Białystok też miał swoją Czarną Damę. Legenda czy prawda

Andrzej Lechowski
Pusto, ciemno – wymarzona sceneria do łowów Czarnej Damy. Rynek Kościuszki, około 1930 r.
Pusto, ciemno – wymarzona sceneria do łowów Czarnej Damy. Rynek Kościuszki, około 1930 r. Fot. ze zbiorów Muzeum Podlaskiego w Białymstoku
Udostępnij:
Ukryta dyskretnie w cieniu bram, skinieniem ręki przywoływała ku sobie młodzieńców przychodzących do kina Apollo. I czyniła im różne propozycje.

Białostoczanie uwielbiali ekscytacje. Nic przeto dziwnego, że gdy w lutym 1924 r. w Białymstoku pojawiła się tajemnicza nieznajoma, to całe miasto lotem błyskawicy obiegła wieść, że "Czarna Dama z czarną półmaską na twarzy ukazała się na ul. Sienkiewicza. Ukryta dyskretnie w cieniu wnęków bram nieoświetlonych, skinieniem ręki przywoływała ku sobie przychodzących do kina Apollo młodzieńców i na ustroniu czyniła im różne dyskretne propozycje".

Kino Apollo mieściło się w budynku, w którym dziś ma swoją siedzibę PSL. Przestronna sala kinowa znajdowała się w głębi posesji i została spalona w lipcu 1944 r. Miejsce na wieczorne łowy Dama wybrała wyśmienite. Oto bowiem na ekranie Apolla wyświetlano wówczas cieszący się niezwykłym wzięciem wśród młodzieńców "wielki dramat modernistyczny w sześciu aktach: Czego pragniesz kobieto?" i w podtytule: "władzy, bogactwa, sławy czy miłości?" Film obfitował w sceny "tańców miłości i śmierci wśród fal i piorunów". Wymiennie z tym modernistycznym dramatem wyświetlano "największe arcydzieło wszechświatowej sławy "Szał namiętności". Ten "potężny dramat" oferował białostockim młodzieńcom "przepyszne sceny w haremach".

Czarna Dama wyławiała więc z ciemności ulicy podekscytowanych kinomanów. Mimo że krążyła już po mieście opinia, że jest ona jedynie "szafarką płatnych rozkoszy", prosiła ich jedynie o rycerską przysługę, zwracając się do nieznajomego w takich oto słowach:

"Jestem sama, muszę się stawić na dworzec poleski, boję się przygód zagrażających nocą młodej i pięknej kobiecie z towarzystwa, łaknę więc opieki silnego ramienia dżentelmena".

I nasi dżentelmeni szli jeden za drugim na ten niby dworzec. No bo jakże to nie zostać "rycerzem tajemniczej piękności", może jakiej hrabiny albo i księżniczki. Męska część Białegostoku była pod wielkim wrażeniem. Damska trochę mniej. Nasze panie rozpuszczały przerażające plotki o nieznajomej. Opowiadano więc, jak to Czarna Dama zabija mężczyzn lekkim dotknięciem ręki, a kobietom wypala swoją dłoń na twarzy. Podobno nawet, gdy z jednym amatorem spaceru udała się w stronę dworca, to w pewnym momencie "ściągnęła z rąk rękawiczki i z niepospolitą siłą schwyciła zapoznanego młodzieńca za gardło. Palce jej głęboko wtopiły się w ciało i niefortunny Don Juan upadł na ziemię zupełnie nieprzytomny, dając jeszcze oznaki życia słabem rzężeniem".

Tego już było za wiele. Znalazł się w końcu stróż moralności (zawsze się taki znajdzie, psia krew) i wybrał się wieczorem niby to do kina. Na Sienkiewicza przed kinem Apollo wyłoniła się z ciemnej bramy Czarna Dama i w miłe słówka, że sama, że dworzec daleko, a ten niegodziwiec zamiast silnym ramieniem służyć, wezwał policjanta. Ten wysłuchawszy, o co chodzi, zarządził marsz do komisariatu.

Ale Czarna Dama z godnością właściwą swojej sferze oświadczyła, że piechotą nie pójdzie na Warszawską do policyjnego gmachu, w którym dziś jest Straż Pożarna. Co było robić. Wezwano dorożkę i przewieziono arystokratkę.
W komisariacie było już prozaicznie i bez dobrych manier. Kazano domniemanej hrabinie zdjąć maskę. Okazało się, że skrywała się pod nią niezwykłej urody mieszkanka Wysokiego Mazowieckiego. I dalej rutynowe pytania. Imię, nazwisko

- Aleksandra Janina S. Wiek (niebywały nietakt, ale czego wymagać) - 38 lat. A potem piękna Aleksandra zaczęła swą opowieść, jak to już będąc dziecięciem, "rzucała urok wyrazem swego głębokiego spojrzenia". Kiedy miała 14 lat "wszystkich miejscowych chłopaków przyprawiała o bezsenność". Później porzuciła dom rodzinny, aby szukać szczęścia w szerokim świecie. Była więc w Warszawie, Wilnie i ostatnio właśnie w Białymstoku.

Z nostalgią wspominała lata, gdy była jeszcze młoda. Wówczas to jej uroda i wdzięki nie pozwalały oprzeć się żadnemu napotkanemu mężczyźnie. Ostatnimi laty (niestety, latka lecą) musiała używać fortelu z tą maską, dworcami i dżentelmenami, ale żeby wbijać szpony w gardła swych amatorów, co to, to nie. Uff, odetchnąłem z ulgą. Tyle razy przechodziłem wieczorem obok Sienkiewicza 22 i jakoś, Bogu dzięki, nic. Dla pewności spytam jednak profesora Dobrońskiego, czy PSL nie miało żadnych kłopotów z jakąś Czarną Damą.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie