitala i razem mieszkają,jeszcze dołączy do nich matka, mąż i syn tej kobiety zapewne

A skąd Wy takie Ciekawe informacje macie? Brat ? A ja słyszałem że jest w domu I ma się bardzo dobrze...

G
Gość

a trzeba było po 16 latach wracac do tej ojczyzny? Tak się pracoweało na czarno, a tu wszystko podane na talerzu i za nic nie trzeba płacić, ilu zakażonych przyjechało i robi krecią robotę.

I znam

K
K
24 marca, 23:05, Piotr:

Tam pracowała na czarno, tu przyjechała ze strachu i na leczenie za darmo. Niech płaci teraz za opiekę medyczną

A skad Ty masz takie informacje??znasz osobiscie??

G
Gość
25 marca, 19:30, chory z Supraśla?:

Ten nowy chory dzisiejszy młody mężczyzna z powiatu to brat tej "angielki" z Supraśla??

Nic dziwnego skoro mądra poprosiła żeby zawiózł ja do szpitala i razem mieszkają,jeszcze dołączy do nich matka, mąż i syn tej kobiety zapewne

G
Gość
25 marca, 16:47, Gość:

Powinna karę zapłacić! Za to, że nie przestrzegała kwarantanny! A jej rodzina? Co za ciemnogród! I ona i mamusia chodziły po sklepach mimo, ze powinny być pod kwarantanną! 30 tysięcy na głowę dla przykładu!

Mowi ci coś takie wyrażenie jak "kwarantanna domowa"? Mówisz że była widziana w sklepie hmm otóż to jest bardzo ciekawe jeżeli naprawdę tak było myślisz że policja by niezainterweniowała pomimo tego co się aktualnie dzieje? Dlaczego nazywasz rodzinę Pani Karoliny Ciemnogrodem pani Bożena miało prawo do pójścia do sklepu po produkty spożywcze i najpotrzebniejsze rzeczy domowe. Więc za co miałyby płacić karę?

R
Robert
25 marca, 10:12, Gość:

W swoim wypowiedziach zapomniała Pani Karolina dodać, że wracała do Polski z mamą w samochodzie, którą zabrała z Belgii... Kwarantanna? Widziano je obie w sklepach w Supraślu... hmmm... Także tak...

Naprawdę? I teraz biegną do gazety.

c
chory z Supraśla?

Ten nowy chory dzisiejszy młody mężczyzna z powiatu to brat tej "angielki" z Supraśla??

G
Gość
25 marca, 16:47, Gość:

Powinna karę zapłacić! Za to, że nie przestrzegała kwarantanny! A jej rodzina? Co za ciemnogród! I ona i mamusia chodziły po sklepach mimo, ze powinny być pod kwarantanną! 30 tysięcy na głowę dla przykładu!

25 marca, 18:51, Gość:

Morda psie!

O a taki elokwentny to pewnie tatuś albo braciszek tych geniuszy.

G
Gość
25 marca, 16:47, Gość:

Powinna karę zapłacić! Za to, że nie przestrzegała kwarantanny! A jej rodzina? Co za ciemnogród! I ona i mamusia chodziły po sklepach mimo, ze powinny być pod kwarantanną! 30 tysięcy na głowę dla przykładu!

Morda psie!

G
Gość

Powinna karę zapłacić! Za to, że nie przestrzegała kwarantanny! A jej rodzina? Co za ciemnogród! I ona i mamusia chodziły po sklepach mimo, ze powinny być pod kwarantanną! 30 tysięcy na głowę dla przykładu!

G
Gość X
25 marca, 3:47, Gość X:

W artykule brakuje mi informacji, dlaczego Karolina w ogóle była w Wielkiej Brytanii.

25 marca, 9:40, zdebos:

a jakie to ma znaczenie ? wróciła do domu.

Dla mnie ma.

Kiedy zna się wszystkie szczegóły danej sprawy, wtedy łatwiej jest ocenić sprawę i zająć stanowisko.

Dlatego interesuje mnie powód pobytu Karoliny w WB, gdyż z artykułu odnoszę wrażenie, że Karolina po prostu mieszkała tam, a nie w Supraślu.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3