Historia zapisana w tablicach

Alicja Zielińska [email protected]
Tablica poświęcona twórcy szkoły księdzu doktorowi  Stanisławowi Hałko, ufundowana przez dyrekcję i społeczność VI LO, które kontynuuje tradycję dawnego gimnazjum
Tablica poświęcona twórcy szkoły księdzu doktorowi Stanisławowi Hałko, ufundowana przez dyrekcję i społeczność VI LO, które kontynuuje tradycję dawnego gimnazjum Wojciech Wojtkielewicz
W VI LO w kilku miejscach wiszą tablice. Jan Dworakowski, kustosz muzeum szkolnego nazywa je tablicami pamięci. Ufundowane przez absolwentów i nauczycieli w różnych latach upamiętniają ważne wydarzenia z dziejów szkoły oraz są symbolem tworzenia się polskiego szkolnictwa po odzyskaniu niepodległości.

Zacznijmy wędrówkę po historii od przypomnienia, że gmach u zbiegu ulic Kościelnej 9 i Warszawskiej 8 to najstarszy budynek szkolny w Białymstoku, zbudowany jeszcze za czasów carskich. Do dziś pozostał z tego okresu szeroki, długi korytarz oraz sale lekcyjne z wysokimi oknami. Tylko piece węglowe z nich znikły.

Szansa na utworzenie polskiej szkoły w Białymstoku pojawiła się w sierpniu 1915 r. Wtedy to po zajęciu miasta przez Niemców przedstawiciele miejscowej inteligencji założyli Towarzystwo Pomocy Szkołom Polskim. Na kierownika i organizatora szkoły średniej powołano ks. dr Stanisława Hałko. Młody wikariusz parafii farnej, absolwent Uniwersytetu we Fryburgu w Szwajcarii, świetnie się sprawdził na tym stanowisku. 29 listopada 1915 r. , w rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego ruszyło Polskie Gimnazjum Realne. Naukę podjęło 96 dziewcząt i 125 chłopców. Niestety już w maju 1916 r. ks. Hałko został aresztowany przez Niemców.

W czasie I wojny światowej budynek przy Warszawskiej zajęli Niemcy na koszary, gimnazjum przeniosło się do nowej siedziby przy ul. Mickiewicza 1. Mimo trudnej sytuacji politycznej w szkole w szerokim zakresie rozwijano polską naukę, prowadzono konspiracyjne organizacje patriotyczne, działały drużyny skautowe, przysposobienie wojskowe. Starsza młodzież przygotowywała się w ten sposób do udziału w szeregach tworzącego się wojska polskiego.

- I kiedy zaszła potrzeba ruszyli do boju - mówi Jan Dworakowski. W latach 1917-1920 ponad 120 uczniów brało udział w walkach o niepodległość. W 1928 roku, w 10-lecie odzyskania niepodległości została odsłonięta pierwsza tablica poświęcona pamięci tych, co zginęli. Byli to nauczyciele dr Alfred Żołątkowski i Olgierd Złoty oraz uczniowie: Stanisław Gawina, Jan Juszkiewicz, Witold Świeżyński, Stanisław Wojciul, Karol Sojko, Seweryn Bilicki. Tekst zaczyna się od łacińskiej sentencji "Miło i wspaniale jest umierać za ojczyznę". Podczas uroczystości został też poświęcony sztandar szkoły.

Gimnazjum w tym czasie się rozdzieliło. Żeńskie pozostało przy Mickiewicza, zaś męskie wróciło do dawnego budynku przy Kościelnej. Dzięki staraniom ks. Hałki , oraz nauczyciela Józefa Zmitrowicza, którzy po 1918 r. byli również posłami do pierwszego polskiego Sejmu, gimnazjum decyzją Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z dnia 12 listopada 1919 r. zostało upaństwowione. Było to bardzo ważne wydarzenie. Gimnazjum uzyskiwało tym samym rangę szkoły średniej.

Wskazując na tablicę z hasłem "Tobie Polsko na chwałę, a nam ku radości", Jan Dworakowski mówi: - To moja perełka. Tablica została zawieszona w 80-lecie powstania szkoły, 9 października 1990 r. Upamiętnia właśnie moment, kiedy to w 1919 r. biskup Jerzy Matulewicz (dziś błogosławiony) dokonuje poświęcenia szkoły, a władze państwowe z wojewodą Kirstem i prezydentem Hermanowskim nadają jej imię króla Zygmunta Augusta.
Okres międzywojenny to dobre lata dla szkoły. Od strony ul. Kościelnej w dobudowanym skrzydle powstają pracownie, a nowa, duża sala widowiskowa pełni rolę centrum kulturalnego miasta - wystawiane są tu spektakle teatralne, odbywają się różne uroczystości. Do 1939 r. maturę uzyskuje 565 uczniów.

Ten pomyślny rozwój przerywa II wojna światowa. W czasie okupacji sowieckiej nauka odbywa się według programu radzieckiej dziesięciolatki. Kiedy wchodzą ponownie Niemcy, gimnazjum, jak i inne szkoły w mieście, zostaje zamknięte. Nauczyciele, absolwenci i najstarsi uczniowie wstępują do wojska i ruszają do walki z najeźdźcą.

- Tradycje wynikające z zaangażowania naszych pedagogów i młodzieży zostały uwiecznione na kilku tablicach - mówi Jan Dworakowski. - Na tej z 1985 r., wymienione jest nazwisko księdza dyrektora Stanisława Hałki. Aresztowany przez hitlerowców był przetrzymywany na Pawiaku, a potem wywieziony do obozu koncentracyjnego w Auchwitz, gdzie w 1944 roku zginął. Tragicznie życie zakończyli także dwaj nauczyciele. Podporucznik Władysław Paczyński aresztowany przez NKWD w 1940 r. został rozstrzelany w Katyniu, a Stanisław Ćwiąkała, kilkakrotnie śledzony przez Niemców został rozstrzelany na ul. Kraszewskiego.

- Mamy jeszcze jedną osobliwą, czarną tablicę, jak ją określam - dodaje Jan Dworakowski. - Potwierdzającą pamięć o nauczycielach i absolwentach gimnazjum, którzy walczyli na wszystkich frontach Europy. Ustaliliśmy, że zginęło około 80 osób. Nie sposób wszystkich wymienić. Byli wśród nich Alfred Niwiński, pierwszy w Białymstoku komendant Chorągwi Harcerskiej, zamordowany przez Rosjan w 1940 r. w Starobielsku i Józef Marcinkiewicz, światowej sławy matematyk zamordowany w Charkowie. Bohaterską śmiercią w obronie Anglii zginął w Szkocji lotnik Jerzy Homan, a podporucznik Wacław Kazuro poległ w walkach na Monte Cassino.

Jan Dworakowski podkreśla, że ks. Hałko przyjmował do gimnazjum również uczniów pochodzenia żydowskiego. Z 50-osobowej grupy absolwentów przeżyło holocaust tylko 6 czy 7.

Po wojnie, zaraz we wrześniu 1944 roku w starym gmachu znów rozpoczęto naukę. Nie było tu już jednak dawnego gimnazjum, tylko licea ogólnokształcące. Parter zajmowała szkoła męska imienia króla Zygmunta Augusta, piętro należało do szkoły żeńskiej imienia Anny z Sapiehów Jabłonowskiej. Dziewczęta wchodziły przez zabytkową bramę od strony ulicy Warszawskiej, a chłopcy od ulicy Kościelnej. Czasy powojenne też upamiętniają tablice. Jedna z nich została odsłonięta w 1957 roku, w nowych już warunkach politycznych. - Wtedy właśnie wychowankowie męskiego liceum zorganizowali zjazd absolwentów - opowiada Jan Dworakowski. - Był to rocznik niezwykły, będąc przed maturą uczestniczyli w wydarzeniach października 1956 r. Mimo odwilży politycznej, starsi, którzy walczyli w armii Andersa i po wojnie zostali w Anglii, nie odważyli się przyjechać do Polski. Ale samo to, że ich pozdrowienia zostały odczytane na spotkaniu, było znakiem czasów. A na zjazd przybyło około 200 osób, z różnych stron kraju.
Dawni uczniowie chętnie odwiedzali swoją starą szkołę. Liczną grupą stawili się w 2001 r., w 50-lecie matury z 1951 r. Wówczas to w szkole męskiej do egzaminów dojrzałości przystąpiło 127 osób. Większość ukończyła studia wyższe, wielu zdobyło stopnie naukowe.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie