Żałobny konwój ciężarówek dla zmarłego tragicznie Roberta Starosty. Tłumy żegnały kierowcę ciężarówki, który zginął w wypadku (zdjęcia)

Olga Goździewska-Marszałek
Olga Goździewska-Marszałek
Białystok. Kierowcy ciężarówek w wyjątkowy sposób pożegnali zmarłego tragicznie Roberta Starostę
Białystok. Kierowcy ciężarówek w wyjątkowy sposób pożegnali zmarłego tragicznie Roberta Starostę Wojciech Wojtkielewicz
Przez Białystok w żałobnym konwoju przejechało kilkadziesiąt ciężarówek. W ten sposób koledzy, przyjaciele i współpracownicy pożegnali Roberta Starostę, odprowadzając go w ostatnią "trasę". Kierowca zginął tragicznie 19 lipca w wypadku pod Mińskiem Mazowieckim.

Kierowcy do swoich ciężarówek przyczepili żałobne wstęgi. Powiewały smutno, gdy w długim konwoju jechali pod cmentarz św. Rocha. Kiedy grabarze nieśli trumnę do kościoła, koledzy po fachu zmarłego przez długi czas głośno trąbili. W ten sposób kierowcy samochodów ciężarowych z Białegostoku żegnali kolegę, współpracownika, przyjaciela.

Robert Starosta był dobrym człowiekiem. Tak myślą o nim spotkani żałobnicy. Wychował samotnie trzy córki. W pracy był pomocny, zaangażowany, sumienny. Potrafił doskonale organizować pracę jako kierownik w białostockiej firmie PW Izbiccy. Pracował tam ponad 10 lat. Jeździł w trasy, szkolił młodych kierowców. Wszyscy w środowisku go znali i szanowali.

- My wszyscy jeszcze nie wierzymy, że nie ma go już z nami - przyznaje Krzysztof Chodnicki, kolega z pracy zmarłego kierowcy. - Robert wieczorami dzwonił do nas, by zaplanować pracę. Tego dnia, gdy zginał czułem się bardzo źle. Zdałem sobie sprawę wieczorem, że on już nie zadzwoni - dodaje ze smutkiem.

Zobacz też: Białystok. Konwój żałobny ciężarówek przejedzie przez miasto. Pożegnają kierowcę zmarłego w tragicznym wypadku pod Mińskiem Mazowieckim

Feralnego dnia Robert Starosta pokonywał ciężarówką trasę, którą doskonale znał. Na drodze krajowej numer 50 w miejscowości Grębiszew (pod Mińskiem Mazowieckim) z nieznanych przyczyn kierujący toyotą zjechał na jego pas. Podlasianin starał się uniknąć tragedii. Chciał uratować nie tylko siebie, ale również innych. Wykonał niefortunny manewr.

- Ze wstępnych informacji wynika, że kierowca samochodu ciężarowego zjechał do rowu, gdyż próbował uniknąć zderzenia z samochodem osobowym - przekazała w rozmowie z wawainfo.pl Marta Gierlicka z zespołu prasowego stołecznej policji. Jego manewr miał nie doprowadzić do zderzenia z samochodem osobowym. Policjanci nie zamknęli jeszcze sprawy i pracują nad jej dokładnym wyjaśnieniem.

Robert Starosta zginął na miejscu. Pojazdem osobowym podróżowała czteroosobowa rodzina. Śmierć na miejscu poniósł ojciec, który kierował samochodem i dwójka małych dzieci (dziewczynka miała 5 lat, a chłopiec 9). Matka trafiła do szpitala w krytycznym stanie.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
25 lipca, 6:17, Gość:

a kundle już oszczekały zmarłego, i to nie Ona powinien zginąc ale takie własnie ludzkie prymitywy jak ten poniżej

zacytuj geniuszu kto napisał chociaz jedno slowo o zmarlym?

G
Gość
Los, przeznaczenie dla niektórych ludzi jest straszny. Wychowywał trzy córki samotnie i dzieci zostały pozbawione tej opieki, mój Boże dlaczego tak sie dzieje?
G
Gość
a kundle już oszczekały zmarłego, i to nie Ona powinien zginąc ale takie własnie ludzkie prymitywy jak ten poniżej
Dodaj ogłoszenie